@@@ przybywaj!
Codzienność
Ten wpis chyba mogę nazwać dokładnie tak jak poprzedni… „Chcesz rozśmieszyć Pana Boga, powiedz Mu o swoich planach…” Bo przecież w głowie miałam już cały plan – że okresu dostanę kilka dni (tj. 2-3) po odstawieniu Visanne, później Aromek (letrozol) od 3 do 7dc, a i z monitoringiem i owulacją pięknie wyrobię się przed świętami. I co? Siedem dni po odstawieniu tabletek m@łpiszona nadal brak!!!
I przez to wszystkie moje plany poszły na dno… Na okres nawet się nie zapowiada. Monitoring jeśli by się w ogóle udało to chyba tylko jeden przed świętami. Ale teraz to już nic nie wiem i myślę, że pewnie na złość mi @ przyjdzie wtedy, kiedy już w płodne na żaden monitoring nie będzie szans bo święta i wyjeżdżamy do rodziny…
Na ciąże w tym cyklu też były marne szanse ale już nawet to mi przeszło przez głowę. Wczoraj zrobiłam test, nie z porannego moczu, w złości i oczywiście zobaczyłam tam piękną, wyraźną, jedną krechę!! Ale nie ruszyło mnie to bardzo bo byłam w pełni na taki wynik przygotowana. Jeszcze kilka dni temu pojawiło się jakieś brązowe plamienie, już myślałam że okres się zbliża a tu niestety – fałszywy alarm. Nawet odczuwałam już bóle brzucha i płaczliwość.. To przecież mój PMS – ale chyba w tym momencie to bardziej moje urojenia :/ Sama już nie wiem!
Zadzwoniłam do mojego ginekologa z pytaniem co dalej? Bo chciałam w pełni z monitoringiem wyrobić się przed świętami a tu chyba się nie zapowiada. Jak długo mam czekać? Co robić? Przyspieszać? Słowa mojego lekarza jak zwykle pocieszające: „Nie ma Pani 37 lat żebyśmy musieli się spieszyć i przyspieszać. Proszę cierpliwie czekać i się nie denerwować”. No kurczę, niby ok bo nie chce mnie faszerować hormonami na wywołanie i karze czekać na okres w postaci naturalnej 😉 ale ile tak trzeba będzie czekać, chodzić do łazienki i sprawdzać, czy to może już? Gin powiedział że jeśli okresu nie byłoby jeszcze ok 2 tygodnie (!!!) to żeby wtedy przyjść na usg – sprawdzić jak się ma endometrium i ewentualnie wtedy spróbować wywołać. No nic nie zrobię, czekać to czekać. Moja m@łpa bawi się ostatnio ze mną w chowanego. Jeszcze teraz chce by się odnalazła, ale to już ostatni raz! Potem niech się schowa na minimum 9 miesięcy 🙂
Byłam dziś na badaniu krwi tj. TSH, FT 3 i FT 4. Wyniki pewnie odbiorę jutro, więc pochwalę się jak miewa się moja tarczyca. Bo badałam ją prawie 3 miesiące temu! A Euthyrox 25 przyjmuję cały czas. Mam nadzieję że choć tu wynik będzie dobry.
Musiałam się wygadać, wybaczcie 😉 Może po takim publicznym naskarżeniu na tego małpiszona, zreflektuje się i przyjdzie 😉
Ogólnie czas mija mi szybko, zbliżają się święta co z jednej strony mnie cieszy, ale z drugiej smuci. Nastawienie na przyszły cykl mam dobre, bo nowy lek równa się nowe nadzieje. Ale wiem że co ma być to będzie. Jednak z lepszym i pozytywnym nastawieniem do tego wszystkiego, żyje się po prostu lepiej. I nawet jak wkoło widzę nowe ciąże swoich znajomych, nowe zdjęcia noworodków na Facebooku, a nawet wyskakujących zewsząd Lewandowskich i newsa o ich ciąży to daję radę. Uśmiecham się i wierzę, że i mnie to spotka. Czasem upadam, ale podnoszę się mocniejsza. Każde doświadczenie czegoś uczy – starania o dziecko też uczą i to bardzo wiele.
I moje motto pozostaje wciąż niezmienne: „Im bardziej w życiu ma się pod górkę, tym piękniejsze będą później widoki”. Chcę wierzyć że tak będzie, że kiedyś ten widok będzie najpiękniejszy na świecie…



2 komentarze
Jesteśmy w podobnym miejscu. Czekam na m@łpę od soboty. I też miałam mieć monitoring przed świętami. Wrrr! Przybywaj wredna!
W takim razie trzymam kciuki, żeby również Ciebie zechciała nawiedzić 😉 Ja już czekam 13ty dzień i nadal cisza!