Wizyta u ginekologa po długiej przerwie
Codzienność
Wreszcie się udało. Nie, nie… oczywiście, że nie zajść w ciążę [niestety]. Na początek udało się umówić do lekarza i pójść na wizytę. Po ponad 6 miesiącach przerwy! Czytaj dalej
Wreszcie się udało. Nie, nie… oczywiście, że nie zajść w ciążę [niestety]. Na początek udało się umówić do lekarza i pójść na wizytę. Po ponad 6 miesiącach przerwy! Czytaj dalej
Wydawałoby się, że brak czasu oznacza również brak czasu na przemyślenia. Z jednej strony – tak jak pisałam już wcześniej – faktycznie jest go mniej. Ale z drugiej, czy od myśli da się całkowicie uciec? Czytaj dalej
Minęło już dwa lata naszych starań o dziecko. Rozpoczynamy kolejny rok walki. Aż sama nie wierzę, że to trwa już tyle czasu. Czytaj dalej
Przed Wami pierwsza opowieść w cyklu „Wasze historie”. Napisała do mnie M., której upragnione marzenie przyniosło in-vitro. Sama autorka napisała, że nie wierzy, iż tak szybko im się udało, jednak ta droga wcale nie była łatwa i krótka. Chwile załamania, brak sił do dalszej walki, chęć rzucenia wszystkiego… to tylko kilka elementów, które towarzyszyły jej w drodze po swoje szczęście.
Wszystko tak jak się spodziewałam. No może prawie wszystko, bo okresu spodziewałam się w niedzielę, 26 marca, a wredna fr@nca przyszła już w sobotę, 12 dni po owulacji. Standardowo dwa dni przed @ pojawiły się plamienia. One chyba będą towarzyszyć mi już zawsze :/ Przez nie, a może dzięki nim, nie muszę nawet myśleć o teście ciążowym, bo wszystko jest jasne zanim nadejdzie termin miesiączki.
Najnowsze komentarze