wielkanoc we dwoje

Wielkanoc we dwoje

Codzienność

Mam nadzieję, że miło spędzacie czas. Że święta nie są czasem zamartwiania i myśli, jak uniknąć pytań rodziny na temat powiększenia Waszej. W końcu to przecież czas radości!

Po histeroskopii

13 marca miałam histeroskopię. Wcześniejszy cykl trwał 23 dni. Gdy miałam wykonywany zabieg histeroskopii, 13 dnia cyklu, mój ginekolog podczas USG powiedział, że jest pęcherzyk dominujący i ma coś ponad 15mm. Z tego wnioskowałam, że cykl nie powinien być taki krótki jak ostatnio.

Wiecie że… znów miałam nadzieję?! Serio. Nie wiem dlaczego, skąd i kiedy się pojawiła. Taka mała iskierka, a rozpaliła tyle myśli w głowie. Od około 25 dnia cyklu chodząc do toalety sprawdzałam czy zmienia się kolor śluzu, czy nie pojawia się plamienie. Każdego dnia przez chwilę myślałam, że może teraz wreszcie się uda. Ale dlaczego, skąd te myśli?! Ja – wydaje mi się, że w tym temacie twardo stąpająca po ziemi, pomyślałam, że może w tym cyklu zrobię test ciążowy? Oczywiście wszystko w granicach rozsądku, więc tylko wtedy kiedy miesiączka by się spóźniała.

Dni mijały. 26, 27 dzień cyklu – cisza. 28 dc po południu zauważyłam inny kolor śluzu. Jeszcze wtedy liczyłam, że może taki żółty kolor nic nie znaczy. Niestety. Okres przyszedł nie zapowiadając się plamieniem. 29 dnia cyklu, a w zasadzie już pierwszego przyszła @. W Wielki Czwartek. Znów poczułam ten ból i żal. Ale bez rozpaczy, bez łez. Ale ze smutkiem.

Muszę przyznać, że po histeroskopii – nie wiem czy przez przypadek czy nie – okres jest bardziej obfity, dłuższy i że tak powiem, taki bardziej krwisty. 😉

Święta Wielkanocne we dwoje

Odkąd nie mieszkamy z rodzicami, w każde święta wyjeżdżaliśmy do rodzinnych okolic. W tym roku również początkowo taki był plan. Ale ostatecznie stwierdziliśmy, że zostajemy. Święta spędzamy we dwoje. Pierwszy raz w ten sposób – o jakim marzyłam, ale marzyłam,  że wydarzy się gdy będziemy we trójkę…

Rozmawiając z mamą przez telefon dowiedziałam się, że jedna z moich cioć pytała mamy dlaczego nie przyjechaliśmy, że może spodziewam się dziecka skoro nas nie ma?! Ehhh. Mam nadzieję, że podczas tych świąt nie wysłuchiwaliście takich pytań, dziwnych stwierdzeń i świetnych rad.

Wydawałoby się, że skoro miałam taką nadzieję w tym cyklu to może coś postanowiłam w związku z tym. A u mnie wręcz na odwrót. Naprawdę nie jestem w stanie podjąć żadnej konkretnej decyzji. Nawet przez chwilę przemknęła mi przez głowę myśl, aby zapisać się na monitoring owulacji. Ale tak szybko jak się pojawiła, tak szybko też zniknęła. Nie wiem dlaczego tak trudno mi się na cokolwiek zdecydować. Wiem, że radzicie zmianę lekarza, dodatkowe badania, może też podejście do IUI. Jakoś to wszystko jest dla mnie takie trudne, sama nie wiem czemu. Jak to wszystko pogodzić z życiem codziennym, pracą. Dlaczego nie mogę zdecydować się na konkrety?! 😐

Nie wiem ile jeszcze mi to wszystko zajmie i naprawdę nie wiem co ze sobą zrobić. Nawet nie wiem czy jesteście w stanie mnie zrozumieć 🙁 bo i ja do końca siebie nie rozumiem 🙁

Previous
Histeroskopia w praktyce
Next
Dlaczego to znów tak zabolało?
  • Rozumiem Cie. Mialam tak samo. Po rocznym leczeniu, stymulacji, w koncu laparoskopi, mialam dosc. Odpuscilam, jakos naiwnie wierzac, ze moze jak odpuszcze, to sie uda? Dlugo to trwalo, kilka lat. Nie moglam sie na nic konkretnego zdecydowac, bo jakos do konca chyba nie uwierzylam, ze moj PROBLEM jest tak powazny. Wierzylam, ze przeciez musi sie udac naturalnie. Tak wielu osobom sie przeciez udaje. Niestety u mnie to nie zadzialalo. W koncu podeszlismy do in-vitro, ktore kiedys wydawalo mi sie droga nie dla mnie. Drugi transfer byl tym szczesliwym:) zaczynam 10 tydzien ciazy:) Dlugo to u mnie trwalo. Prawie 8 lat. Kazdy odnajdzie swoja droge. Wczesniej czy pozniej. Przyjdzie ten czas i bedziesz wiedziec, co robic dalej. Dodam ze moim problemem byla tez endometrioza. Trzymam kciuki za dobra decyzje i za to, zebys jak najszybciej mogla sie cieszyc z tych dwoch kresek. Buziaki

    • Po pierwsze gratuluję!!! ❤❤❤
      A po drugie… jak Twój komentarz jest mi bliski… i bardzo wspierający. Myślę, że masz rację. Każdy odnajdzie swoją drogę, w odpowiednim dla siebie czasie. Jedna osoba będzie działać od razu, inna musi się oswoić ze wszystkim. Dziękuję, że się odezwałaś ♥

  • Nawet nie wiesz jak dobrze Cię rozumiem. Ten ból i żal znam tak doskonale, w każdym miesiącu boję się, że będzie jeszcze większy, jakby kropelka po kropelce narastał.
    Rozumiem Cię też doskonale, że miałaś nadzieję. Ja swoją tak samo zabijam każdego miesiąca.. i chociaż serce podpowiada – a może by tak zrobić test owulacyjny – albo nie – idź lepiej do lekarza na monitoring- a potem – a może test ciążowy? – albo nie, testy mogą się mylić – może beta? a może śluz to właśnie ten śluz? itd. to jednak rozumowo wmawiam sobie jak małemu dziecku – NIE, dopóki miesiączka się nie spóźni nic nie będziesz robić!
    Zasadniczo poszłam jeszcze dalej – staram się nie wiedzieć, kiedy będę miała okres. W ten sposób łudzę się, że ten termin minie a ja nie będę myśleć i będzie tak jak mówią WSZYSCY – najważniejsze to ODPUŚCIĆ. Ale jak pytam – co to znaczy odpuścić – że przestaje Ci zależeć? Jak to zrobić jak cała rodzina przypomina Ci, że wszystkie kuzynki itp. już dawno mają dzieci a TY już jesteś stara i co kariera Ci w głowie, tak? Podziwiam Cię, że zostaliście w domu. Na prawdę 🙂 i zazdroszczę jednocześnie.
    I wiesz, tak samo jak Ty nie wiem co mam robić, czy cokolwiek. Generalnie wszystkie testy, badania itp. odpuściłam bo testy mogą się mylić – wiem, bo czytałam na forum i NA PEWNO mnie to też może dotyczyć 🙂 Jedyne co sobie zostawiłam to modlitwę, żeby nie zwariować. Chociaż miniony post był okresem stanowczego buntu, bo w końcu tyle czekam. Mimo wszystko chcę wierzyć, że to ma sens.

    • Wisienka, jakbym czytała o sobie…ten post był chyba najgorszy w moim życiu – najgorszy, w sensie tak mało przeżyty, modlony, poszczony. Bunt i złość były silniejsze. Mam nadzieje ze ta Wielkanoc przyniesie nam coś więcej niż samą nadzieję na nowe życie. Jestem przed badaniem drożności jajowodów – bardzo się boję że padnie wyrok – zatkane. Bardzo nie chciałabym się operować, więc nie wiem, co zrobię jeśli diagnoza będzie że jajowody niedrożne. Jeszcze a propos odpuszczenia – my nie odpuszczamy ani na chwilę, chcemy bardzo myśleć że odpuściłyśmy, ale to tylko nasze złudzenie i kolejna próba samoleczenia. Bo przecież jak sobie powiem że nie chce to może zajdę?:) Ale wiecie dziewczyny, to co nas bardzo wyróżnia to wola walki, wiedza, samozaparcie mimo tych wszystkich porażek. Ja nawet zaczęłam myśleć o adopcji, nieśmiało przebąkując o tym mężowi…Biorę na chłodno wszystkie opcje – jeśli się nie uda, może dam trochę siebie innym? A co, to moja niepłodność, moje życie. Pozdrawiam Was gorąco dziewuszki, te nasze zmagania muszą mieć jakiś sens!:*

    • Ja właśnie nie wiem czy lepiej odpuścić czy zawzięcie działać 🙁 Rodzina dodatkowo często nie pomaga swoimi pytaniami… Cieszę się, że ktoś mnie rozumie, ale przykro mi że nie tylko ja mam takie rozterki…

  • Czytajac twoj blog mam uczucie jakbym czytala o sobie.Staram sie o dziecko cztery lata.Cztery dlugie smutne lata.Tez nie wiem co dalej…Na dodatek mieszkam za granica-UK. Mysle o histeroskopii ktora musze wykonac w Polsce.Tutaj powiedzieli ze wszystko jest ze mna w porzadku i jedyna droga to IVF.Myslalal ze zrobia laparo a tu nic.Nie wiem jak to wszystko pogodzic z praca.Za histero musze zaplacic bo wiadomo prywatnie ale pieniadze nie sa najwazniejsze.Po prostu tez nie wiem co dalej ,co robic,chce mi sie wyc z rozpaczy!!

    • Niestety takie schematowe działanie i w PL się zdarza. Wszystko w porządku to IUI, nie wiemy co dalej to IVF. Trzeba albo trafić na odpowiedniego lekarza, albo często.. działać na własną rękę… Co począć dalej to trudna decyzja 🙁

  • Chyba każda kobieta, która boryka się z niepłodnością świetnie Cię rozumie. Wszystkie to przechodzimy i mnie osobiście, w moim leczeniu właśnie ta “niemoc” tak bardzo wykańczała. To, że nie trafiłam na żadnego konkretnego lekarza, który umiał poprowadzić do końca, każdy próbował po kilka miesięcy i zostawiał mnie taką psychicznie “rozgrzebaną”.
    Teraz już nie walczę, ale minęło już 7 bardzo długich lat, z wyszukiwaniem specjalistów, badań, i metod leczenia w internecie i jeździe po całej Polsce. Miałam już dość. Psycholog kiedyś mi powiedziała, że ta niemoc, to objaw czegoś. Że chyba mój organizm ma już dość tej całej karuzeli, choć podświadomie nie potrafi odpuścić.
    I choć teraz mogę powiedzieć, że już prawie panuję nad swoimi niepłodnymi emocjami, to co jakiś czas zdarza mi się takich kilka dni jak Tobie – nagle wierzę, że stanie się cud.
    Życzę Ci pokoju w sercu i wyciszenia. Dla każdej z nas jest jakiś plan i mam nadzieję, że dotrwamy do jego realizacji z dobrym zdrowiem psychicznym 😉 Pozdrawiam
    Lidia

    • Dziękuję za te wspierające słowa!! Już mi się wydawało, że skoro nie wiem co dalej to coś ze mną nie tak, bo… po prostu powinnam wiedzieć jakie działania podjąć! Dziękuję i Tobie również życzę wewnętrznego spokoju ♥

  • Z jednej strony odpuscic a z drugiej strony mysl ze jak teraz nie bedziemy walczyc to mina lata i moze byc za pozno czy na invitro czy na adopcje. Mysle ze lepiej sprawdzac co sie jescze da i zbierac fundusze na invitro . Szkoda tylko ze ta metoda nie daje 100% pewnosci na powodzenie , choc wszystko podane jak na tacy…..

  • Hmm… nie wiem co Ci napisać lub doradzić choć sami staraliśmy się o dziecko 3 i pół roku to ja miałam inne podejście do sprawy – działać działać działać! Każdy etap był szukaniem w innym kierunku, u innego lekarza, który mógł coś innego zasugerować lub wypróbować. To ze względu na mój wiek ta determinacja no i fakt, że jak dostanę jakiś wazny dla mnie pomysł to idę za ciosem jak walec aż się uda 😉 moja koleżanka, która też przeszła długą drogę w walce z nieplodnoscia wiele rzeczy podobnie do Ciebie musiała najpierw przemyśleć i oswoić. Choć z jednej strony zajęło jej to wszystko znacznie więcej czasu niż mnie to obie działałyśmy w zgodzie ze sobą… jeśli chciałabyś działać ale coś Cię powstrzymuje to może warto się temu przyjrzeć? Albo rzucić się ‘na głęboką wodę’ i zobaczyć jak się z tym będziesz czuła?

    • Ja początkowo miałam taką determinację aby szukać, działać, badać, stymulować, operować – czyli wszystko co może pomóc. Po tylu miesiącach zawodu po prostu straciłam tą motywację. Ale mam nadzieję, że przyjdzie czas na konkretną decyzję. A Tobie gratuluję działań i efektu ❤❤

  • My właśnie po wizycie w klinice niepłodności, więc jesteśmy nastawieni, żeby jak najbardziej działać! Nawet już rozpczęty cykl, nie pozostał od tak sobie od razu monitoring, stymulacja (mamy dwa pęcherzyki) i zastrzyk na pękniecie. Chyba w końcu trafiliśmy na dobrego lekarza. Przy pierwszej wizycie od razu szereg badań, o których nie miałam pojęcia, a przez 3 lata żaden inny lekarz nie wspomniał… Badania nie tylko dla mnie, ale i dla męża, wywiad rodzinny dwa pokolenia do tyłu odnośnie tarczycy, cukrzycy i nowotworów. Pierwsza wizyta prawie godzine, ale wydaje mi się, że warto. Mam nadzieję, że w końcu i nam się uda z pomocą nowej doktor. Pozdrawiam i zachęcam do działania 🙂

Leave a comment to Monika Cancel reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witaj!

Miło mi Cię gościć na moim blogu! Mam nadzieję, że Ci się spodoba i zostaniesz na dłużej. Co spowodowało, że piszę? Pragnienie zajścia w ciążę, marzenie o macierzyństwie, staranie się o dziecko, niepłodność, często rozpacz i łzy oraz nieustanna nadzieja. Waiting4 to blog o codzienności życia Staraczki, opis leczenia, badań, wizyt u ginekologa i wielu innych. Zmagania, które zna niejedna kobieta planująca ciążę, a o których często nie mówi się publicznie. Serdecznie zapraszam!

Warto odwiedzić

edzieci.pl

Portal dla rodziców o ciąży, porodzie, zdrowiu, wychowaniu i rozwoju naszych dzieci. Artykuły, porady i ciekawostki zarówno dla dzieci jak i dorosłych.

KobiecePorady.pl - Portal z poradami dla Kobiet

Portal dla kobiet. Każda z Pań znajdzie coś dla siebie od poradników urody, modowych, zdrowia, fitnessu, aż po porady z zakresu domu, zrób to sama oraz ogrodu.