Przed okresem
Codzienność
Już to czuję. To całe napięcie przedmiesiączkowe. To znaczy, że okres czai się tuż za rogiem…
Już to czuję. To całe napięcie przedmiesiączkowe. To znaczy, że okres czai się tuż za rogiem…
Oglądałyście polską komedię pt. Lejdis? Pamiętacie co nieco fabułę? Mi się ten film bardzo podobał. Pamiętam jak byłam z moim mężem, a wtedy oczywiście jeszcze nie-mężem w kinie. Miałam 18 lat i nie spodziewałam się, że losy jednej z bohaterek będą trochę przypominać moje…
Ta myśl towarzyszy mi od dawna. Na pewno odkąd stworzyłam sobie to miejsce – bloga, a tak naprawdę jeszcze dłużej. Sumując to od ponad roku. Od kilkunastu miesięcy wierzę i mam nadzieje, że jeśli uda mi się już wejść na tą górę, to później widoki z niej będą nie do opisania – będą po prostu piękne, a ja stanę się w pełni szczęśliwa. Widoki ze szczytu bez wątpienia są przepiękne, ale czy niżej na pewno nie znajdziemy równie zachwycających krajobrazów?
Witam Was tą już letnią – wakacyjną porą, choć od kilku dni jakoś pogoda nie rozpieszcza. 😉 Już kilka razy to powtarzałam i powtórzę kolejny – nie wierzę, że czas tak ucieka między palcami, że minęło już 6 miesięcy 2017 roku! Połowa za nami! Ostatnio dołączyłam do grupy na forum – „Wielkie plany na 2018 rok” – i uświadomiłam sobie, że takie plany miałam też na 2016 i 2017. Czy szczęście się kiedyś do nas uśmiechnie?
Dwa dni temu, w niedzielę 20 listopada, mój mąż miał urodziny. Gdy planowaliśmy i zaczynaliśmy starania ten dzień wyobrażałam sobie zupełnie inaczej. Że będziemy już w trójkę lub że przynajmniej będę w ciąży. Jednak niestety życie zweryfikowało te plany po swojemu…
Ostatnio mało mnie tu… Niestety zaniedbałam trochę swój pamiętnik, ale to może z tego względu, że w tym momencie nic szczególnego się nie dzieje i nie ma czym się z Wami dzielić. Obecnie tak trochę w stanie zawieszenia mija mi dzień za dniem…
Sięgam pamięcią do grudnia 2015… Wtedy zaczęły się nasze rozmowy. Że może to już ten moment, jesteśmy gotowi, chcemy zostać rodzicami. Ach, jak przypomnę sobie swój optymizm wtedy… Oczywiście uda się za pierwszym razem, przecież jestem zdrowa. Nic mi nie dolega, nic mnie nie boli, chodzę do ginekologa co kilka miesięcy, nic nie mówi – znaczy, że jest ok. Miesiączki mam zawsze, wahania między 30 a 34 dni, no ale są… To wszystko znaczy, że jest dobrze, więc jaki to problem zajść w ciążę, no przecież żaden! Myśli przed snem, jakby to wspaniale byłoby mieć córeczkę. Śliczną, malutką królewnę, którą mogłabym stroić, jakbym tylko potrafiła najlepiej. Wyliczenie kiedy przypuszczalnie będzie poród, jak dobrze rozplanować do tego momentu czas, jak pogodzić wszystkie swoje zobowiązania. I nagle wielkie bum! Zderzenie z rzeczywistością.
Czy można zacząć lepiej niż w Światowy Dzień Optymisty?! 🙂 Pomysł na bloga zrodził się niedawno, ale dzisiejszy dzień spowodował, że pomyślałam “ale… czemu nie?!” Może będzie to dla mnie pewnego rodzaju terapia, wspaniała przygoda, a może uda mi się komuś pomóc, wesprzeć w chwili zwątpienia? Przecież sama mam takich sporo, ale się podnoszę! Może swoim wpisem też podniosę kogoś na duchu?!
I tak oto 21 sierpnia rusza mój własny prywatny blog… W Dzień Optymisty, czyli dzień pozytywnego myślenia, który ma zachęcić do zmiany nastawienia na bardziej optymistyczną. Chyba nie mogłam sobie wymarzyć lepszego dnia. No więc… zaczynamy naszą przygodę! Bo będziemy w niej razem, prawda?
Najnowsze komentarze