Kryzys!
Codzienność
Jesień to zdecydowanie nie moja pora roku. Lato jeszcze jakoś napawało optymizmem, a teraz? Jakieś same smutne myśli, a zarazem wpisy. :/ Ostatni tydzień nie był dla mnie łatwy i przyjemny. Zaczęło się od kłótni z mężem, przez ciche dni, po nadzieję na dwie kreseczki, a później smutek, że znów się nie udało. Choć wynik progesteronu w tym niestymulowanym cyklu nie był zachwycający, raczej świadczący o niedomodze ciałka żółtego to jednak brak plamień i spóźniający się okres sprawił, że zaczęłam marzyć, że być może stał się cud. Jednak tak szybko jak ten cień nadziei się pojawił, tak szybko też zniknął.
Dziś to mój 34 dzień cyklu. I nie… nie jestem w ciąży. Od stycznia moja średnia to 27 dni, a tu proszę taki psikus. Wredna fr@nca, a w zasadzie jej brak, dał mi ten malutki cień nadziei. Ale niestety to jeszcze nie ten czas… Moje wątpliwości rozwiązało przede wszystkim badanie beta HCG. Zwykły test ciążowy oczywiście też wykonałam, ale przecież on może się mylić… tak pomyślałam. Ale żeby nie nakręcać się niepotrzebnie w zeszłym tygodniu wybrałam się również na badanie z krwi. Wynik nie pozostawiający wątpliwości – negatywny. Moja pierwsza „beta” niestety nie trafiona.
W dodatku w domu ciche dni. Z mężem kryzys nad kryzysami i nie tylko w związku ze staraniami, ale że tak powiem: całokształt. Na szczęście pisząc to już jest lepiej.. Pewnie gdybym nadal była w konflikcie z mężem, ten tekst nawet by nie powstał. Niezastąpiona w niczym: ROZMOWA. Bez tego nie da się rozwiązać żadnego problemu. Cieszę się, że powoli wychodzimy na prostą.
Starania zawieszone… do odwołania
Temat starań na ten moment nie poruszany. Jednak wiem, że potrzeba nam chwili oddechu. Nie wiem jak długiej chwili. Rozmowa na ten temat czeka. Może jeszcze nie dziś, nie jutro, ale za kilka/ kilkanaście dni na pewno do tego wrócimy. Coś postanowić musimy.
Mija właśnie 10 miesięcy starań. Niby czas niedługi a dla mnie wieczność. Chciałabym żeby do naszego związku znów wróciła spontaniczność. Stąd ta przerwa, która mam nadzieję pomoże nam ochłonąć i nabrać nowej siły.
Dziś byłam u mojego ulubionego pana doktora. 😉 Na wywołanie okresu Duphaston przez 5 dni. Potem mam nadzieję, że przyjdzie! Już dawno tak go nie wyczekiwałam!
I jest też plan na kolejne miesiące. W zależności kiedy postanowimy wznowić starania. Na razie dostałam tabletki na uśpienie jajników oraz na moją torbiel endometrialną, która nadal sobie siedzi w lewym jajniku. Ma około 2 cm wielkości. Na szczęście od kilku miesięcy nie powiększa się. Skoro starania w zawieszeniu – spróbujemy choć trochę oszukać endometriozę. Wyciszyć jajniki by potem je pobudzić i uderzyć ze zwiększoną siłą. Zamiast clo być może będzie coś mocniejszego.
Na tą chwilę czekam aż skończy się 11 cykl starań. Dwunasty musi trochę poczekać…
A na jakim etapie Ty jesteś? Ile cykli już za Wami? Czy też robiłaś sobie takie przerwy w staraniach?



Dodaj komentarz