Nie trać nadziei
Wasze historie
„Nigdy nie należy tracić nadziei” – takie przesłanie ma dla Was EfQa. Jej walka o dziecko trwała dziewięć lat. W tym czasie odwiedziła czternastu lekarzy. Zmagała się z niepłodnością. Nie poddała się, choć pewnie jak większość z nas, czasem wątpiła czy kiedykolwiek zostanie mamą.
Niepłodność i PCOS
Od lat czytam blogi o niepłodności bo był to mój problem, moja siostra, przyjaciółka, powierniczka. Mój ból, mój wstyd, moje pragnienie, moja nadzieja.
Historia jak ich wiele, moja zaczęła się gdy miałam 15 lat, ból, zapalenie przydatków, nieregularne okresy, lekarz konował, który podleczył nie chciał poznać problemu, przepisał antykoncepcję, bo skoro okresy są nieregularne to należy je uregulować. Problem był bardziej skomplikowany. PCOS. Teraz znane, opisywane, kiedyś zupełnie tajemnicze. Zapomniałam o niefortunnej wizycie, brałam tabletki kilka lat i niby wszystko było w porządku.
Niedrożność jajowodów i złe wyniki nasienia
Wyszłam za mąż, jako jedynaczka chciałam mieć przynajmniej 2 dzieci. Odstawiłam tabletki, pierwszy cykl, drugi cykl….. zanikający okres. Pierwszy lekarz, drugi …… było ich czternastu. Nieudane stymulacje owulacji, laparoskopie, przetykanie jajowodów. Co się okazało? PCOS, jeden jajnik nie funkcjonował już w ogóle, niedrożność jajowodów i ich nieprawidłowa budowa, nieprawidłowa budowa macicy, do tego doszła groźba przekwitania przed 35 rokiem życia i fatalne wyniki mojego męża (nie chce przekłamywać jakie były bo nie pamiętam ale lekarz powiedział że nawet na in vitro raczej w takim stanie się nie nadają).
Wygrana walka z niepłodnością
Każdy kolejny test był bólem, każde nowonarodzone dziecko w rodzinie, u znajomych rozrywało serce i umysł. Widok kobiet w ciąży, z wózkami na ulicy nie dawał spać po nocach. Część rodziny się odwróciła bo nie umiała rozmawiać a my wraz z mężem zaczęliśmy się zamieniać w dwa kamienne posągi bez emocji. Nic nie było takie samo, nic nie sprawiało radości, wiedzieliśmy że mamy tylko siebie i tylko na swoje wzajemne wsparcie mogliśmy liczyć. Trwało to wszystko 9 lat. Moja historia jest z happy endem, mimo tego wszystkiego, tych lat niepowodzeń, znikomych szans, fatalnych wyników i prognoz, mamy syna i czekamy na kolejnego który ma urodzić się w marcu przyszłego roku.
Nigdy nie należy tracić nadziei, wiem że łatwo się mówi bo ja po tylu latach również zwątpiłam i to nie raz, ale jeśli moja historia choć u jednej osoby wzbudzi uśmiech i na nowo rozpali iskierkę nadziei to warto. Ja też zawsze czytałam te historie i mówiłam „fajnie że komuś, gdzieś tam się udało” ale nigdy nie pomyślałam że będę jedną z nich.
EfQa
Przed nami Święta Bożego Narodzenia. Tak jak EfQa, mam nadzieję, że jej historia da Wam choć odrobinę nadziei. I w ten magiczny czas pomyślicie i uwierzycie, że w życiu jednak wszystko może się zdarzyć. Wiem, że to trudne. Ale wiem też, że bardzo prawdziwe.



8 komentarzy
Dziewczyny – jest Boże Narodzenie. Noc cudów i Bożej Łaski. Wszystkiego najlepszego Wam życzę, Spokojnych i Wesołych Świąt! I życzę Wam aby Wasze marzenie się spełniło. Ściskam autorkę bloga i wszystkie czytelniczki.
Dziękuję serdecznie w imieniu swoim i czytelniczek ♥♥♥
Czytam i rycze, nie mogę przestać; co roku właśnie w Boże Narodzenie- szczególne w to święto modlę się żarliwie o cud nowego życia pod moim sercem i o dar rodzicielstwa dla wszystkich zmagających się z problemem niepłodności; będąc na przedświątecznej spowiedzi, na koniec kapłan mi powiedział- cuda się zdarzają i warto w nie wierzyc i nigdy się nie poddawać; niech więc opisana wyżej hostoria będzie iskierką nadziei i czekaniem na cud w naszym życiu. Wszystkiego dobrego z okazji świąt 😁
Mam nadzieję, że i w naszym życiu kiedyś zdarzy się taki cud. Cud poczęcia ❤
Brakuje mi tylko informacji w jaki sposób udało się zajść w ciążę Bohaterce wpisu. Naturalnie czy in vitro?
Odpowiadam słowami Bohaterki tej wspaniałej historii:
“Po stymulacjach cyklu, hormonalnych terapiach, kilku hospitalizacjach i 6 inseminacjach udało się zupełnie naturalnie”.
Cuda się zdarzają, ja też w nie wierzę, choć czasami tracę wiarę w to, że ten cud przytrafi się mnie. U nas aż 7 lat starań, więc historia Ewqi bardzo motywuje, chyba trzeba nauczyć się żyć życiem, a nie niepłodnością, a ta wtedy może nas zaskoczyć, tylko trudno to czasem zrealizować.
Dokładnie tak jak napisałaś – trzeba nauczyć się żyć życiem , a nie niepłodnością, choć jest to bardzo trudne 🙁 Pozdrawiam ❤