Przed okresem
Codzienność
Już to czuję. To całe napięcie przedmiesiączkowe. To znaczy, że okres czai się tuż za rogiem…
Już to czuję. To całe napięcie przedmiesiączkowe. To znaczy, że okres czai się tuż za rogiem…
“Samotność w niepłodności” to publikacja, która niedawno ukazała się na rynku. Recenzję książki piszę na blogu po raz pierwszy. Być może nie ostatni. Ale zaczynam od książki bardzo ważnej. Ważnej dla wszystkich osób starających się o dziecko. Dlaczego? Czytaj dalej
Być może czytając tytuł wpisu już domyślacie się o co chodzi. Bo chodzi mi oczywiście o najnowszą kampanię Ministerstwa Zdrowia, która ma za zadanie promować zdrowy styl życia i prokreację. Czytaj dalej
Słowo „niepłodność” przewija się przez mój blog. Na początku nieśmiało, obecnie coraz częściej. Dopiero po zaakceptowaniu sytuacji, po zrozumieniu, że niepłodność jest częścią mojego życia, mogę coraz swobodniej o tym pisać.. i mówić. Czytaj dalej
Nadal nie lubię tego słowa, choć już je chyba zaakceptowałam. Niepłodność jest częścią mojego życia, więc przestałam traktować ją jak wroga. To fragment mojej historii i czy tego chcę czy nie towarzyszy mi od dłuższego czasu. A czy mając w codziennej wędrówce nieprzyjaciela przy sobie można żyć dobrze? Czytaj dalej
Tym razem mam dla Was temat pt. ciąża. Tym razem to ciąża prawdziwa i realna. Choć nadal ciąża nie moja, to bliskiej mi osoby. Jak to przetrwać i poradzić sobie ze skrajnymi emocjami w tej sytuacji?
Znacie? Doświadczacie? U mnie PMS uwidacznia się co miesiąc. Raz łagodniej, a raz mniej. W tym miesiącu chyba miałam kumulację za kilka poprzednich, trochę bardziej spokojnych.
Oglądałyście polską komedię pt. Lejdis? Pamiętacie co nieco fabułę? Mi się ten film bardzo podobał. Pamiętam jak byłam z moim mężem, a wtedy oczywiście jeszcze nie-mężem w kinie. Miałam 18 lat i nie spodziewałam się, że losy jednej z bohaterek będą trochę przypominać moje…
Siedzę z otworzonym oknem notatnika i patrzę na pusty dokument. I zastanawiam się jak zacząć. I piszę to, co właśnie napisałam. Chciałabym… tak bardzo bym chciała, napisać tu wreszcie coś dobrego, pozytywnego, coś co podniesie na duchu i mnie i Was. A wydaje mi się, że ciągle czytacie to samo.
Ta myśl towarzyszy mi od dawna. Na pewno odkąd stworzyłam sobie to miejsce – bloga, a tak naprawdę jeszcze dłużej. Sumując to od ponad roku. Od kilkunastu miesięcy wierzę i mam nadzieje, że jeśli uda mi się już wejść na tą górę, to później widoki z niej będą nie do opisania – będą po prostu piękne, a ja stanę się w pełni szczęśliwa. Widoki ze szczytu bez wątpienia są przepiękne, ale czy niżej na pewno nie znajdziemy równie zachwycających krajobrazów?
Najnowsze komentarze