żyj normalnie

Żyć normalnie.

Codzienność

Rok 2017 zaczęłam z pozytywnym nastawieniem. Nadzieja na nowy cykl z nowym lekiem. Po dwóch tygodniach już miałam chwilę zawahania, ale jednak mówię do siebie: ogarnij się! 🙂

Pokrótce przypomnę co i jak było. 1 stycznia nadeszła ogromnie przeze mnie wyczekiwana fr@nca. Od 3 do 7 dnia cyklu miałam przyjmować Aromek (letrozol) jako wspomagacz owulacji. Gdy zadowolona zadzwoniłam do ginekologa umówić się na monitoring okazało się, że on wyjeżdża na urlop. Udało się nam spotkać na wizycie z USG 7.01, ale wtedy było oczywiście za wcześnie by było widać pęcherzyk dominujący. Doktor umówił mnie zatem do swojego kolegi na monitoring w szpitalu 11 stycznia czyli 11 dnia cyklu.

Aromek a owulacja

Od 10 dnia cyklu (a zarazem od dnia swoich urodzin – tak, no cóż jestem już starsza o rok 😉 ) zaczęłam robić testy owulacyjne. Byłam nieco zszokowana, ale zarazem zadowolona, że pierwszy w tym cyklu test od razu pokazał mi pozytyw. Cieszyłam się z monitoringu następnego dnia, bo upewni mnie lub rozwieje moje wątpliwości. Kolejnego dnia, znów zrobiłam test, który był bardzo podobny do pierwszego. W zasadzie to nie wiedziałam czy mam go oznaczyć jako pozytywny czy negatywny. Testy robiłam zawsze około godziny 13, po minimum 2 godzinach nie przyjmowania napojów.

11 stycznia po godzinie 17 wybrałam się do szpitala. Trochę się stresowałam z powodu nowego Pana ginekologa przed którym mam się rozebrać. Ale był to minimalny stresik w porównaniu do tego, który przypomnę sobie przy pierwszej wizycie u ginekologa – mężczyzny. Chyba byłam młoda i głupia – i dlatego tak to wtedy przeżywałam 😉 W dodatku teraz zastanawiałam się jak znaleźć kogoś kogo się nigdy nie widziało, a w szpitalu tyle ludzi. Ale suma summarum nie było to trudne, bo gdy zapukałam do gabinetu lekarzy i powiedziałam że szukam dr „Z.” odwrócił się mężczyzna i zapytał: „mnieee?” Już nie bardzo kojarzył po co przyszłam, ale wytłumaczyłam i kazał poczekać przed gabinetem USG. Czekałam, czekałam i czekałam. Już się zastanawiałam czy o mnie nie zapomniał. No ale po ok. 25 minutach pojawił się i zrobił monitoring. Nie był zbyt rozmowny. Nie wiem nawet czy był miły. Chyba nazwałabym go obojętnym. Sama się dopytywałam o pęcherzyk, jego rozmiar czy endometrium. Gdy wydrukował zdjęcie, dał mi je i kazał kontaktować się ze swoim lekarzem, gdyż on nie ma już w tym tygodniu dyżuru i nie będzie mógł mi więcej pomóc. I wyszedł. Czułam się trochę jakby uciekł. Dziwne to było. Lekarz był chyba w podobnym wieku do mojego ginekologa, ale był zdecydowanie mniej sympatyczny.

No, ale wracając do pęcherzyka. Dominujący znalazł się jeden, na prawym jajniku. W 11 dniu cyklu – jajo 18mm, endometrium 6mm (nie powalające, ale do czasu owulacji mające szanse podrosnąć). Nie było najgorzej, ale jakoś też mnie to nie zachwyciło. Wiedziałam, że więcej wizyt monitorujących nie będzie, więc zdałam się na testy i mierzenie temperatury. Międzyczasie pojawiło się jakieś lekkie przeziębienie i temperatura stała się trochę zaburzona. Testy owulacyjne w kolejnych dniach mnie załamały – ciągle kreska kontrolna była podobnie mocna jak testowa. Zdarzało mi się już, ze testy nie wychodziły wcale, ale żeby ciągle?! Tego jeszcze nie grali! Moje myśli krążyły już wokół tego że owulacji nie będzie. Że jakaś torbiel lub wchłonięcie. Że hormony powariowały.

Jedyne co mi dawało jeszcze jakąś nadzieje, to to że temperatura spadła – co zdarzało mi się przed owulacją we wcześniejszych cyklach. W piątek i sobotę temperatura była nisko, na poziomie ok 36,25 stopni. W sobotę wieczorem (14dc) zaczęłam czuć jajniki. W zasadzie raz jeden, raz drugi. Zaczęłam przeczuwać, że może coś się dzieje. W niedzielę o stałej porze mierzenia temperatury – o 6.00 – termometr pokazał 36,51 ! Śluz też zmienił się z wodnistego na bardziej kremowy… Coś ruszyło!

Stwierdziłam, że ostatni raz w tym cyklu jeszcze coś sprawdzę. Zastanawiałam się czy iść w poniedziałek do lekarza czy 7/8dpo zmierzyć progesteron. Ostatecznie zdecydowałam się na kontrolę po mojej domniemanej owulacji.

Zatem umówiłam się z moim lekarzem (który wrócił już z urlopu) że mam się pojawić i wejdę między zapisanymi pacjentkami. Zrobił USG i stwierdził, że owulacja się odbyła. Widać było jeszcze płyn w zatoce Douglasa i ciałko żółte, które powstaje z pozostałości pękniętego pęcherzyka Graafa. To ono jest odpowiedzialne za produkcję progesteronu, ale ja dodatkowo dostałam jeszcze zalecenie brania Duphaston’u przez 14 dni.

Myślałam, że skoro lekarz przyjął mnie pomiędzy zapisanymi potraktuje mnie na szybko, żeby się wyrobić w czasie. Jednak myliłam się, wszystko na spokojnie tłumaczył i wyjaśniał. Rozwiewał moje wątpliwości i odpowiadał na pytania. Spędziłam w gabinecie z 20 minut.

Z pozostałych zaleceń, które uważam, że przydadzą się nie tylko mi. Wydawałoby się, że to banały, ale tak trudno je czasem zrealizować. Ważne chyba dla wszystkich staraczek.

Do zapamiętania i realizacji:

  • nie myśleć o ciąży;
  • nie czytać, co mogę jeszcze zrobić żeby zajść;
  • skupić się na pracy i rzeczach pożytecznych;
  • zająć głowę innymi myślami.

Nie odliczać dni. Żyć normalnie.

Postaram się zastosować. Myślę, że warto….

Previous
Witaj Nowy Roku – witaj 12 cyklu!
Next
Cykl idealny

Leave a comment to waiting4 Cancel reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witaj!

Miło mi Cię gościć na moim blogu! Mam nadzieję, że Ci się spodoba i zostaniesz na dłużej. Co spowodowało, że piszę? Pragnienie zajścia w ciążę, marzenie o macierzyństwie, staranie się o dziecko, niepłodność, często rozpacz i łzy oraz nieustanna nadzieja. Waiting4 to blog o codzienności życia Staraczki, opis leczenia, badań, wizyt u ginekologa i wielu innych. Zmagania, które zna niejedna kobieta planująca ciążę, a o których często nie mówi się publicznie. Serdecznie zapraszam!

Warto odwiedzić

edzieci.pl

Portal dla rodziców o ciąży, porodzie, zdrowiu, wychowaniu i rozwoju naszych dzieci. Artykuły, porady i ciekawostki zarówno dla dzieci jak i dorosłych.

KobiecePorady.pl - Portal z poradami dla Kobiet

Portal dla kobiet. Każda z Pań znajdzie coś dla siebie od poradników urody, modowych, zdrowia, fitnessu, aż po porady z zakresu domu, zrób to sama oraz ogrodu.