Pozytywny test ciążowy
W ciąży
Obiecałam sobie że będę tu częściej, no i wiecie – plany planami a życie swoje. Dziś chcę swoją historią wrócić do połowy lipca, widząc pierwszy raz w życiu swój pozytywny test ciążowy…
Obiecałam sobie że będę tu częściej, no i wiecie – plany planami a życie swoje. Dziś chcę swoją historią wrócić do połowy lipca, widząc pierwszy raz w życiu swój pozytywny test ciążowy…
Lipiec to dla nas miesiąc szczególny. To właśnie wtedy obchodzimy rocznicę ślubu. W tym roku minęło nam już siedem lat.
Jest końcówka lipca! Ostatni wpis na blogu w połowie czerwca. Tak długo mnie tu nie było! Zaglądałyście? Tęskniłyście? 😀 Mam nadzieję, że tak 😉 No i przepraszam za ten brak odzewu! Na końcu wpisu również prośba od Joanny. Zajrzyjcie!
Mija nam już dwa i pół roku starań o dziecko. W zasadzie ciężko mi uwierzyć, że to już aż tyle czasu… Minęło również dwa lata, odkąd dołączyłam do portalu dla starających się i który przez wiele miesięcy towarzyszył mi w codziennych obserwacjach swojego ciała.
Siedzę z otworzonym oknem notatnika i patrzę na pusty dokument. I zastanawiam się jak zacząć. I piszę to, co właśnie napisałam. Chciałabym… tak bardzo bym chciała, napisać tu wreszcie coś dobrego, pozytywnego, coś co podniesie na duchu i mnie i Was. A wydaje mi się, że ciągle czytacie to samo.
Ile razy to już sobie powtarzałam. Że nie wierzę w magię liczb, rocznic czy świąt. Nie wierzę, bo to bez sensu. Uda się bo urodziny, uda się bo rocznica, uda się bo… Miał być wielki luz, przecież. Rozum nie wierzy, że się uda. Ale serce niestety/ stety wciąż…
Witam Was tą już letnią – wakacyjną porą, choć od kilku dni jakoś pogoda nie rozpieszcza. 😉 Już kilka razy to powtarzałam i powtórzę kolejny – nie wierzę, że czas tak ucieka między palcami, że minęło już 6 miesięcy 2017 roku! Połowa za nami! Ostatnio dołączyłam do grupy na forum – „Wielkie plany na 2018 rok” – i uświadomiłam sobie, że takie plany miałam też na 2016 i 2017. Czy szczęście się kiedyś do nas uśmiechnie?
Gdy opisywałam moją nową „przyjaciółkę” endometriozę skupiłam się tylko na niej. Tego samego dnia którego potwierdziła się moja diagnoza (czyli końcem marca) w szpitalu dowiedziałam się czegoś jeszcze…
Na blogu dopiero co udało mi się wyjść ze szpitala, a tak naprawdę minął już miesiąc! Cały miesiąc!!! Czas tak szybko leci, czuje jakby uciekał mi przez palce. 4 tygodnie temu byłam operowana a tu dopiero co zdążyłam opisać zabieg laparoskopii. Minęła już ¼ roku a jakiś szczególnie pozytywnych wieści brak…
Trzynasty cykl starań trwa. Pierwsza jego połowa, a nawet troszkę więcej, już za mną. Ale nie był to miły i przyjemny czas. Praca, ginekolog, leczenie – wszystkie informacje z tym związane, w dodatku nie dość dobre, spowodowały że trzeba było zadać sobie kilka pytań.
Pierwsze i najważniejsze.. co dalej?
Najnowsze komentarze