Pozytywny test ciążowy
W ciąży
Obiecałam sobie że będę tu częściej, no i wiecie – plany planami a życie swoje. Dziś chcę swoją historią wrócić do połowy lipca, widząc pierwszy raz w życiu swój pozytywny test ciążowy…
Obiecałam sobie że będę tu częściej, no i wiecie – plany planami a życie swoje. Dziś chcę swoją historią wrócić do połowy lipca, widząc pierwszy raz w życiu swój pozytywny test ciążowy…
Lipiec to dla nas miesiąc szczególny. To właśnie wtedy obchodzimy rocznicę ślubu. W tym roku minęło nam już siedem lat.
Jest końcówka lipca! Ostatni wpis na blogu w połowie czerwca. Tak długo mnie tu nie było! Zaglądałyście? Tęskniłyście? 😀 Mam nadzieję, że tak 😉 No i przepraszam za ten brak odzewu! Na końcu wpisu również prośba od Joanny. Zajrzyjcie!
Mija nam już dwa i pół roku starań o dziecko. W zasadzie ciężko mi uwierzyć, że to już aż tyle czasu… Minęło również dwa lata, odkąd dołączyłam do portalu dla starających się i który przez wiele miesięcy towarzyszył mi w codziennych obserwacjach swojego ciała.
Gdy opisywałam moją nową „przyjaciółkę” endometriozę skupiłam się tylko na niej. Tego samego dnia którego potwierdziła się moja diagnoza (czyli końcem marca) w szpitalu dowiedziałam się czegoś jeszcze…
Na blogu dopiero co udało mi się wyjść ze szpitala, a tak naprawdę minął już miesiąc! Cały miesiąc!!! Czas tak szybko leci, czuje jakby uciekał mi przez palce. 4 tygodnie temu byłam operowana a tu dopiero co zdążyłam opisać zabieg laparoskopii. Minęła już ¼ roku a jakiś szczególnie pozytywnych wieści brak…
No trzeba przyznać, że ostatnimi czasy zaniedbałam mój pamiętnik. Na początku zastosowałam się do zaleceń lekarza – nie myśl o ciąży. A później? Później.. nie chciałam pisać o kolejnej porażce. Ale niestety żeby iść dalej, muszę…
Ostatnio mało mnie tu… Niestety zaniedbałam trochę swój pamiętnik, ale to może z tego względu, że w tym momencie nic szczególnego się nie dzieje i nie ma czym się z Wami dzielić. Obecnie tak trochę w stanie zawieszenia mija mi dzień za dniem…
Dziewiąty cykl starań, ostatni jednocyfrowy.. Od początku był dziwny. Nie podobał mi się, jeśli cykl w ogóle może się podobać 😉 To był mój drugi cykl z Clo i pierwszy z Duphastonem. Ale zacznijmy tą historię od początku…
Poniedziałek, 20 czerwca, 10 dzień cyklu. Wizyta kontrolna po Sono HSG. Moja kolejna, nie liczę nawet która, wizyta u ginekologa. Można powiedzieć, że nawet go polubiłam. Sympatyczny z tego lekarza facet. Ale oprócz tego, że sympatyczny, chciałabym również żeby był skuteczny. Jest młody, na razie widać, że chce mu się pracować i pomagać. Jest bardzo spokojny i opanowany, odpowiada na pytania na wizycie, gdy jest taka potrzeba daje swój numer telefonu, odbiera je, a jak nie odbiera to zawsze oddzwania. Mam nadzieję, że chęć do pracy mu nie zniknie szybko i będzie z zaangażowaniem szukał przyczyn naszych niepowodzeń…
Najnowsze komentarze