Bądźmy jak… króliki?!
Z życia wzięte
Być może czytając tytuł wpisu już domyślacie się o co chodzi. Bo chodzi mi oczywiście o najnowszą kampanię Ministerstwa Zdrowia, która ma za zadanie promować zdrowy styl życia i prokreację. Czytaj dalej
Być może czytając tytuł wpisu już domyślacie się o co chodzi. Bo chodzi mi oczywiście o najnowszą kampanię Ministerstwa Zdrowia, która ma za zadanie promować zdrowy styl życia i prokreację. Czytaj dalej
Modlitwa pomaga. Wiem, że nie tylko mnie. Kiedy usłyszałam pewne słowa na mszy dokładnie cztery miesiące temu, zapaliła się we mnie na nowo iskierka nadziei. Że to zdanie, które właśnie słyszę, jest prosto do mnie skierowane… Czytaj dalej
Czytając tytuł może pomyślicie, że za dużo czasu spędziłam na słońcu i za bardzo sobie przygrzałam głowę podczas tych naszych aktualnych polskich upałów, gdzie na termometrach cały czas 35+ 🙂 Ale nie! To żadne przegrzanie mózgu 😉 Ten temat krąży w moich myślach już od dawna, a teraz po prostu przyszedł moment, aby go rozwinąć. Zatem… czy ciążą można się zarazić?
Witam Was tą już letnią – wakacyjną porą, choć od kilku dni jakoś pogoda nie rozpieszcza. 😉 Już kilka razy to powtarzałam i powtórzę kolejny – nie wierzę, że czas tak ucieka między palcami, że minęło już 6 miesięcy 2017 roku! Połowa za nami! Ostatnio dołączyłam do grupy na forum – „Wielkie plany na 2018 rok” – i uświadomiłam sobie, że takie plany miałam też na 2016 i 2017. Czy szczęście się kiedyś do nas uśmiechnie?
Ten post będzie bardzo szczery. NIE, szczery to złe słowo. Każdy jest szczery. Ten będzie zatem bardzo osobisty…
Gdy opisywałam moją nową „przyjaciółkę” endometriozę skupiłam się tylko na niej. Tego samego dnia którego potwierdziła się moja diagnoza (czyli końcem marca) w szpitalu dowiedziałam się czegoś jeszcze…
Wszystko tak jak się spodziewałam. No może prawie wszystko, bo okresu spodziewałam się w niedzielę, 26 marca, a wredna fr@nca przyszła już w sobotę, 12 dni po owulacji. Standardowo dwa dni przed @ pojawiły się plamienia. One chyba będą towarzyszyć mi już zawsze :/ Przez nie, a może dzięki nim, nie muszę nawet myśleć o teście ciążowym, bo wszystko jest jasne zanim nadejdzie termin miesiączki.
Dwa dni temu, w niedzielę 20 listopada, mój mąż miał urodziny. Gdy planowaliśmy i zaczynaliśmy starania ten dzień wyobrażałam sobie zupełnie inaczej. Że będziemy już w trójkę lub że przynajmniej będę w ciąży. Jednak niestety życie zweryfikowało te plany po swojemu…
Gdy zaczynałam starania tak wielu rzeczy nie wiedziałam… Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że to może tak długo zająć, że wynikają z tego problemy, że w ciąże nie zachodzi się wtedy kiedy się chce i wcale nie jest to łatwe. Nie wiedziałam również że istnieje taki dzień w roku, dzień który obchodziliśmy wczoraj. 15 października, czyli Dzień Dziecka Utraconego…
PMS – zespół napięcia przedmiesiączkowego. Mąż potrafi rozpoznać go u mnie kilka dobrych dni wcześniej, zanim przyjdzie okres i zanim ja zdążę o nim pomyśleć. Tym razem trafiło na ten miniony weekend. Byliśmy w rodzinnych stronach. Urodzinowa impreza teściowej, za tydzień imieniny mojej mamy. My zawieźliśmy prezenty, a w domu rodzinnym mojego męża na nas czekała niespodzianka. Niespodzianka, która spowodowała u mnie jeszcze większy żal do świata. I nie ma strzału w 10tkę, a jedynie strzał w serce.
Najnowsze komentarze