Może trzeba coś zmienić?
Codzienność
Dzień jak co dzień… Wieczór jak każdy inny. Ale coś mi podpowiedziało: „a może by jednak poszukać pracy?” Teoretycznie ją mam. I to poważną, na uczelni, ćwiczenia ze studentami! Choć sama wyglądam jak studentka (a według niektórych nawet jak licealistka) i często widzę to zdziwienie w oczach: “yyy… to jest nasza Pani magister?!”
Ale praca ta, to godziny zlecone, w dodatku nie jest ich tak wiele jakby się chciało, umowa śmieciowa.. Może powinnam to wreszcie zmienić? Może udałoby się wreszcie coś odłożyć, wziąć kredyt na mieszkanie, lepiej żyć?
„A może jednak pójdę do pracy?”
Zaczęłam przeglądać ogłoszenia. O dziwo znalazłam dwa, które mi się spodobały: praca w przedszkolu i praca w żłobku. Moje doświadczenie, od kilku lat bardziej naukowe, ale opieka nad dziećmi nie jest mi obca. Wcześniej właśnie w ten sposób zarabiałam.
Otworzyłam stary plik z CV i stwierdziłam, że czas je uaktualnić i zadbać o jego formę. Doprecyzowałam szczegóły i wysłałam. Już kiedyś słyszałam dobrą radę od pewnej Pani doktor, która kazała przy szukaniu pracy, innej niż uczelnianej, usunąć wszelkie informacje o doktoracie. „Bo takich z za wysokim wykształceniem nie lubią”. Sama nie uważam się za osobę z wielkim wykształceniem i wielką wiedzą, więc takiego zabiegu nie zrobiłam i CV wysłałam zupełnie prawdziwe.
Ku mojemu zdziwieniu za 2 dni zadzwonił telefon. Pani zaprosiła na rozmowę do żłobka. Umówiłyśmy się na poniedziałek 5 września. I przez weekend pełno myśli w głowie.. A co jeśli mnie zechcą zatrudnić? Co z moim pisaniem doktoratu? Co ze studentami stacjonarnymi, z którymi mam mieć zajęcia w tym roku? A przede wszystkim co z moimi planami macierzyńskimi??? Ale jeszcze mnie nie zatrudnili, więc nie będę martwić się na zapas. Mimo wszystko na rozmowę pójdę, chociaż by po to, by się przekonać jak wygląda i jak się sprawdzę.
W owy poniedziałek pogoda była bardzo deszczowa i wcale mi się z domu wychodzić nie chciało. Ale „jestem umówiona więc idę!”. Pani dyrektor prywatnego żłobka była nawet miła i uprzejma. Rozmowa była dość swobodna, nie musiałam odpowiadać na pytania o swoich wadach i zaletach, ani nawet czy planuje dzieci 😉 Spytała np. o to, co z tak bogatym naukowo CV szukam w żłobku 🙂 Gdy porozmawiałyśmy, opowiedziała jak wygląda praca, między innymi że trzeba być oprócz opiekunki również sprzątaczką (bo jej nie ma). Poruszyła też inne kwestie co do obowiązków i wynagrodzenia, i wtedy trochę zwątpiłam, ale zgodziłam się na dzień próbny.
Wracając do domu nadal nie wiedziałam czego chcę. Zadzwoniłam do męża, do mamy – do najbliższych mi osób, żeby poradzić się choć trochę. Mama słysząc historię o żłobku, jaką przedstawiła mi Pani na rozmowie (nie będę przytaczać tu wszystkich kwestii, bo to nie ma większego znaczenia 😉 ) stwierdziła, żebym dała sobie spokój, żebym skończyła to co zaczęłam, a potem myślała co dalej. Mąż jakiś mało konkretny w swoich radach, każdą moją decyzję uzna za dobrą…
Zaczęłam się zastanawiać raz jeszcze… Proponują projekt z urzędu pracy z umową na pełny etat. Praca za najniższą krajową. Można pomyśleć, że nie jest tak źle. Zapewniona posada z nie aż tak złym wynagrodzeniem. Ale.. należę raczej do tych uczciwych, którzy nie chcą zatrudniać się po to, aby zaraz iść na zwolnienie. Oczywiście, gdy nic się nie dzieje, można w ciąży pracować, ale przecież też tylko do pewnego momentu. Co więc z naszymi staraniami? Jestem stymulowana lekami, trzeba będzie je przerwać? Co z moimi planami o spokojnym i pięknym macierzyństwie? Znów je odłożę? Przecież wiem, że w ciąże nie zachodzi się ot tak, ale któż wie co będzie? Może uda się w kolejnym cyklu, a może za kilka. Tego nie wie nikt. A praca wymagająca: zaangażowania, kreatywności, czasu i siły… Praca z dziećmi, które bardzo kocham, ale bardziej chyba sama pragnę zostać matką….
I decyzja zapadła. Tak długo po ślubie odkładałam decyzję o dziecku, że teraz nie mogę jej przekładać jeszcze raz! W tym momencie to jest dla mnie najważniejsze, choć nie tylko starania wyznaczają mi cele w życiu. Stawiam na swój rozwój naukowy i maksymalizuje swoje szanse na zajście w ciążę. Pragnę, aby plany na zdobycie tytułu i dzieciątko udało się zrealizować w przyszłym roku. To takie moje dwa najważniejsze marzenia na teraz ♥♥ Pracę mam, może nie pełnoetatową, ale jest. Może kiedyś uda się coś więcej. A teraz stawiam na tworzenie rodziny…
Czy to dobry wybór?
Niestety pewnie na to pytanie nikt mi nie odpowie, nawet ja sama. Ale nie chcę niczego żałować. A wręcz odwrotnie staram się cieszyć tym, co mam i tym, co mnie spotyka. Niektórzy na pewno to skrytykują, inni mam nadzieję zrozumieją. Wydaje mi się, iż mimo wszystko, jeśli z mężem taki układ nam odpowiada to wszystko jest (i będzie) dobrze.






Dodaj komentarz