szpilka w serce

Szpilka w serce

Codzienność

PMS – zespół napięcia przedmiesiączkowego. Mąż potrafi rozpoznać go u mnie kilka dobrych dni wcześniej, zanim przyjdzie okres i zanim ja zdążę o nim pomyśleć. Tym razem trafiło na ten miniony weekend. Byliśmy w rodzinnych stronach. Urodzinowa impreza teściowej, za tydzień imieniny mojej mamy. My zawieźliśmy prezenty, a w domu rodzinnym mojego męża na nas czekała niespodzianka. Niespodzianka, która spowodowała u mnie jeszcze większy żal do świata. I nie ma strzału w 10tkę, a jedynie strzał w serce.

Co było tą niespodzianką? Ciąża… ale niestety nie moja. Bliski kuzyn męża wraz z żoną spodziewają się dziecka. Zgodnie z tym jak zaplanowali. Są to dopiero początki, może 8 tydzień. Ale wszystkim już powiedzieli, wszyscy się cieszą. Ślub wzięli 2 lata po nas, czyli 3 lata temu. I teraz zaplanowali dziecko i się udało. I jest. Oczywiście cieszę się ich szczęściem! I życzę wszystkiego najlepszego. Gratuluję z całego serca, że nie muszą przechodzić tej drogi, jaką przechodzimy my. Ale… coraz trudniej mi to znosić. Dobra mina do złej gry – chyba tak się mówi. Nie widziałam się z nimi osobiście, wtedy pewnie byłoby jeszcze ciężej.

Całą sobotę trzymałam się w miarę, chyba nawet dobrze. Rozmawiałam o różnych rzeczach, między innymi z teściową owej A. o jej ciąży. Słuchałam życzeń dla mojej teściowej, że już jedną wnuczkę ma, przydałaby się druga lub wnuk… Na pytania “a co tam u Was słychać?” grzecznie odpowiadałam, że u nas bez zmian. Przetrwałam, wszystko dzielnie zniosłam. Ale do czasu. W niedzielę rano obudziłam się do mierzenia temperatury, jak co ranek. Przez ostatnie kilka dni utrzymywała się tak wysoko, tak równo… A w niedzielny poranek – spadek. Spory spadek. I pękłam. Po śniadaniu wylałam trochę łez, nie mogłam już powstrzymać tego wszystkiego. Podły nastrój, smutek, rozczarowanie, płaczliwość. Huśtawka nastrojów. I jeszcze ta myśl, że znów nam się nie udało, że zaraz będziemy obgadywani przez wszystkich, że tyle po ślubie, a dalej dzieci nie ma. 🙁 Byliśmy jednak u teściów więc trzeba było się jakoś pozbierać. Ale było ciężko. Brat męża, jak to się mówi, wpadł 2 lata temu i teraz mają śliczną 16 miesięczną córkę. Jak widziałam jak K. się z nią bawi, jak zajmuje, jak przytula.. serce mi pękało, że nie możemy jeszcze tulić własnego maleństwa. No bo dlaczego?!
W ciągu cyklu mam jeden/ dwa dni gorsze. Właśnie z takimi myślami. Potem zaczynam walczyć na nowo. Bo przecież się nie poddam! I Ty też nie możesz. Walczymy razem, choć uwierz mi wiem że bywa trudno. Mam nadzieję, że Ty również rozumiesz mnie. Ale tak jak ja po każdej porażce, podnosisz się na nowo.

Testowanie

I po raz kolejny sygnały od mojego ciała popsuły mi plany. Test miał być w środę, 28.09, czyli jutro. Ale temperatura spadła, znów pojawiły się brązowe plamienia. Scenariusz jak co miesiąc. Nie chcę na siłę wydłużać cyklu biorąc Duphaston, dlatego też test zrobiłam dziś – dla formalności. Bo wiedziałam co na nim zobaczę. Kolejny raz to samo, tylko cyferki się zmieniają… teraz to już 10ty zawód i rozczarowanie. Przedstawiam Wam świeżutki negatywny test ciążowy. Ale oczywiście nie ten mój „szczęśliwy” – ten nadal czeka.

test ciążowy negatywny

Okresu jeszcze nie ma. Myślę, że pojawi się jutro. Jak już ma przyjść to niech przychodzi. Czym szybciej tym lepiej. Zaczniemy nowy cykl, nowe nadzieje, nową walkę. Jedyna pozytywna rzecz z tego wszystkiego to rozmowa z mężem. W czasie powrotu z rodzinnych okolic, jadąc autem rozmawialiśmy. Na różne tematy. I w tym wisielczym nastroju spytałam o inseminację. Cały czas miałam to w głowie, odkąd lekarz mi o tym wspomniał. Ale jakoś nie miałam odwagi mu o tym powiedzieć. Sama chciałabym, żeby udało się naturalnie, tak jak powinno. Ale… jeśli tak się nie uda? Myślałam że powie, że jestem nienormalna. A on ze spokojem to przyjął i powiedział, że jeśli będę chciała to tak zrobimy.  Ja teraz na pewno nie chcę. Chcę próbować jak najdłużej w sposób naturalny, dopóki będą nadzieje.

A więc plany na przyszłość?

Teraz czeka mnie miesiąc przerwy. Od wspomagaczy wszelkiego rodzaju. To czas na regenerację. Moich jajników i mojej psychiki. Oczywiście starań nie przerywamy, ale mam zalecenie by odłożyć clo, duphaston, termometr i testy owulacyjne. Później na pewno decyduje się jeszcze na 3 cykle z Clostilbegytem. A później…? czas pokaże.

Previous
Strzał w 10tke? Chciałabym.
Next
Szara rzeczywistość
  • Świetnie cię rozumiem…brat mojego męża też wpadł i ma swoja 2 letnią już córkę…dodam że się rozstaje z zona po 2 latach bycia razem…czasem tak musi byc…my czekamy na cud tyle ..a inni go mają! Ale co z tego….o niego nie dbają:-(

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witaj!

Miło mi Cię gościć na moim blogu! Mam nadzieję, że Ci się spodoba i zostaniesz na dłużej. Co spowodowało, że piszę? Pragnienie zajścia w ciążę, marzenie o macierzyństwie, staranie się o dziecko, niepłodność, często rozpacz i łzy oraz nieustanna nadzieja. Waiting4 to blog o codzienności życia Staraczki, opis leczenia, badań, wizyt u ginekologa i wielu innych. Zmagania, które zna niejedna kobieta planująca ciążę, a o których często nie mówi się publicznie. Serdecznie zapraszam!

Warto odwiedzić

edzieci.pl

Portal dla rodziców o ciąży, porodzie, zdrowiu, wychowaniu i rozwoju naszych dzieci. Artykuły, porady i ciekawostki zarówno dla dzieci jak i dorosłych.

KobiecePorady.pl - Portal z poradami dla Kobiet

Portal dla kobiet. Każda z Pań znajdzie coś dla siebie od poradników urody, modowych, zdrowia, fitnessu, aż po porady z zakresu domu, zrób to sama oraz ogrodu.