życie z niepłodnością

Miało być inaczej

Codzienność

Kilka dni temu mój mąż obchodził urodziny. I to jakie… okrągłe, 30te urodziny. A do mnie wracają plany, jakie snułam ponad 2 lata temu. Bo przecież miało być inaczej…

Decyzja o tym, że to może już czas powiększyć naszą niewielką rodzinę 2+1 (ja, mąż i pies) pojawiła się latem 2015. Starania o dziecko rozpoczęliśmy w zasadzie na przełomie grudnia i stycznia 2015/2016, ale rozmowy oczywiście pojawiły się już wcześniej. A w mojej głowie ułożył się plan, wizja, marzenie. Według tego planu „A” nasze dziecko powinno skończyć już rok. Mąż 30 lat, dziecko 1 rok.

No dobrze, gdy wiedziałam, że plan „A” niestety nie będzie realny do spełnienia pojawił się w głowie inny pomysł. Może uda się nam plan „B” ? Jaki mąż miałby piękny prezent na urodziny, gdyby nasze dziecko właśnie wtedy przyszło na świat. Gdy mąż kończyłby 30 lat, nasze dziecko urodziłoby się. Ahh, no cudnie, prawda? Niestety już w pierwszym kwartale tego roku wiedziałam, że również i ten plan nie wypali.

Co gorsza, nawet w tą cholerną ciążę nie udało mi się zajść. Już nawet nie na urodziny czy inne wymyślane sobie okazje. Nie udało mi się zajść – nigdy! W dniu urodzin mojego męża, ja miałam trzeci dzień cyklu. Kolejnego cyklu…

Podobno, gdy nie wyjdzie nam plan „A” nie ma co się przejmować bo w alfabecie jest jeszcze wiele innych liter. Ale dla mnie te literki kończą się chyba na „C”.

Mój plan na niepłodność

Mój plan „C”, jaki zaakceptowałam to – życie. To życie zweryfikowało moje plany i ustaliło swój własny. Przeszłam różne etapy w niepłodności. Od zachwycenia, podekscytowania – przy początku starań o dziecko, później coraz bardziej nerwowo – no bo dlaczego się nie udaje!? Następnie wkroczenie do akcji – lekarz, badania, stymulacje, garści tabletek. Chwile załamania i smutku – chwytanie deski ratunku, którą sądziłam że będzie laparoskopia. Po niej to już tylko brak sił. Brak konkretów. Poddanie się, które samoczynnie przeistoczyło się w mniejszą kontrolę swojego ciała, życie bez termometra i testów owulacyjnych, bez monitoringu i wiedzy o tym ile milimetrów ma mój pęcherzyk. Czy to dobre rozwiązanie? Nie wiem. Przecież odpuściłam i wyluzowałam, tak jak wszyscy wkoło radzą, a to wcale nie pomogło. Nie pomogło zajść w ciążę, ale na pewno pomogło mi i mojej, zakręconej na punkcie bycia w ciąży, głowie.

Ostatnio nawet chciałam wybrać się do mojego ginekologa, by sprawdzić co tam u mnie słychać. Bo ciągle jest gdzieś obecna ta myśl, że endometrioza może wrócić. Jednak wolę być pod kontrolą. A przecież od ostatniej wizyty minęło już kilka dobrych miesięcy. I nawet byłam na wizytę zapisana. Niestety miałam mały wypadek oparzenia sobie stopy i nie byłam w stanie wyjść z domu z opuchniętą nogą. Wizytę musiałam odwołać. I to znów życie napisało mi scenariusz.

Zbliża się koniec roku, to czas kiedy myśli kłębią się o tym co było i o tym co będzie. Gdzieś w środku zastanawiam się nad tym czy to dobrze, że odpuściłam to wszystko. Czy nie tracę tylko bezsensownie czasu. Ale może wszystko dzieje się po coś. Kilka rzeczy mnie ominęło, sama z nich zrezygnowałam, bo myślałam że może zaraz będę w ciąży. Że nie warto czegoś zaczynać, czegoś robić bo przecież za chwilę całe nasze życie się zmieni.
Teraz wiem, że to nie ma sensu. I chcę te rzeczy nadrobić. Żeby w mojej głowie nie pojawiały się takie myśli, że teraz to ja tylko wegetuje i czekam na cud.  Ale nie chcę też za dużo planować, bo znacie to powiedzenie „Chcesz rozśmieszyć Pana Boga, powiedz Mu o swoich planach…”? Zupełnie przypadkiem właśnie sobie uświadomiłam, że pisałam o tym dokładnie rok temu. Też po urodzinach mojego męża. Chyba to listopad tak nastraja mnie do refleksji, a urodziny mojego męża wzmacniają dodatkowo te wszystkie przemyślenia…

Może to ta pora roku, jak żadna inna, wprowadza mnie w taki jakiś nostalgiczny nastrój. Jednak wiem, że co ma być to będzie. Trzeba iść do przodu. Zatem w tym miesiącu znów zaczynamy walkę od początku.

Previous
Samotność w niepłodności
Next
Endometrioza, niefunkcjonujący jajnik, niedrożny jajowód – ciąża dzięki in-vitro
  • Znam to doskonale… Ślub wzieliśmy w sierpniu 2015 i od razu wiedzieliśmy, że chcemy mieć dziecko. W pracy wielki audyt w listopadzie, ale co ja się tam będę przejmować, na pewno będę w ciąży i żeby się nie stresować pójdę na zwolnienie, ale się nie udalo… Koniec roku raport z II półrocza, to już na pewno ktoś za mnie zrobi, bo ja już będę w domu odpoczywać… I tak audyty odbyły się dwa, raportów zrobiłam wiele, później walentynki, święta, urodziny, dzień ojca… A nadzieja coraz bardziej przygasa.
    P. S. Ja dziś właśnie po wizycie, leczenie standardowe jeszcze na 2 miesiące, bo może po hsg coś ruszy… Laparokopii nie mogli mi zrobić, to po 2 miesiącach plan na leczenie endometriozy, która nie wiadomo czy u mnie jest obecna. Ehhh…

    • Niestety tak to często bywa… plany planami, a życie swoje :/ jednak przecież są ludzie, którzy dokładnie zaplanują swoje życie, co, kiedy i tak faktycznie jest. To się nazywa grono szczęśliwców!
      Leczenie endometriozy… trochę w ciemno? 😐 A jakim sposobem, tabletkami – Visanne? Czy jakoś inaczej? Bo w zasadzie endometriozy wyleczyć się nie da… 🙁

  • Ja dostałam okres w swoje 30ste urodziny i w 30ste urodziny Męża też dostalam ..a jaki byłby to piękny prezent mieć dobra nowine ale musimy walczyc dalej.. Pozdrawiam Was serdecznie.

    • Ta wstrętna @@@ nie dość, że przychodzi to jeszcze psuje okazje do świętowania! Brrr…
      Ale tak jak piszesz, staramy się dalej. Mam nadzieję, że kiedyś też się doczekamy ♥ Pozdrawiam

    • Człowiek tak bardzo pragnie, że czasem nawet nasze twarde założenia różnią się potem od rzeczywistości… Nadzieja jednak jest potrzebna, żeby przetrwać każdy nowy cykl.
      Niezmiennie trzymam kciuki za powodzenie ❤

  • Tak, chce mi dać Visanne jeżeli w ciągu tych 4 cykli od hsg się nie uda… Nie wiem czy to dobry pomysl, ale ja sama innego nie mam, więc zdam się na mojego lekarza, myśle, że wie co robi.

    • Visanne brałam tylko przez jeden cykl, więc trudno mi mówić o jakiś efektach. Jednak te tabletki wyciszają jajniki, więc życzę Ci żeby po tej kuracji ruszyły do pracy ze zdwojoną siłą i upragnionym efektem! 🙂

  • Skąd ja to znam… ;( Dla mnie od 3 lat koniec roku zawsze jest nostalgiczny i wyjątkowo płaczliwy. Kiedy byłam małą dziewczynką oglądałam jakiś serial z Anną Dymną w roli głównej. Nawet nie pamiętam jak się nazywał za to doskonale pamiętam scenę w jednym z odcinków, gdzie wyprawiano Wigilię. W prezencie na gwiazdkę, córka głównych bohaterów dała im pudełko, w którym było mniejsze itd. W ostatnim z nich było zdjęcie USG ich wnuka. Od tamtej chwili marzę, aby w ten szczególny dzień powiadomić mojego męża, że zostanie ojcem lub moich rodziców, że zostaną dziadkami. Ta głupia scena sprzed jakiś 20 lat, sprawiła, że trzeci już z rzędu listopad i grudzień przeżywam katusze, iż w tym roku znowu nie sprawię, aby dane Święta były jednymi z najpiękniejszych w Naszej rodzinie.

    • Też mi się marzy taka piękna sceneria… W zasadzie aktualnie to marzy mi się aby udało się zajść w ciążę, bo samo to byłoby już magiczne 🙁 a tak, kolejne święta będziemy słuchać tych samych życzeń…

  • Przypadkiem wpadłam na Twój blog. Ja staram się już 6 rok… Endometrioza i problem u męża tez. Visanne to bardzo dobre tabletki i naprawdę pomagają uśpić endometrioza. Oczywiście pomodstawieniu po kilku miesiącach wszystko wraca do normy. Nie wiem jak dziewczyny podchodzicie do in vitro. Ale ja po tylu latach niepowodzeń stwierdziłam że to jedyny ratunek dla nas.. Teraz tylko czekam żeby ten cud się zdarzył i to wszystko co do tej pory zrobiliśmy miało sens.

    • Witaj Miska89 🙂 Endometrioza.. ehh. Najgorsze jest to, że nie można jej wyleczyć, a można ją uśpić – tak jak napisałaś. Jednym kuracja Visanne pomoże, innym niestety nie 🙁
      Ja nie mam nic przeciwko in – vitro i jeżeli miałaby być to dla nas ostatnia szansa to pewnie też bym to rozważała. Choć jestem wierząca. Możliwe, że za kilka lat będę stała w tym samym punkcie co Ty. Życzę dużo siły i wytrwałości!!!

  • Ja też miałam pewne scenariusze ale jak na razie nie udało mi się ich zrealizować. Marzyłam że w 30 urodziny mojego Lubego wręcze mu prezent w formie małych bucikow. Niestety los chciał inaczej i 2 tygodnie przed jego urodzinami miałam robiona laparaskopie. Ciąży nadal nie mam ale wierzę w to że w końcu uda mi się. Chociaż też mam momenty załamania ale na szczęście trwaja tylko 1 dzień i idę do przodu nie rezygnując z marzeń. Nie poddawaj sie i myśl pozytywnie chociaż wiem że jest to czasem trudne

Leave a comment to Miska89 Cancel reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witaj!

Miło mi Cię gościć na moim blogu! Mam nadzieję, że Ci się spodoba i zostaniesz na dłużej. Co spowodowało, że piszę? Pragnienie zajścia w ciążę, marzenie o macierzyństwie, staranie się o dziecko, niepłodność, często rozpacz i łzy oraz nieustanna nadzieja. Waiting4 to blog o codzienności życia Staraczki, opis leczenia, badań, wizyt u ginekologa i wielu innych. Zmagania, które zna niejedna kobieta planująca ciążę, a o których często nie mówi się publicznie. Serdecznie zapraszam!

Warto odwiedzić

edzieci.pl

Portal dla rodziców o ciąży, porodzie, zdrowiu, wychowaniu i rozwoju naszych dzieci. Artykuły, porady i ciekawostki zarówno dla dzieci jak i dorosłych.

KobiecePorady.pl - Portal z poradami dla Kobiet

Portal dla kobiet. Każda z Pań znajdzie coś dla siebie od poradników urody, modowych, zdrowia, fitnessu, aż po porady z zakresu domu, zrób to sama oraz ogrodu.