Złapać chwilę oddechu
Codzienność
Czas… nieubłaganie płynie. Według mnie leci jak szalony. Od mojego pierwszego wpisu na tym blogu wczoraj minęło…. 9 miesięcy.
Czas… nieubłaganie płynie. Według mnie leci jak szalony. Od mojego pierwszego wpisu na tym blogu wczoraj minęło…. 9 miesięcy.
Ten post będzie bardzo szczery. NIE, szczery to złe słowo. Każdy jest szczery. Ten będzie zatem bardzo osobisty…
Gdy opisywałam moją nową „przyjaciółkę” endometriozę skupiłam się tylko na niej. Tego samego dnia którego potwierdziła się moja diagnoza (czyli końcem marca) w szpitalu dowiedziałam się czegoś jeszcze…
Ten post będzie poświęcony mojemu mężowi. Chyba w całości 😉 powracam do tematu badań nasienia. Od ostatnich minęło ponad 10 miesięcy. A jedna rzecz nadal nie dawała mi spokoju.
Wszystko tak jak się spodziewałam. No może prawie wszystko, bo okresu spodziewałam się w niedzielę, 26 marca, a wredna fr@nca przyszła już w sobotę, 12 dni po owulacji. Standardowo dwa dni przed @ pojawiły się plamienia. One chyba będą towarzyszyć mi już zawsze :/ Przez nie, a może dzięki nim, nie muszę nawet myśleć o teście ciążowym, bo wszystko jest jasne zanim nadejdzie termin miesiączki.
Na blogu dopiero co udało mi się wyjść ze szpitala, a tak naprawdę minął już miesiąc! Cały miesiąc!!! Czas tak szybko leci, czuje jakby uciekał mi przez palce. 4 tygodnie temu byłam operowana a tu dopiero co zdążyłam opisać zabieg laparoskopii. Minęła już ¼ roku a jakiś szczególnie pozytywnych wieści brak…
„Zabieg laparoskopii, polegający na wprowadzeniu do jamy brzusznej teleskopu (optyki) oraz 2 lub 3 narzędzi manipulacyjnych. W trakcie zabiegu będzie przeprowadzona ocena wewnętrznych narządów płciowych (macicy, jajowodów i jajników) oraz ocena drożności jajowodów, jeżeli zaistnieje konieczność będą pobrane wycinki z jajników do badania Histologicznego, następnie zabieg będzie polegał na laparoskopowym usunięciu guza”.
Zanim podjęłam decyzję o laparoskopii, rozważałam czy warto. Czy może poczekać, przystąpić najpierw do inseminacji? Stres przed pobytem w szpitalu, strach przed operacją i narkozą, niepokój odnośnie tego co będzie po. Jednak jak to się mówi „strach ma wielkie oczy”. Nie wiem co teraz będzie, nie wiem czy uda się zajść w ciążę, ale na ten moment laparo uważam za jedną z najbardziej słusznych decyzji, jaką mogłam podjąć.
Witam witam! Po dłuższej nieobecności – jestem! Do świata żywych wróciłam dość szybko, ale czas rekonwalescencji mi się wydłużył 😉 Zatem w tym odcinku moich przygód okres od przyjęcia do szpitala do czasu kwalifikacji do operacji. Zapraszam do lektury!
Moja decyzja zapadła kilkanaście dni temu – laparoskopia jak najszybciej. Ginekolog się zgodził. Niby wszystko pewne. A jak się okazało… jednak nie do końca.
Najnowsze komentarze