Pozytywny test ciążowy

W ciąży

Obiecałam sobie że będę tu częściej, no i wiecie – plany planami a życie swoje. Dziś chcę swoją historią wrócić do połowy lipca, widząc pierwszy raz w życiu swój pozytywny test ciążowy…

Jak wiecie w trakcie mojej ciąży pojawiły się niespodziewane problemy – toksoplazmoza… no i jak się jednak okazało cukrzyca ciążowa. Ale o tym, może innym razem. Dziś chcę Wam opowiedzieć o tej wspaniałej chwili o której marzyłam od dwóch i pół roku – odkąd tylko zaczęliśmy starania o dziecko. Marzyłam – pewnie jak każda staraczka – o dwóch kreskach. Choćby bladych, ale dwóch… Żeby kiedykolwiek zobaczyć dwie kreski na teście ciążowym.

Starania o dziecko

Czasem trudno mi jest nadal uwierzyć, że się to nam przytrafiło na prawdę. Że ja NIEPŁODNA, jestem w ciąży! Ile razy słyszałam odpuść, zapomnij, zajmij się czymś innym. Uważałam to za nierealne. Że się nie da. Jak można odpuścić coś, czego tak bardzo się pragnie?! 😐

Nie powiem Ci odpuść – bo wiem, że te słowa dla kobiety starającej się o dziecko często działają jak płachta na byka. I dla każdego „walka o dziecko” będzie inna. Każdy musi robić to, co uważa za słuszne: dla jednej osoby będą to badania, różni lekarze, kliniki, działanie, non stop działanie. Dla innej w pewnym momencie nadchodzi stop. Taki, jaki nadszedł u mnie. Wiedziałam, że nie jestem jeszcze gotowa na inseminację, choć myśli o niej, po głowie chodziły już od dawna. Stwierdziłam, a raczej to stwierdzenie przyszło samo, że muszę najpierw poogarniać inne sprawy, skupić się na pracy zawodowej i doktorskiej, na wykończeniu mieszkania, na sobie, na mężu, na naszej relacji.

Przestałam liczyć dni cyklu, odliczać do dni płodnych, sprawdzać dni po owulacji, ani nawet nie wiedziałam czy tą owulację w ogóle mam. Przestałam korzystać z jakiegokolwiek kalendarza, oprócz notowania kiedy kolejny okres mi się zaczyna – po to aby wiedzieć kiedy spodziewać się następnego. To trwało kilka dobrych miesięcy, myślę że ponad pół roku.

Wykres cyklu

W połowie czerwca mając dla Was abonamenty premium w kalendarzu OvuFriend pomyślałam, że sama znów do niego wrócę. I tak po wielu miesiącach przerwy znów zaczęłam mierzyć temperaturę. Jednak to nie zmieniło naszego nastawienia do starań – nic na siłę. Z powodu napiętego grafiku, braku czasu i braku chęci, to co Wam teraz pokażę – zupełnie nie będzie przypominało wykresu staraczki.

.

.

.

Szczęśliwy cykl!

wykres temperatury

Ile widzicie serduszek? 😀 Nie ma się czym chwalić, ale może kogokolwiek podniesie to na duchu!

Nie zapomniałam dodać tu kolejnych. W cyklu, który okazał być się najszczęśliwszym w moim życiu nasze współżycie miało miejsce… jeden raz . Jeden jedyny raz ! Dlatego, gdy w dniu spodziewanej miesiączki temperatura zamiast spadać podskoczyła w górę, bardzo trudno było mi uwierzyć, że coś jest na rzeczy. Leżąc w łóżku po zmierzeniu temperatury, przeszło mi przez głowę milion myśli. Od lekkiej euforii po „o czym Ty głupia myślisz!”. Szczególnie gdy następnego dnia, mieliśmy 7 rocznicę ślubu.

Uznałam, że to byłoby zbyt piękne, aby w ogóle było możliwe.

I tak o 6 rano rozmyślałam tysiąc razy czy iść zrobić test ciążowy, a może poczekać do jutra, do naszej rocznicy ślubu, a może to w ogóle głupi pomysł i spokojnie poczekać na nadejście @@@, która pewnie jak co miesiąc za chwilę się pojawi. Wcześniej nie miałam żadnych, ale to żadnych przeczuć, objawów i innych symptomów, które mogłyby nakierować na myśl o ciąży.

Oczywiście stwierdziłam, że nie wytrzymam w takiej niepewności do następnego dnia i test ciążowy dla swojego spokoju muszę zrobić, dziś. Jak możecie zobaczyć na wykresie przez kolejne dwa dni temperatura zaczęła spadać, jednak ja już w tym momencie byłam nawet po badaniu krwi (choć przyznam, że spadająca temperatura wprowadziła dość duży niepokój! Dlatego zrezygnowałam z jej dalszego mierzenia).

15 lipca, po 6 rano, w niedzielę, kiedy mój mąż smacznie spał obok, wygrzebałam z szafki głęboko schowany test ciążowy i poszłam do łazienki…

A ciąg dalszy nastąpi 🙂 obiecuję!

Trzymam za Was kciuki!

Jednak chcę Wam powiedzieć tylko tyle, że życie jest nieprzewidywalne. Pewnie dobrze zdajecie sobie z tego sprawę. Czasem przynosi nam dobre, czasem złe momenty. Wszystko musimy przyjąć na klatę. I walczyć – cokolwiek ta walka dla Ciebie znaczy. Trudno jest dać jakieś dobre rady, każdy jest inny. I każdemu może pomóc co innego.

Wiem, że w tym wszystkim, po dwóch i pół roku starań o dziecko, paradoksalnie, ale mamy ogromne szczęście. Bo niestety nie każdej parze udaje się zajść w ciążę, zajść w ciążę naturalnie…

Jednak uwierzcie, nie spodziewałam się, że po jednym seksie, bez żadnej stymulacji, bez leków (jakichkolwiek!) nasze zajście w ciążę będzie możliwe. Ot, tak po prostu. Przecież nie stało się to po sono-hsg, laparoskopii, histeroskopii, po stymulacji owulacji, po monitoringach, wielu lekach czy seksie „na zawołanie”.

Ta ciąża, choć tak wyczekiwana, była (i jest) dla mnie po prostu zaskoczeniem. I najwspanialszą niespodzianką w życiu… ❤ Taką, której Wam – walczącym – nadal z całego serca życzę!!!!!

Previous
Światowy Dzień Optymisty
Next
Jak przekazałam wieść o ciąży?
  • Piękna historia! Życzę Wam dużo zdrowia , zdrowia i zdrowia! Niech maleństow rośie zdrowe i silne. Oby każda z nas tu doczekała się takiego happy endu! U nas w październiku mija 2.5roku staran.. Narazie dochodzi nam diagnoz.. W pazdzierniku tez zaczynamy leczenie w klinice nieplodnosci… 3mam kciuki tak za nas jak i za Was wszystkie. 💓

    • Październik tuż tuż więc może tu uda się znaleźć odpowiedniego lekarza, który pomoże… Trzymam kciuki ❤ Ja niezmiennie każdej staraczce życzę spełnienia tego najważniejszego marzenia. Sama też nadal czuję się jak staraczka! Jak niepłodna. Mimo, że piszę Wam o ciąży, to nie zapomniałam tych wszystkich emocji. I jestem z Wami całym sercem!!!

  • Dokładnie, ja też Twoją historię czytam z zapartym tchem. Ona pokazuje, że warto marzyć i dążyć to spełnienia tych marzeń! Że nie można się poddawać, chociaż niejednokrotnie jest ciężko! My walczymy 15 cykli dopiero (w porównaniu do was), ale dla mnie też jest to już bardzo długi okres czasu… Jak na samym początku starań patrzyłam na podpisy dziewczyn na forum to byłam w szoku jak one dają radę sie starać rok, dwa , trzy i więcej. Czy to możliwe? A sama teraz dochodzę do podobnego miejsca… i wiem, że jest cholernie ciężko momentami… ale mimo wszystko myślę, że warto walczyć! Nie będzie łatwiej, ale może uda się kiedyś spełnić to marzenie! Ola my też zaczynamy od października leczenie w klinice niepłodności : )

    • Napisałaś tak, jak i ja czułam się na początku. Moje pierwsze forum było wątkiem o Clo, gdzie dziewczyny były już po przejściach, po dwóch, trzech, pięciu latach starań. A ja po pół roku. Byłam w szoku, jak dziewczyny są silne, jak walczą. A ta siła przychodzi sama, bo musi, bo musimy wierzyć i mieć nadzieję.

      Życzę Ci powodzenia w klinice, dziewczyny mam nadzieję że uda Wam się tam znaleźć odpowiednią pomoc!!!

    • W takim razie trzymam za Was serdecznie kciuki! Oby klinika otworzyła nam drzwi do macierzyństwa jak najszybciej :* . Teraz przyszedł czas na działanie zamiast rozpaczania – bo musimy mieć dużo siły aby cel stał się jak najabardziej osiągalny!

  • Witajcie!
    Sledze Pani blog, bo podobnie jak Wy staralismy sie o dziecko tyle ze az 4 lata…. i w koncu sie udalo:-)!!! cudowny prezent na nasza 5 rocznice slubu:-) i w sposob naturalny…mija mi wlasnie 10 tydzien ciazy:-) dziewczyny wiem co przezywacie, bo to samo czulam… i zaczelam sie przyzwyczajac z mysla ze bedziemy sami… a tu taka niespodzianka 🙂

    • Serdecznie gratuluję!!! To fantastyczna wiadomość, nowina, która może zaglądające tu dziewczyny podniesie na duchu. Moja ciąża po 2,5 roku starań o dziecko, Twoja po 4 latach – i takie cuda się zdarzają! Bardzo się cieszę :*

      • Mary, serdecznie Wam gratuluje! Myślę, że śmiało możemy powiedzieć, że nikt nie cieszy się tak z tej ciąży jak My niepłodne. Te które tak bardzo jej wyczekują, walczą, przeżywają całe spektrum różnych emocji. To jak cud!!! Prawdziwy cud. Dużo zdrówka życzę!

  • Wspaniała historia! ❤ ja z utesknieniem czekam na te dwie kreski od 3 lat. Moja dr na wizycie tydzień temu mówiła, jeszcze dwa cykle stymulacji i ona by się skłaniała do inseminacji… trochę się wystraszyłam. Zdrówka dla Was!

    • Też mi jakoś ze świadomością IUI nie było po drodze. Nie czułam że to ten moment. Ale wiedziałam że zrobimy wszystko, jeśli będzie trzeba i poczuję się gotowa. Byłam na to nastawiona na przyszły rok. Życie zadecydowało inaczej. Życzę Ci wszystkiego dobrego, a przede wszystkim by inseminacja nie była potrzebna :*

  • Przeczytałam bloga jednym tchem! Daje nadzieję! a to najważniejsze! Gratulacje! A u mnie … początek – decyzja o dziecku.. i ta myśl, że czemu my mielibyśmy mieć problem? później wizyty u lekarzy, badania… Seks z nadzieją… I to zawieszenie, ciągłe dostosowywanie planów, do tego, że może będę w ciąży.. Chociaż u mnie to dopiero kilka miesięcy starań, to z racji tego, że mam już 30 lat i ponad 40dniowe cykle do lekarza zawitałam już po 3 miesiącach starań i zaczęło się… Także walka trwa, a czytając wpisy utożsamiałam się z nim… Mam nadzieję, że przyjdzie czas, że i z ostatnim będę się mogła utożsamiać … Pocieszam się, że tak wyczekiwana ciąża będzie z jeszcze większym szczęściem przyjęta. Na koniec napiszę tylko, że kiedyś słyszałam takie słowa: “Bóg doświadcza ludzi na tyle na ile są w stanie to przetrwać”, więc może nie bez powodu to właśnie nas spotyka problem z zajściem w ciążę, bo Bóg wie,że jesteśmy silni, nie poddamy się i tą walkę wygramy! 🙂

    PS dobrze, że są takie miejsca jak to, dziękuję!

    • Agi, dziękuję za pozostawienie po sobie komentarza, bo po choćby najmniejszej wiadomości, ja wiem że ktoś po tej drugiej stronie jest. Ktoś kto tak jak ja przechodził/ przechodzi przez to wszystko. I że moje pisanie ma sens, bo choć w pewien sposób daje świadomość, że to nie tylko mój problem, nie moja wina, nie jestem sama… A chodzi mi o to, aby czasem można było się tu wyżalić, ale i podzielić szczęściem oraz wzajemnie dać sobie nadzieję!

      Tego Ci życzę, abyś mogła utożsamić się również z momentem pozytywnego testu ciążowego, a później już tylko zdrowej, bezproblemowej ciąży!! Powodzenia ♥♥♥

    • POpłakałam się bo czasem własnie mysle, że juz nie wytrzymam i ciąze kolejnych kolezanek, przyjaciółek sąsiadek, szwagierek sa dla mnie ciosem w samo serce własnie takie bez zadnych starań. Ale czemu akurat ja? O tak, dobrze ze jest takie miejsce jak to. I czasem wyobrażam sobie że będe ogromnie sie cieszyc zmężem i najbliższymi po tak długim czasie i marze o tych dwóch kreskach

  • Gratuluje! Niech upragnione Maleństwo rozwija się dobrze i rośnie zdrowo. Również dla Ciebie dużo radości w tym pięknym okresie, niech lęki nie zdołają przyćmić tego wielkiego szczęścia.
    U nas 3,5 roku starań. Niestety badanie kariotypu nie wyszło dobrze. Skierowaliśmy swoje kroki do Ośrodka Adopcyjnego. Niech Bóg się tym zajmie🙏
    Dziękuję Ci za każdy Twój post. Powodzenia!

  • Twoja historia daje i mi nadzieje, choć chyba dochodze do punktu stop. Teraz mysle o nowej pracy o ruszeniu z miejsca w ktorym sie zasiedziałam. Przede mna wesele szwagra i napewno komentarze dwoch ciotek ze my po 7 latach i dalej tylko we dwoje. Ale przetrwam. 😉 kocham męża i on mnie wspiera. Wierze ze po tych wszystkich przykrych zdarzeniach, dolegliwosciach, czasu przymusowego postu i dla nas nadejdzie dobry czas. Że wreszcie ujrze na tescie dwie kreski, bo nigdy ich nie widzialam u siebie. Musze wymazac z glowy przykre słowa bliskich osob ze juz nic ze mnie nie będzie. Maż i Teściowa sa moja siłą i dziękuje za nich . gratulacje dla Was niech Bóg Wam wynagrodzi po stokroć wszystko co do tej pory przeszliscie

  • Przeczytałam ten tekst i mam łzy w oczach! Tak się cieszę :)!
    My staramy się już rok i 3 miesiące- przeszłam już podwyższona prolaktynę (na stałe biorę Norprolac), monitoringi cyklu, zastrzyki Ovitrelle, laparoskopię i psychicznie wysiadłam. Jestem zdrowa- Męża wyniki też są w normie. Biorę inofolic, witaminę D, mąż na wszelki wypadek promen. Zamiast cieszyć się po laparo, że wszystko ze mną ok, byłam załamana, że skoro jestem zdrowa to czemu do jasnej cholery nie jestem w ciąży. Teraz dostała awans, nie myślę tak o ciąży, ale moje ciało jest tak zaprogramowane, że mam 28 dniowe cykle i idealnie czuję owulkę i niestety tydzień przed okresem mam mega PMS (wtedy łapię doła, bo wiem, ze znowu nici z tego- wtedy nie DA SIĘ NIE MYŚLEĆ). Aktualnie marzę o tym, żeby nie czuć nic przed okresem, bo niestety, ale to jak się czuję rozwala mi moje wcześniejsze dobre podejście. Płodnych liczyć nie muszę, bo wiem kiedy są, wiem jak się czuję. Staram się już nie użalać nad sobą, nie pytać: czemu Nas to spotkało? Nie umiem przestać i tak o odpuścić… Obwiniam się, że nie jestem w ciąży przez to, że za bardzo chcę. Ale skoro się staramy, to wiadomo, że chcemy. Żyję w emocjonalnym roller coasterze i nie wiem, kiedy z niego wypadnę. 21 jestem pozytywna, a 7 jest dramat.
    Twoja historia napawa optymizmem. Śledzę Twojego bloga od roku i naprawdę dałaś mi nadzieję. Trzymam kciuki za Ciebie i Maluszka! Pozdrawiam D.

    • Diana, nie wiem czy Cię to pocieszy czy nie, ale nie dlatego nie zachodzisz, bo za bardzo chcesz. Czasami tak się mówi, dla mnie to głupie gadanie i mnie osobiście denerwowało. Za pierwszym razem zależało mi strasznie, chodziłam nakręcona i jeszcze przed rozpoczęciem starań okropnie się nastawiałam. Zaszłam szybko, chciaż wg tej teorii nie powinnam. A byłam wtedy potwornym kłębkiem nerwów, w pracy się nie układało, w domu też. Teraz chcę zajść drugi raz, a nie mogę, choć sytuacja o wiele stabilniejsza, teoretycznie wszystko jest ok. Mam koleżanki co chciały i zaszły i te co chciały, a nie zaszły tak szybko. Plus to co mówisz, oczywiście, ze jak ktoś planuje to po prostu bardzo chce i ciężko żeby było inaczej 😉 Natomiast dlatego nie warto fiksować się na tym za bardzo, bo zwyczajnie szybciej leci czas, kiedy nie koncentrujesz się na jednym celu. Życzę powodzenia w dalszych staraniach!

    • Uwierz mi Diana, znam te emocje… Myślę, że nic na siłę. Nie da się odpuścić na siłę. A właśnie z drugiej strony, jak nam na czymś zależy to trudno ot tak, przestać o tym myśleć. Mam nadzieję, że los się jeszcze do Was uśmiechnie. A moja historia da choć odrobinę nadziei. Bo bez niej jednak przetrwać trudno…

  • Wielkie gratulacje 🙂 wchodzę na tego bloga bo podobnie jak wy tez się staramy o dzidziusia od ponad roku i nadal nic …miałam miliony badań, stymulację ,monitoringi , wkoncu hsg i okazało się ze tylko jeden jajowód mam drożny, szanse na naturalne zapłodnienie to 50%…Bije się z myślami czy nadal czekac na cud czy spróbować inseminacji…Dodam ze mieszkamy na osiedlu gdzie wszyscy sąsiedzi mają maleństwa w wózkach , gdzie w rodzinie kazdy posiada potomstwo , tylko my wciąż czekamy …Czasami mam myśli dlaczego akurat nas musiało to spotkac …?!dlaczego ja ?Walka jest trudna , są wzloty i upadki …gdy czytam Twojego bloga bardzo się z nim utożsamiam i mega się ciesze ze Wam się udało !To dało nadzieje ze jednak cuda istnieją:)

    • Też rozważałam inseminację. Choć nie byłam przekonana do jej skuteczności.. Ale niektórym parom to pomaga, więc trudno ocenić. Chyba trzeba być pewnym swoich przekonań. I dążyć do celu zgodnie z nimi. Takie myśli jak Ty, ma bardzo wiele dziewczyn, miałam i ja. Wzloty i upadki chyba są wpisane do naszego scenariusza 🙁 Życzę Ci powodzenia i wytrwałości ❤

  • Dziewczyny, ja myślałam, że jak już w końcu dojrzejemy z Mężem do tej decyzji, że chcemy mieć dziecko, najpierw odstawię antykoncepcję hormonalną, potem przerwa 3 miesiące z mechanicznym zabezpieczeniem żeby oczyścić organizm, w międzyczasie endokrynolog, bo problemy z tarczycą często bywają przeszkodą w staniach, ginekolog regularnie odwiedzany (do tej pory niby wszystko w porządku – nie raz miałam komplet badań wykonywanych), także myślę sobie zdrowi jesteśmy z Mężem to czemu nam by się miało nie udać… i tak miesiąc, dwa, trzy .. nic.. jedynie co to widziałam problem z długimi cyklami (40-50 dni).. w końcu trafiłam do innego lekarza i się zaczęło… podejrzenie pcos… badania, monitoring cyklu z tekstem “tutaj nic nie widać”.. teraz diabetolog i badania pod kątem insulinooporności… Moje otoczenie ciąża za ciążą, mnóstwo małych dzieci… Pytania, kiedy Wy.. a chcecie/ nie chcecie.. a powinniście już, bo to 30 lat, najwyższy czas na zostanie rodzicami…. A ja w tym wszystkim staje na głowie żeby tylko jakoś wspomóc … Teraz czekam na okres w przyszłym cyklu walka z clostilbegyt.. Powoli zaczynam wysiadać, chociaż w zasadzie to dopiero kilka miesięcy starań… Także w pełni Was Dziewczyny rozumiem i ciężko zastosować się do “Wyluzuj”… chociaż wiem, że powinnam, ale jak?! … Jak nic nie cieszy, nie chce się nic… Człowiek jest wykończony tym nieustannym chodzeniem do lekarzy, na badania… i niepowodzeniami.. A zaplanować coś to też ciężko.. bo jak jednak będę w ciąży.. I ta myśl, że może nigdy nie uda się zostać mamą…. Polecacie jakieś grupy wsparcia? czy raczej robić wszystko żeby temat jakoś od siebie odsunąć? zrobić sobie przerwę w staraniach? czy do boju pomimo wszystko..

    • Agi,ciezko mi Tobie doradzac co poiwnnas zrobic Bo patrzac na swoje 2.5 roku staran i to, ze co jakis czas dochodzi nowa diagnoza ( na ta chwile polipowate endonetrium w fazie wzrostu, niedoczynnosc tarczycy i hiperprolaktynemia) chcialoby sie powiedziec dzialaj, nie trac czasu.. Wszystko tez zalezy ile masz lat. Bo wiadomo ze kolo.30stki czekac juz nie ma na co.. Nie mozna zakladac ze bedzie problem ale jednak moze tak sie zdarzyc.. Ja od poczatku, zanim zaczelismy sie starac czulam,ze latwo nie bedzie. I sie nie mylilam. W naszej rodzine nie ma malzenstwa bez dziecka, zadana paara nie przechodzila tego co My. To nie ulatwia ale trzeba sie z tym oswoic, zeby nie zwariowac. My na poczatku pazdziernika mamy wizyte w klinice leczenia nieplodnosci, czekamy tez za wynikami nasienia meza (rozszerzone z posiewem),ktore mial wykomywane w zeszlym roku i ktore wyszlo z obnizona morfologia.. Trzeba isc dalej. Mysle,ze powinans sie kierowac intuicja,przeczuciami, tak abys czula, ze to jest ten moment na dzialanie. Zycze wszystkiego dobrego!

    • Agi, chyba najlepszą radę napisała już Ola – kierować się intuicją, przeczuciem – własnymi przekonaniami co do słuszności decyzji. Jeśli czujesz że chcesz działać – działaj! Jeśli tego nie czujesz, myślę że na siłę nic nie wyjdzie. Sądzę, że sama podejmiesz najwłaściwszą decyzję i tego Ci życzę! Na swoim przykładzie mogę Ci tylko powiedzieć, że nie zdecydowałam się na IUI, bo właśnie tego nie czułam. Czy to była dobra decyzja – nie wiem. Bo może już rok temu byłabym w ciąży. Ale udało się w nią zajść, mimo wszystko.

  • Nie wiem co robić prawy jajowód drożny, a lewy nie .Gdzie najczęściej owulacja występuje u mnie z lewego jajnika :(( Jestem załamana…chyba będziemy musieli poddać się inseminacji, gdy owulacja wystąpi z prawego. Czy jest tu jakaś osoba, która zaszła w naturalny sposób z jednym drożnym jajowodem ? 🙁

  • O jak bardzo się ciesze Twoim szczęściem 😘 trzymałam kciuki by i Tobie się udało zobaczyć te dwie kreseczki i choć długa jeszcze droga przed wami nawet się nie obejżysz i będziesz tulić swój największy skarb jestem o tym przekonana nam tez sie udało po prawie 2,5 roku a za momencik nasza córka będzie z nami jesteśmy już na ostatniej prostej

  • Wyluzować i przestać żyć z ciągłym myśleniem, ze nie planuje/ nie robie, bo co jak bede w ciąży. Taki mam teraz plan. Dlatego postanowiłam, ze zmienię prace – moja obecna jest bardzo stresująca i nie daje mi satysfakcji, skupie sie na byciu kobieta i żona, a Mama w przyszłości, bede czekać chociazby i lata, bo wiem, ze warto! Takze nam wszystkim cierpliwości 😁

    • Znam takie myślenie… to nie bo może ciąża, tego też nie bo może nam się uda… Z perspektywy czasu wiem, że myśląc w ten sposób dni, miesiące uciekają nam przez palce. Jednak często po prostu nie umiemy inaczej. I każdy musi dojść do tego indywidualnie. Bije od Ciebie niezła dawka optymizmu więc mam nadzieję, że wyjdzie Wam to tylko na zdrowie 🙂 Powodzenia!

  • Jak dla mnie to cud, serio. Jedno współżycie i test ciążowy na 7 rocznicę ślubu- za dużo tu zbiegów okoliczności! A nie prosiłas kiedyś o to zeby do 7 rocznicy zostać mama?

    • Gdyby mi ktoś to opowiadał pewnie też ciężko byłoby mi w to uwierzyć. Jednak to moja własna historia… Gdy modliłam się, kiedy odmawiałam nowennę pompejańską zawsze prosiłam o dar macierzyństwa. Nigdy nie stawiałam żadnych granic czy dat. I tak pięknie wszystko się złożyło! 🙂

Leave a comment to Ola Cancel reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witaj!

Miło mi Cię gościć na moim blogu! Mam nadzieję, że Ci się spodoba i zostaniesz na dłużej. Co spowodowało, że piszę? Pragnienie zajścia w ciążę, marzenie o macierzyństwie, staranie się o dziecko, niepłodność, często rozpacz i łzy oraz nieustanna nadzieja. Waiting4 to blog o codzienności życia Staraczki, opis leczenia, badań, wizyt u ginekologa i wielu innych. Zmagania, które zna niejedna kobieta planująca ciążę, a o których często nie mówi się publicznie. Serdecznie zapraszam!

Warto odwiedzić

edzieci.pl

Portal dla rodziców o ciąży, porodzie, zdrowiu, wychowaniu i rozwoju naszych dzieci. Artykuły, porady i ciekawostki zarówno dla dzieci jak i dorosłych.

KobiecePorady.pl - Portal z poradami dla Kobiet

Portal dla kobiet. Każda z Pań znajdzie coś dla siebie od poradników urody, modowych, zdrowia, fitnessu, aż po porady z zakresu domu, zrób to sama oraz ogrodu.