Przygotowania do szpitala
Codzienność
Moja decyzja zapadła kilkanaście dni temu – laparoskopia jak najszybciej. Ginekolog się zgodził. Niby wszystko pewne. A jak się okazało… jednak nie do końca.
Ale zanim o operacji to jak zwykle cofnę się o kilka dni. Lekarz zlecił mi badanie AMH, czyli rezerwy jajnikowej, pozwalającej jednocześnie ocenić płodność. Rezerwa jajnikowa jest mniej więcej stała do 25. – 30. roku życia, a później spada do czasu menopauzy. Warto wiedzieć jakie jest stężenie tego hormonu we krwi przed operacją, ponieważ po niej rezerwa na pewno jeszcze się zmniejszy. Od razu pomyślałam że dodatkowo zbadam poziom TSH i FT’ków bo od ostatniego badania minęło już ponad 2 miesiące.
Poziom hormonu antymüllerowskiego okazał się nawet dobry. 5,52 przy normie 1,20 – 9,00 dla wieku 25 – 29 lat. Gin powiedział że w porządku i nie ma przeciwskazań do laparoskopii.
Ale oto nadgorliwa ja! Od koleżanki dowiedziałam się, że przed każdą operacją powinno się zbadać poziom przeciwciał anty HBs czyli przeciwciał wirusowego zapalenia wątroby (WZW) typu B. Prościej mówiąc chodzi o żółtaczkę. Do jej zarażenia dochodzi poprzez kontakt z krwią, co może zdarzyć się u fryzjera czy stomatologa. No ale o tym zwykle się nie myśli. Pomyślałam teraz bo przecież idę do szpitala. Idę na operację!
Mój rocznik obowiązkowo był szczepiony w szkole. Trzema dawkami. Poziom przeciwciał powinien być wysoki, no bo chyba miał starczyć na całe życie. No ale warto zbadać. Więc spytałam mojego ginekologa o skierowanie. Dostałam. Znów oddałam krew.
Międzyczasie odebrałam wyniki tarczycy. Załamka. Takich złych dawno nie miałam. O ile TSH jako tako, FT4 leży i kwiczy. A podobno to ono w ciąży jest najważniejsze. Jednak nie każdy lekarz zwraca na nie uwagę.
TSH 1,410
FT4 35.90% [ wynik 1.21, norma (0.93 – 1.71)]
FT3 37.92% [ wynik 2.91, norma (2 – 4.4)]
Daleko mi do tego minimum 50%. Zwiększyłam dawkę Euthyroxu z 25 na 37,5. Wyniki sprawdzę pewnie za około miesiąc znowu. Liczę na poprawę… :/
Jeśli chodzi o wykres i cykl – temperaturę mierzyłam.. trochę. Czasem kilka dni tak, potem kilka dni nie. Ogólnie wyglądał nawet dobrze 😉 Ale co z tego. Z doświadczenia wiem, że to nic nie znaczy. Tak samo jak potwierdzona owulacja. Nawet podwójna, jak to u mnie było! Przez kilka dni łudziłam się, że może jednak. Coś mi uderzyło do głowy i około 10 dnia po owulacji dopadły mnie jakieś urojenia. Nawet przymierzałam się do zrobienia testu! Ale faza urojeń dość szybko się skończyła, gdyż temperatura 12dpo spadła i zaczęły się brązowe plamienia, trwały dwa dni. I tak oto cykl trwał 28 dni. A w niedzielę, 26 lutego przyszła fr@nca. Niestety po raz kolejny. Trzynasty cykl starań przegrany.
Nadzieją jednak wciąż była laparoskopia. Wstępnie zaplanowana na… 8 marca. Cóż za data, Dzień Kobiet! Jednak taki jest wymóg że do szpitala muszę się położyć już w piątek 3 marca. Ale, ale! Przecież jeszcze wynik anty HBs o który sama prosiłam. Okazało się, że wynik nie był zadowalający. Że chyba mi brakuje tych przeciwciał. Ale że tak naprawdę mało kto już to bada. Bo skoro w dzieciństwie byłam szczepiona to powinno wystarczyć. Wyniki odbierałam u koleżanki pana doktora – innej ginekolog. Ona mówiła jedno. Pani w gabinecie podstawowej opieki zdrowotnej (która ostatecznie podała mi szczepionkę) mówiła drugie. Teściowa pielęgniarka swoje, a po telefonie do mojego pana doktora słyszałam jeszcze coś innego. A może w sumie wszyscy mówili to samo ale innymi słowami. Raz czułam się jedną nogą w szpitalu, raz nie. Już myślałam że niestety operacja czeka mnie za miesiąc, a co się z tym wiąże dodatkowy miesiąc rozmyślania o tym! Nie wnikając już w szczegóły skończyło się tak, że przyjęłam szczepionkę – dawką uzupełniającą. Ale idę też w piątek do szpitala! Czyli wszystko tak jak we wstępnym planie.
3 marca – przyjęcie do szpitala. 6 marca – kwalifikacja do operacji. 8 marca – laparoskopia.
Jeśli ktoś zapyta po co tyle dni mam spędzić w szpitalu przed operacją, to powiem że szczerze nie mam pojęcia. Ale podobno lepiej przyjść w piątek niż w poniedziałek bo wtedy jeszcze bardziej termin operacji mógłby się przeciągnąć.
Zatem trzymajcie kciuki! Bo nadal zastanawiam się i waham czy podjęłam słuszną decyzję w związku z laparoskopią. Wierzę że kiedyś w końcu musi wyjść słońce. Tylko pytanie kiedy…
P.S do szpitala idę pierwszy raz. Może podpowiecie co warto zabrać?



3 komentarze
Na pewno środki do higieny osobistej, piżamke i szlafrok. Coś na nudę typu książka, gazety. Jeśli chodzi o samo przygotowanie do operacji to niestety nie pomogę.
Podjęłaś słuszna decyzję, będzie dobrze ❤
Bella… Dziękuję że jesteś tu! ❤❤❤
po laparo moze być już tylko z górki 🙂 zobaczysz 🙂