w ciąży

Światowy Dzień Optymisty

W ciąży

To już dwa lata – dokładnie 24 miesiące odkąd powstał mój blog waiting4.pl Miał być moim pamiętnikiem, miejscem gdzie będę opisywać swoje emocje, często ukrywane nawet przez najbliższymi. Miał być też miejscem wsparcia dla Was – dla osób, które tu trafią – mimo, że początkowo mogłam policzyć je na palcach jednej ręki. I mam nadzieję, że cele te są jak najbardziej osiągnięte.

Przyznam szczerze, że zakładając blog w sierpniu 2016, po niecałym roku starań wierzyłam, że mimo wszystko wkrótce uda mi się w ciążę zajść. Rok temu, w sierpniu 2017 powoli traciłam nadzieję, choć iskierka nadziei pewnie gdzieś zawsze w naszym sercu pozostaje. W tym roku starania o dziecko odłożyłam na bok, taka jest prawda. Ciągle narzekałam na brak czasu i tak też było. Jednak w sierpniu 2018 roku mogę powiedzieć o sobie: Jestem w ciąży.

Chciałabym jakoś podsumować ten rok tj. od sierpnia 2017 do czasu obecnego, tak jak to zrobiłam rok temu pokrótce opisując jaki był dla mnie miniony czas. Ale szczerze powiem Wam, że nie mam na to sił. Chciałam Wam też opisać jak to się potoczyło, że zrobiłam test ciążowy, choć zwykle nie robiłam ich w ogóle, jak przekazałam wieść o ciąży mężowi i jaka byłam wtedy szczęśliwa. Pierwsze badania krwi beta hcg, pierwsza wizyta u lekarza, odgłos serduszka tej kruszynki, założona karta ciąży – to coś w co nie wierzyłam, tak jak zapewne wiele staraczek po długich staraniach o dziecko. Jednak to wszystko się wydarzyło. I było pięknie. Do czasu…

Dziś chcę Wam opowiedzieć o tym co u mnie obecnie, o wszystkich minionych, wspaniałych wydarzeniach mam nadzieję, że będę miała okazję jeszcze Wam napisać…

Podstawowe badania krwi w ciąży

Nie będę rozpisywać się o badaniach w ciąży, jednak w skrócie opowiem Wam, co zlecił mi ginekolog. Początkowo była to morfologia krwi, badanie ogólne moczu, glukoza oraz TSH. Wszystkie badanie wyszły w miarę ok, jedynie glukoza wyszła w okolicach górnej normy. Z tego względu lekarz kazał mi dodatkowo wykonać test obciążenia glukozą, który zazwyczaj wykonuje się dopiero między 24. a 28 tygodniem ciąży. Podejrzenie cukrzycy ciążowej było moim chwilowym strapieniem, jednak byłam pewna, że gdyby naprawdę coś takiego wyszło to damy sobie z tym radę.

Wraz z testem obciążenia glukozą wykonałam badania na kiłę, HIV, toksoplazmozę oraz badanie przeciwciał odpornościowych. Wyniki testu obciążenia glukozą nie wykazały cukrzycy ciążowej – zatem spadł mi kamień z serca. Jednak nie to okazało się moim największym zmartwieniem.

Toksoplazmoza w ciąży

Gdy odebrałam wyniki zaniepokoił mnie wynik toksoplazmozy. Badanie obejmuje dwie klasy przeciwciał: IgG oraz IgM. Nie chcę wchodzić również w szczegóły samej choroby, więc tak pokrótce toksoplazmoza to choroba pasożytnicza u ludzi, którą wywołuje pierwotniak o nazwie Toxoplasma gondii. Toksoplazmoza nie jest groźna dla dorosłego człowieka. Jest za to bardzo groźna dla płodu.

Wynik, który ujrzałam przedstawiał się następująco: IgG – ujemny; IgM – wątpliwy. Ginekolog kazał powtórzyć mi badanie w innym laboratorium. Niestety tu okazało się jeszcze gorzej: IgG – ujemny; IgM – dodatni. Kolejne polecenie lekarza: zrobić awidność przeciwciał, które powinny wskazać na to jak dawno było zakażenie. Niestety jak dowiedziałam się z laboratorium po oddaniu krwi: „ze względu na brak przeciwciał Toxo IgG nie jest możliwe oznaczenie awidności”.

Ginekolog powiedział, że mój wynik jest nieswoisty, niestandardowy, że pewnie trzeba będzie za jakiś czas badanie powtórzyć i zobaczyć jakie będą wyniki, jednak odesłał mnie do specjalisty, lekarza zakaźnika. Ginekolog był dla mnie wsparciem, dawał nadzieję, że jeszcze może być dobrze. Choć pani zakaźnik nie powiedziała, że to z pewnością źle się skończy, nie pozostawiła wątpliwości, że jest to świeże zakażenie toksoplazmozą. To już nie podejrzenie, jak mówił ginekolog, pani doktor cały czas powtarzała o zakażeniu. Dostałam antybiotyk. Jeśli jednak zakażenie przedostało się do płodu…. O skutkach toksoplazmozy w ciąży możecie przeczytać gdzie indziej, ja nawet nie chce myśleć o tym co już przeczytałam.

Wiecie co jest w tych wynikach najśmieszniejsze, choć tu wcale nie ma się z czego śmiać. Wynik wskazuje na to, że nigdy zakażona nie byłam. Nigdy wcześniej. Zaraziłam się, gdy zaszłam w ciążę, w najgorszym momencie z możliwych.

Prawdopodobieństwo zarażenia dziecka w pierwszym trymestrze ciąży jest najmniejsze, jednak ryzyko powikłań największe. Pani zakaźnik powtarzała, że co dalej zobaczymy po mojej wizycie u ginekologa, po usg, że ginekolog musi zdiagnozować czy płód dobrze się rozwija. Każde jej takie zdanie było dla mnie kolejną szpilką w serce. „Czy płód dobrze się rozwija”… Wczorajszy wieczór przepłakałam.

 

Światowy Dzień Optymisty. Jestem w ciąży. I będzie dobrze. Musi. Musi, prawda? Proszę pamiętajcie o nas i nie puszczajcie swoich kciuków.

To, że mam toksoplazmozę nie oznacza w 100% że będzie źle. Staram się myśleć pozytywnie, jednak jest to cholernie trudne. Odliczam dni do wizyty, choć ten strach już mnie chyba nie opuści.

 

Previous
Siódma rocznica ślubu
Next
Pozytywny test ciążowy
  • Wiem, że łatwo mi się mówi, bo nie jestem w takiej sytuacji, ale trzeba myśleć pozytywnie, zamartwianie nic Ci nie da- na pewno nie pomoże; musisz wierzyć, że wszystko będzie dobrze, ja w to mocno wierze i dalej mooocnooo trzymam kciuki; przesyłam mnóstwo pozytywnej energii i dobre myśli, kochana nie zamartwiaj się…

    • Staram się myśleć pozytywnie, i choć to trudne wydaje mi się, że jest mi lepiej psychicznie niż to było kilkanaście dni temu. Dziękuję za wszystkie dobre słowa, one na prawdę wiele dla mnie znaczą!!!

  • Jestem z Tobą. Myślę ciepło i modlę się, żeby wszystko było dobrze. Tak jak piszesz, musí być dobrze:*urodzisz zdrowe dzieciątko, a te nieprzyjemne wydarzenia, zostaną tylko mglistymi wspomnieniami:*

  • Trzeba wierzyć! Cztery lata temu w 9 tygodniu ciąży dowiedziałam się o świeżym zakażeniu toksoplazmozą. Przepłakałam kilka dni… Zastanawiałam się, dlaczego właśnie teraz… Po kolejnej wizycie u lekarza zakaźnika nie było już żadnych złudzeń, że to zły sen. Wprowadzony antybiotyk przyjmowałam do ostatnich tygodni ciąży. Zdecydowałam się również na amniopunkcję, żeby przygotować się na ewentualne działania po porodzie. Wynik wyszedł ujemny. Ogromna radość. Lekarz powiedziała, że to nie gwarantuje “szczęśliwego finału”, jednak my innego scenariusza nie braliśmy pod uwagę. Trafiłam pod opiekę fantastycznej osoby, która wspierała nas wiedzą, doświadczeniem, ale i ludzką życzliwością. Te dziewięć miesięcy ciąży nie należały do łatwych… Rzuciłam się w wir pracy, żeby nie myśleć. Razem z mężem i najbliższymi staraliśmy się funkcjonować tak, jakby toksoplazmozy nie było. I udało się! Dziś jestem mamą 4 letniej, zdrowej dziewczynki. Wierzę, że i tak samo będzie u Ciebie, czego życzę Ci z całego serca. Wiem też, że wiara i pozytywne nastawienie pomogą przejść Ci przez ten trudny czas. Przesyłam moc pozytywnej energii!!!

    • Dziękuję że podzieliłaś się swoją historią!!!
      Ja czekam na badania prenatalne. Też myślałam o amniopunkcji, ale chyba jednak się na nią nie zdecyduję. Choć pełna strachu wierzę że nasza historia skończy się dobrze… Musze wierzyć! A Tobie gratuluję zdrowej, dużej już córeczki :*

      • Z pewnością będzie dobrze. Rozumiem też Twój strach i obawy przed amniopunkcją. Czekając na pobranie płynu, otuchy dodał mi fakt, że poza mną było jeszcze wiele innych dziewczyn. Pamiętam też, że opiekująca się mną lekarz zakaźnik powiedziała:” W swojej 20-letniej karierze spotkałam się z kilkoma przypadkami zarażenia płodu”. Ta informacja była dla mnie bardzo budująca! Trzymam kciuki i myślami jestem z Wami. Jeśli miałabyś ochotę porozmawiać, jestem do Twojej dyspozycji. Pozdrawiam ciepło Ania

  • Trzymam mocno, najmocniej kciuki, trzeba wierzyc ze bedzie dobrze, musi byc- tyle czasu czekaliście, to musi byc dobrze !!

  • Hm, na jednej stronie znalazłam info, że tylko obydwa przeciwciała dodatnie oznaczają swieze zakazenie, a:
    ” IgG (-), IgM (+) – wynik oznacza albo niedawne zachorowanie na toksoplazmozę, albo świadczy o reakcji immunologicznej organizmu na jakieś zakażenie. Należy odbyć kontrolę po upływie trzech tygodni i jeśli wynik będzie taki sam, oznacza to, że kobieta nie choruje na toksoplazmozę i nie wymaga leczenia ”

    takze moze jednak to nie toxo ?

    • Myślę że jednak lekarz zakaznik wie co mówi, znaczenie ma pewno na tu też liczba Igm i wywiad, może ta sytuacja o której mówisz dotyczy tylko śladowych ilości, albo jakiś dodatkowych okoliczności… nie jesteśmy lekarzami.

      Autorko, w pierwszym trymestrze ryzyko zarażenia fasolki jest niewielkie. Statystyka jest po Twojej stronie 🙂 w najgorszym razie, będzie leczenie. Podobno dzisiejsze leki na toxo, podawane po porodzie są całkiem skuteczne. To nie musi być wyrok. Pewnie niedługo już będziesz mieć USG genetyczne 12 tygodnia, powinno coś wyjaśnić.

      • Asz, z jednej strony wiem że prawdopodobieństwo zakażenia jest najmniejsze w I trymestrze, ale jednak może powodować największe zagrożenie…
        Tak, czekam na badania prenatalne, one może choć cokolwiek powiedzą, choć oczywiście nie to czy doszło do zakażenia…

    • Tak właśnie mój wynik jest nieswoisty, nie stuprocentowo pewny – choć zakaźnik stwierdziła inaczej. Ginekolog podtrzymuje na duchu. I ja siebie chyba w ten sposób też…
      Dziękuję za kciuki ❤❤❤❤

  • Modlę się gorąco za Was. Nie może, nie może tak być, los musi się odmienić! Proszę Cię, nie poddawaj się, nie teraz :*

  • Kochana! Ja czuje i wiem, że wszystko będzie ok!! Najważniejsze teraz to żebyś dbała o siebie a w tym
    O swoje samopoczucie bo maluszek odczuwa wszystko razem z Tobą. Pisz co u Was jak najczęściej! Będzie dobrze, dzisiejsza medycyna jest na tyle rozwinięta, że potrafi sobie z tym radzić! Głowa do góry! Buziaki

  • Czytam Twój blog z zapartym tchem. Może nie do końca tu „pasuję”, bo udało nam się zajść za pierwszym razem szybko, pomimo policystycznych jajnikow, ale mimo wszystko wczuwam się i przeżywam to z Wami. Schody pojawiły sie za drugim razem, w zasadzie bardzo długo nie mogliśmy nawet zacząć starań… najpierw musiałam zakończyć leczenie lekami przyjmowanymi na stałe, potem kilka miesiecy przerwy, zeby lek wydalił sie… a potem jakieś fatum chorób, infekcji, które trwa juz kilka miesięcy. Wszystko podporządkowywalam planom ew. zajścia w ciąże, byłam na nią nakręcona jak za pierwszym razem. A to dlatego, ze mam małą obsesje na punkcie kontroli, wszystko musi być jak w planie na życie, który sobie ułożyłam. Teraz zrywam z tym i zamierzam żyć innymi rzeczami, to bedzie jedynie cel „poboczny”. Oczywiście, jak sie ma juz jedno dziecko jest duzo łatwiej, to prawda. Ale z kolei jak się ma neurotyczną i nadwrażliwą osobowość ze skłonnościami do widzenia wszystkiego w czarnych barwach to bywa cieżko :p podziwiam Was dziewczyny, nikt nie zrozumie przez co przychodzicie, to fakt. Ten blog jest nadzieja dla tylu dziewczyn! Pozdrawiam serdecznie.

    • Pragnienie bycia mamą jest w wielu z nas bardzo silne. I planowanie również 🙂 Jednak czasem życie ustala swój własny. Mam nadzieję, że i Tobie niebawem się uda. Powodzenia ❤

Leave a comment to Ania Cancel reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witaj!

Miło mi Cię gościć na moim blogu! Mam nadzieję, że Ci się spodoba i zostaniesz na dłużej. Co spowodowało, że piszę? Pragnienie zajścia w ciążę, marzenie o macierzyństwie, staranie się o dziecko, niepłodność, często rozpacz i łzy oraz nieustanna nadzieja. Waiting4 to blog o codzienności życia Staraczki, opis leczenia, badań, wizyt u ginekologa i wielu innych. Zmagania, które zna niejedna kobieta planująca ciążę, a o których często nie mówi się publicznie. Serdecznie zapraszam!

Warto odwiedzić

edzieci.pl

Portal dla rodziców o ciąży, porodzie, zdrowiu, wychowaniu i rozwoju naszych dzieci. Artykuły, porady i ciekawostki zarówno dla dzieci jak i dorosłych.

KobiecePorady.pl - Portal z poradami dla Kobiet

Portal dla kobiet. Każda z Pań znajdzie coś dla siebie od poradników urody, modowych, zdrowia, fitnessu, aż po porady z zakresu domu, zrób to sama oraz ogrodu.