Pierwszy trymestr ciąży

Pierwszy trymestr ciąży

W ciąży

Ostatnio było mnie tu zdecydowanie mniej. I sama się zaczęłam zastanawiać z czego to wynika. Przecież teraz trwa ciąża, ten mój upragniony czas, moje największe marzenie, którym przecież tak bardzo chciałam się dzielić pisząc o niepłodności. I wbrew pozorom może właśnie to był ten powód?

Wraz z dwoma kreskami na teście ciążowym pojawiło się ogromne szczęście do którego po chwili dołączył wielki strach. W mojej głowie od razu pojawiły się myśli, że skoro mieliśmy problemy żeby zajść w ciążę, może być równie trudno ją utrzymać…

Początki były dość ciężkie, nie potrafiłam od początku cieszyć się ciążą. Bałam się, że gdy tylko ja będę coś mówić o tym, to stanie się coś złego. Oczywiście bardzo długo zwlekałam też z tym, aby maluszkowi coś kupić. Może też dlatego nie pisałam do Was na bieżąco? Bo bałam się „zapeszyć”?! Szczerze mówiąc ten strach towarzyszy mi cały czas. Może już w mniejszym stopniu, ale nadal po prostu trudno mi uwierzyć, że to dzieje się naprawdę… Z drugiej też strony czy pisanie tego pamiętnika ma nadal sens? Czy wszystkie kobiety starające się o dziecko, które odnalazły tu kiedyś część siebie, chcą teraz czytać o ciąży? Może to nie na miejscu? 🙁

Wieść o ciąży dla najbliższych

Rodzicom i teściom o ciąży powiedzieliśmy prawie trzy tygodnie po tym jak dowiedzieliśmy się my. Zrobiliśmy to osobiście bo chciałam zobaczyć to szczęście również w ich oczach, znali nasze problemy. Najlepsza reakcja teściowej, mniej więcej w stylu: „Czego się napijemy: winko czy piwko?” Mój mąż na to: „Ale A. nie może pić, jest w ciąży”. Teściowa: „taaaaak, jasne!” i wzrok na mnie. Pokiwałam tylko głową, mówiąc: „Naprawdę”. Łzy w oczach moich, łzy w oczach jej.

Wiem, że kiedyś uważałam, że nie powiem jak najdłużej będzie się dało. Że najlepiej to po pierwszym trymestrze. Czemu zmieniłam zdanie? Właśnie chyba dla takich chwil. Dlatego, żeby zarówno moi rodzice jak i rodzice mojego męża mogli cieszyć się tym stanem. Nie da się przewidzieć przyszłości. I nawet, gdyby stało się coś złego (tfu, tfu, tfu!) to przecież to musielibyśmy powiedzieć. Zatem uznałam, że… dlaczego nie mogą cieszyć się z nami od początku? Ciężko było mi mówić o ciąży, bo był to weekend, a w poniedziałek miałam mieć wizytę serduszkową. W głowie pełno wątpliwości. Ale dla tej ich radości, wiem że warto było podzielić się nowiną wcześniej, niż czekać do końca pierwszego trymestru.

Teraz tak pokrótce o badaniach, wizytach i niestety problemach. Pewnie z każdego tygodnia czy miesiąca ciąży można byłoby stworzyć oddzielny wpis, ale chcę Wam przekazać tylko te najważniejsze rzeczy z pierwszego trymestru ciąży.

Wizyta serduszkowa – 7 tydzień ciąży + 0 dni

Oczywiście była to chyba najbardziej emocjonująca wizyta. Byłam bardzo zestresowana przed. Modliłam się, żeby to serduszko było widoczne i biło prawidłowo. Gdy zobaczyłam 8mm maleństwo z pulsującym miejscem miałam łzy w oczach, a gdy ginekolog powiedział, że teraz posłuchamy… Zaczęłam płakać. Płakać i się uśmiechać. A za chwilę przepraszać lekarza za swoje zachowanie. Jednak on tylko powiedział, że jak ze szczęścia to można płakać. To właśnie były prawdziwe łzy radości. Na ekranie widziałam moje – nasze ukochane dziecko. To o które staraliśmy się od dwóch i pół roku. Chyba nie da się opisać tego słowami, tak żeby oddało to ogrom emocji przeżywany w tamtej chwili.

Wraz ze szczęściem, że maleństwo się rozwija, dobrym samopoczuciem fizycznym, przyszły badania… i dołek psychiczny. Badania zostały wykonane wcześniej – przed podanymi niżej dniami ciąży. To są dni, kiedy odwiedziłam specjalistów i w przypadku toksoplazmozy – zaczęłam brać antybiotyk, natomiast w przypadku cukrzycy – zaczęłam stosować dietę i regularnie mierzyć poziom cukru we krwi.

Toksoplazmoza w ciąży – 9 tydzień ciąży + 0 dni

Jeśli czytacie mnie na bieżąco to wiecie , że co nieco wspomniałam już o toksoplazmozie jeszcze w sierpniu. [dla tych którzy go nie czytali: odsyłam do wpisu o toksoplazmozie]

Po wizycie u specjalisty – pani zakaźnik – wyszłam z przychodni i zaczęłam płakać. Jej słowa, że ginekolog musi podczas wizyty sprawdzić czy „płód się prawidłowo rozwija” były dla mnie jak nóż w serce. Powtarzała to kilka razy i z każdym tym zdaniem moje serce pękało. Czułam jakby była przekonana, że nie ma sensu zapisywać mnie na kolejną wizytę bo być może TEN PŁÓD tego nie doczeka. Dostałam zapas antybiotyku na miesiąc. (przyjmuje go do tej pory trzy razy dziennie, bez żadnej przerwy). Pani doktor po mojej wizycie u ginekologa miała się ze mną skontaktować telefonicznie – upewnić czy jest ok – a jeśli tak to odesłać mnie do innego lekarza (jak się okazało jej ojca) bo ona wyjeżdża.

„Płód”, czyli najważniejsza dla mnie istotka doczekała się i to nie jednej wizyty. Jednak mój przypadek nadal pozostaje do końca nie wyjaśniony. Początkowo rozmyślałam o tej chorobie kilka a może kilkanaście razy dziennie, wiele, bardzo wiele przepłakałam. Zastanawiałam się czy wykonać amniopunkcję, a potem myślałam co mi to da. Szukałam informacji w Internecie. Poprzez znajomą udało mi się popisać z dwoma dziewczynami, które również zaraziły się toksoplazmozą w pierwszym trymestrze ciąży, ale na szczęście ich dzieci urodziły się zdrowe. Jedna z nich wykonała amniopunkcję, druga nie, ale jeśli miałyby mi doradzać to obie by to zrobiły ponownie. Ale… ich dzieci urodziły się zdrowe i tą świadomość już miały. A ja? Co w przypadku, gdy dowiem się że moje dziecko zaraziło się pasożytem?! Co niby wtedy mam zrobić? Czy coś to zmieni? Zrezygnowałam. Zaczęłam żyć. Nie wiem czy dobrze czy źle ale przestałam o toksoplazmozie myśleć. Biorę antybiotyk, chodzę na wizyty kontrolne i tylko tyle mogę zrobić. I wierzyć, że nasze dzieciątko urodzi się zdrowe.

Jeśli chodzi o same wyniki… Nie wiem co o nich sądzić. Nie są to takie typowe wyniki. Ale dlaczego jeden z nich cały czas jest dodatni?

16.08

Toxoplazma IgG – 0 UI/ml (wynik ujemny)

Toxoplazma IgM – 0,75 (wynik dodatni)

31.08

Toxoplazma IgG – 0 UI/ml (wynik ujemny)

Toxoplazma IgM – 0,78 (wynik dodatni)

02.10

Toxoplazma IgG – 0 UI/ml (wynik ujemny)

Toxoplazma IgM – 0,84 (wynik dodatni)

05.11

Toxoplazma IgG – 0 UI/ml (wynik ujemny)

Toxoplazma IgM – 0,73 (wynik dodatni)

Według niektórych źródeł mój wynik świadczy o świeżej infekcji, nawet mimo tego że IgG nie rośnie, według innych to jest wynik nieswoisty i wymaga kontroli… Co myśleć o tym? Nie wiem. Jak się okazuje po ostatniej wizycie u zakaźnika on też nie jest pewny o co tu chodzi, bo usłyszałam od niego zdanie: „Toksoplazmoza może być a może jej nie być”…

Szczerze nie chce się już rozpisywać o toksoplazmozie bo za każdym razem, gdy w Google wejdę na jakiś artykuł i czytam o możliwych powikłaniach i tym co może dolegać mojemu dziecku chce mi się płakać. Wolę po prostu o tym nie myśleć. Tak mi jest łatwiej.

Cukrzyca ciążowa – 10 tydzień ciąży + 4 dni

Diagnoza cukrzycy ciążowej nieco mnie zaskoczyła. Myślałam że mój wynik jest ok, ponieważ glukoza na czczo wyszła mi 97mg/dl przy podanej normie 70-99. Jak się jednak okazało norma dla kobiet ciężarnych jest inna i wynosi max. 92 mg/dl. Z tego też powodu ginekolog wysłał mnie na badanie obciążenia 75g glukozy. Test obciążenia wykonuje się zwykle między 24 a 28 tygodniem ciąży, ja jednak swoje badanie miałam już w 10 tygodniu.

Cukrzycę ciążową stwierdza się jeżeli jeden z wyników uzyskanych w OGTT 75 g jest nieprawidłowy:

  – glikemia na czczo 92-125 mg/dl

  – po 1 godzinie >= 180 mg/dl

  – po 2 godzinach >= 153-199 mg/dl

U mnie przedstawiało się to następująco:

Glukoza na czczo – 99,00 mg/dl

Glukoza po 1 godz. – 142,00 mg/dl

Glukoza po 2 godz. – 106,00 mg/dl

Wyniki pokazały, że mam problem z cukrami na czczo. Z tego też powodu trafiłam pod opiekę diabetologa i zdiagnozowano u mnie cukrzycę ciążową. Początkowo byłam przerażona i oczami wyobraźni widziałam, że będę musiała robić zastrzyki z insuliny. Dieta to w zasadzie od zawsze dla mnie obce słowo, bo nigdy żadnej nie stosowałam i z powodu swojej wagi, a raczej niedowagi, nigdy takiej stosować nie musiałam. Przez pierwsze prawie trzy tygodnie bycia pod opieką pani diabetolog cukier mierzyłam 6 razy dziennie: na czczo, godzinę po I i II śniadaniu, po obiedzie, po podwieczorku i po kolacji. Po odstawieniu cukru i słodyczy moje wyniki nawet na czczo były ok, dlatego też po tym czasie przeszłam na mierzenie 4 razy dziennie (na czczo, godzinę po śniadaniu, obiedzie i kolacji), i co któryś dzień po wszystkich posiłkach. Co tydzień sprawdzam też poziom ciał ketonowych w moczu rano. Moja cukrzyca na razie się uspokoiła, pozwalam sobie nawet na małe słodkie grzeszki 😉 – od początku ciąży chodzi za mną słodkie 🙂 . Chciałabym, żeby aktualne wyniki już takie pozostały do końca, a te początkowe to po prostu był jakiś wyrzut hormonów. Jednak ze względu na postawioną już na początku ciąży diagnozę nie będę musiała ponownie wykonywać testu obciążenia, który czeka moje koleżanki w niedługim czasie, oczywiście chodzi mi o te które rodzą w podobnym terminie. Mimo, iż czasem zjem pączka czy kawałek placka, w ogóle przestałam używać cukru do kawy czy herbaty. Pilnuję się, bo chce zrobić wszystko co w mojej mocy, aby nasze dzieciątko urodziło się zdrowe.

 

Kolejne badanie w pierwszym trymestrze było równie mocno stresującym wydarzeniem. Badania prenatalne – usg genetyczne + test pappa. Na to jednak poświęcę kolejny wpis.

 

Szczęście i strach. Radość i obawa. Te emocje chyba codziennie się we mnie przeplatają. Jednak muszę być silna – dla rosnącego we mnie maluszka.

Previous
Pierwsze objawy ciąży
Next
Badania genetyczne i badania połówkowe
  • Pierwszy trymestr za Tobą, więc już troszkę “oswoiłaś” się z tą myślą i stanem, że jesteś w ciąży. Bardzo się cieszę, że wszystko jest prawidłowo. Trzymam kciuki. Będzie dobrze 🙂

    • Choć z każdym dniem jestem bliżej końca to ciąża ciągle zaskakuje nowymi wątpliwościami. Jednak trzeba wierzyć że będzie dobrze – bardzo dziękuję !!!

  • Fajny, szczery wpis. Oczywiście, że prowadzenie tego bloga ma sens! To jest najpiękniejszy dar, tak długo walczyłaś – dobrze, że dzielisz się tym z innymi. Ja bardzo lubię Twoje wpisy i sprawdzam regularnie czy jest coś nowego na blogu 🙂

    • Dziękuję za tak miłe słowa! Czasem przychodzą wątpliwości do sensu tego co tu jeszcze zamieszczam. Jednak wierzę, że ta historia – moja własna – pomoże udowodnić, że niepłodność można pokonać…

  • Prowadzenie tego bloga ma wielki sens i uważam, że jest bardzo na miejscu. Swoim przykładem pokazujesz, że nie wolno się nigdy poddawać i trzeba wierzyć, wierzyć i próbować, dajesz nadzieję, że mimo trudności udaje się, kiedy się stara!
    Przesyłam życzenia zdrowia i spokojnej radości, wszystkiego dobrego!

  • Pewnie że twój blog ma sens, bardzo lubię Twoje wpisy sa takie szczere i prawdziwe w emocje. jak najbardziej pisz to teraz u Was. Mam nadzieje że nam kiedys będzie łatwiej o tę wiedzę, która dajesz teraz. I choc dla mnie teraz trudny czas, swieża wiadomośc o ciązy szwagierki a to ja chciałąm dac pierwszego wnuka Tesciowej, Oczywiście dwa dni przepłakane, tyle żalu i pretensji do wszystkiego, do losu dlaczego tak jest. I juz taka kompletna niewiara że może byc inaczej. nawet nie umiem sobie wyobrazic ze sie doczekac. Potem znowu sie podnosze i mówię ze przeciez tak kocham dzieci i mam do nich podejscie ze nie moze tak byc ze nie bede miec własnych. Cięzko mi bedzie teraz robic dobra mine…. Oczywiście zyzce im jak najlepiej i absolutnie niczego złego nie mysle tylko poprostu zaszła pare dni po slubie a ja juz tyle czekam na ten cud I to chyb aboli najbardziej. I czasem wyobrażam sobie jak cieszymy się z męzem naszym cudem. A Ty kochana dbaj o siebie i mysl pozytywnie przeciez musi byc dobrze. Juz niedługo wezmiesz na ręce WAsz cud niech to bedzie najcudowniejsza chwila. Zdrówka dla Was i ogromu szczęscia

Leave a comment to Asz Cancel reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witaj!

Miło mi Cię gościć na moim blogu! Mam nadzieję, że Ci się spodoba i zostaniesz na dłużej. Co spowodowało, że piszę? Pragnienie zajścia w ciążę, marzenie o macierzyństwie, staranie się o dziecko, niepłodność, często rozpacz i łzy oraz nieustanna nadzieja. Waiting4 to blog o codzienności życia Staraczki, opis leczenia, badań, wizyt u ginekologa i wielu innych. Zmagania, które zna niejedna kobieta planująca ciążę, a o których często nie mówi się publicznie. Serdecznie zapraszam!

Warto odwiedzić

edzieci.pl

Portal dla rodziców o ciąży, porodzie, zdrowiu, wychowaniu i rozwoju naszych dzieci. Artykuły, porady i ciekawostki zarówno dla dzieci jak i dorosłych.

KobiecePorady.pl - Portal z poradami dla Kobiet

Portal dla kobiet. Każda z Pań znajdzie coś dla siebie od poradników urody, modowych, zdrowia, fitnessu, aż po porady z zakresu domu, zrób to sama oraz ogrodu.