test ciążowy w prezencie

Jak przekazałam wieść o ciąży?

W ciąży

Przez dwa i pół roku starania o dziecko wiele razy myślałam jak to będzie. Jak powiem o ciąży mojemu mężowi, jak zareaguje, jak długo będę w stanie milczeć przygotowując mu niespodziankę? Zatem oto, jak było w praktyce…

Pisząc do Was ostatnio, mój wpis zakończył się słowami:

15 lipca, po 6 rano, w niedzielę, kiedy mój mąż smacznie spał obok, wygrzebałam z szafki głęboko schowany test ciążowy i poszłam do łazienki…

A więc obiecanej historii ciąg dalszy 🙂

Kupując w Rossmanie wiele wiele miesięcy wcześniej zestaw testów owulacyjnych do każdego takiego pakunku był dołączany test ciążowy. Tym sposobem miałam w domu 3.

Zatem najpierw cała drżąca sprawdziłam ważność każdego z nich, i jak się okazało były ważne jeszcze tylko kilka miesięcy.

Wybrałam jeden test ciążowy, a wykonując go miałam wątpliwości czy to w ogóle dobry pomysł, że go robię. No bo wiecie, po co niepotrzebnie się zawieść i dołować jedną kreską. Ale niech będzie…. Zrobiłam, oczywiście z małą wielką nadzieją. Popatrzyłam, nic nie zobaczyłam (tj. jedną dobrze widoczną kreskę), odłożyłam i pomyślałam: „ale Ty jesteś głupia, czego się spodziewałaś?” 😐 . Zajęłam się ogarnięciem siebie, jednak po chwili znów spojrzałam na test. A tam… nie jedna, ale dwie, dwie kreski! 😍😍😍

Choć druga była blada, słabo widoczna, jednak widoczna gołym okiem!

Dwie kreski na teście ciążowym

W tym momencie moje ręce zaczęły się trząść, buzia śmiać, a oczy płakać! Cała się trzęsłam, nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić! Siedziałam na tej toalecie i nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać! Jak mam niby udać przed mężem że nic się nie dzieje, przecież to będzie niemożliwe! To moje pierwsze w życiu dwie kreski, pierwszy od dwóch i pół roku pozytywny test ciążowy!!!

 

pozytywny test ciążowy

 

Plan od dawien dawna był przecież taki że jeśli kiedykolwiek uda mi się zajść w ciążę wręczę podarunek mężowi w którym będzie zapakowany test ciążowy… Jednak tego ranka wiedziałam już, że skoro mąż będzie cały dzień obok (bo przecież niedziela) to nie dam rady utrzymać tego w tajemnicy. Wyparowałam z tej łazienki, zaświeciłam światło w pokoju i o 6.30 z drżącymi rękami obudziłam męża, trzymając test i płacząc, zapytałam: „ile Ty tu widzisz tych kresek?!”. Mąż ledwo co widząc na oczy, odpowiedział: „Dwie, chodź… uspokój się, czemu Ty płaczesz?” (do tej pory nie wiem czy był w pełni świadomy i obudzony 😀 ). Zaczęłam płakać jeszcze bardziej i mamrotać że na pewno test ciążowy się już przeterminował i wynik jest fałszywy, że to nie może być prawda, no bo jak…!

Myślałam że będę opanowana, a nie mogłam się na niczym skupić. Testu ciążowego tego dnia już nie powtórzyłam, ale wytrzymałam tylko do 12 i poprosiłam męża żebyśmy pojechali zrobić betę. Bo ja muszę się upewnić! Na szczęście jest w naszym mieście punkt w którym pobierają krew w niedzielę, a wyniki były jeszcze tego samego dnia. Oto one:

Progesteron      35,30 ng/ml

beta-HCG           172,20 mIU/ml

Byłam tak szczęśliwa, że trudno to opisać!!! To przecież ten moment na który czeka każda z nas. Każda staraczka! Jednak w środku „niepłodna” powtarzała – przecież  wiesz, że liczy się przyrost. Zatem dwa dni później powtórzyłam beta-HCG, której wynik wynosił 480,78 mIU/ml !! I to była już ostatnia beta, jaką zrobiłam. A testy ciążowe wykonałam tylko trzy – te trzy które miałam w domu, których data ważności zbliżała się ku końcowi…

Mąż uczestniczył zatem we wszystkim od samego początku. Od pierwszych łez i euforii. Szczęścia i strachu. A oczywiście myślałam, że przygotuję mu taki piękny prezent, zapakowany w pudełeczko test ciążowy, jakieś skarpetki lub ubranko, wynik bety. I to wręczę przy wspaniałym obiedzie czy kolacji. Moment był idealny bo przecież następnego dnia mieliśmy 7. rocznicę ślubu. Ale jednak to emocje wygrały. Tak wiele, tak nieopisanych emocji, kotłujące się myśli. Chyba nie dałabym rady tego ukryć dłużej niż 5 minut. A ja sądziłam, że zrobię dwie bety i wtedy powiem mu już tak na pewno. 😉

Zatem kolejny raz życie zweryfikowało moje plany. Ale jednocześnie dało mi najpiękniejszy prezent, jaki mogłam sobie tylko wyobrazić. I chyba mój mąż również. Choć taki nieprzygotowany, to taki szczery i prawdziwy.

 

Czy Wy również macie/miałyście plan jak przekażecie wieść o ciąży? Powiem Wam, że teraz podziwiam kobiety, które wytrzymują z tą wieścią dłużej niż kilka godzin 😉

Previous
Pozytywny test ciążowy
Next
Pierwsze objawy ciąży
  • Twoja historia jest wspaniała 🙂 byłam z Tobą przez cały czas, mój ulubiony pamiętnik, za który trzymałam kciuki. Mam dwójkę maluchów i pamiętam jakie emocje towarzyszyły mi przy testach, a zachodziłam w ciaże w miarę szybko. Więc co dopiero po takim czasie jak u Ciebie…. Cieszę się, że Pan Bóg Wam pobłogosławił, pisz proszę jak maleństwo, jak wizyty u lekarza itd. Chcę cieszyć się Waszym szczęściem! 🙂 GRATULACJE!

    • Aga, serdecznie dziękuję Ci za tak miłą wiadomość!!! Ostatnio blog trochę “podupadł”, ale mam nadzieję, że za chwilę powoli wszystko nadrobię 🙂

  • Dokładnie tak jak Ty mam plan przekazać mężowi ta wspaniałą wiadomość jak nam się w końcu uda. A czytając Twoją historię z uśmiechem na twarzy i ze łzami w oczach jestem pewna, że plan planem, a pewnie zakończyłoby się tak jak u Ciebie 😊 cały czas trzymam za Was kciuki i czekam z utęsknieniem na nasz happy end.

    • Monika mam nadzieję i tego Ci życzę, że niebawem będziesz miała szansę przekonać się czy wypali plan przekazania wieści o ciąży czy życie potoczy się swoim torem i tak jak ja po prostu wybiegniesz z łazienki. Bardzo mocno trzymam kciuki!

  • Witaj, oczywiscie mialam podobnie jak ty… Plan.. ale u mnie historia prawie identyczna jak Twoja heh tez zrobilam test i wbieglam do pokoju budzic meza czy dobrze widze…. czytajac Twoj opis lzy mialam w oczach, od razu przypomnialam sobie uczucia jakie towarzyszyly mi przy pozytywnym tescie..:-) pozniej jeszcze wykonalam jeden test i pozniej beta HCG:-) pozdrawiam serdecznie duzo zdrowka dla Ciebie i malenstwa 🙂 a wszystkim staraczkom duzo sily i nadziei bo nasza historia pokazuje ze mozna zajsc w ciaze (ja po 4 latach staran)…

    • Mary wspaniale że po tak długiej walce Wam się udało! To cudnie czytać takie wiadomości 😘 widzę, że ostatecznie plany rzadko wychodzą a pozytywny test ciążowy wzbudza takie emocje którymi ciężko nie podzielić się od razu 😉

  • Haha, muszę Ci powiedzieć, że u mnie było dokładnie tak samo! Też myślałam, że będzie prezent, pudełeczko z testem, skarpetki, kolacja, Piccolo. A wyglądało kubek w kubek jak u Ciebie – juz od 5:30 już nie mogłam spać i myślałam tylko czy zrobić test, czy nie zrobić, potem o 6:30 sikaniec, nic nie było widać, dopiero po kilku minutach. I poleciałam obudzić męża 😀 może następnym razem, hihi

    • To są takie emocje, które chyba ciężko jest ukryć 😀 i na drugi plan schodzą wtedy skarpetki czy pudełeczko 🙂 dobrze wiedzieć że nie tylko u mnie plan planem a życie swoje 😉 😉 😉

  • U mnie było tak, że jak zrobiłam test Mąż był już w pracy. A zrobiłam go, żeby się upewnić czy dostanę następnego dnia okres. Nawet nie czekałam na kreski, sik i pod prysznic wychodzę a tu… 2 kreski byłam w takim szoku. Pobiegłam do apteki po 3 różne testy i zrobiłam wszystkie. We wszystkich kreski. Nie chciałam dzwonić do Męża, bo chciałam go przytulić i całować 🙂 a godziny mi się dłużyły, ale czekałam. Narysowałam mu kartkę z gratulacjami. W środku napisałam “Tato, Już Cię Kocham, do zobaczenia w marcu -Dzidziuś” jak tylko przyszedł mówię mam coś dla Ciebie. Dałam mu kartkę On czyta, czyta, czyta i mówi, ale czyj Dzidziuś? hahahaha Mówię nasz! I oboje w płacz 🙂 Cudowny moment 🙂

  • Na początek- bardzo się cieszę Twoim szczęściem (w sumie – Waszym;-) ). Mam nadzieję, że ciąża przebiegnie spokojnie i ta toksoplazmoza nie narobi Wam kłopotów. Mocno trzymam za to kciuki!!!
    A jeśli chodzi o poinformowanie męża- u nas przez to, że jednak poddaliśmy się procedurze in vitro wszystko co się działo było z góry wiadome (no poza ostatecznym wynikiem oczywiście;-) ) więc mąż wiedział kiedy będzie test. Trochę odebrało nam to możliwość przygotowania takiej niespodzianki ale emocje jak zobaczyłam pozytywną betę i dzwoniłam do męża i tak były OGROMNE! Pamiętam jak dziś łzy i roztrzęsienie gdy siedziałam w aucie nie mogąc odjechać spod labu 😁

    • Myślę, że nieważne jakim sposobem przekażemy tą wiadomość, ona sama w sobie jest tak fantastyczna, że nie potrzebuje dodatków. I masz rację emocje wtedy są ogromne! 🙂

  • Ehh te hormony rycze jak bóbr u mnie kreseczka też była strasznie blada i nie potrafiłam się cieszyć do momętu aż nie zobaczyłam mojej małej kropeczki na usg z pulsującym serduszkiem wtedy tak naprawde pociekły łzy szczęścia a wraz z nimi ogarnoł mnie strach by nic mi tej radości nie zabrało

    • Ja płakałam jak zobaczyłam pozytywny test ciążowy, płakałam na wizycie serduszkowej. Szczęście łączy się ze strachem, aby wszystko było dobrze. I to chyba jest normalne… i zostanie z nami już na zawsze.

    • Ola dziękuję, że pytasz. Miałam już badanie prenatalne I trymestru, a niebawem czekają mnie już.. badania połówkowe! Mam nadzieję, że w niedługim czasie wszystko to nadrobię tu 😘😘😘

  • Próbuję sobie przypomnieć jak poinformowałam męża o ciąży ale nie potrafię…Tak długo czekałam na ujrzenie dwóch kresek na teście, że nawet nie pamiętam kiedy dokładnie go robiłam, co czułam…Emocje wzięły górę 🙂 Tobie życzę spokojnej ciąży!

    • Dziękuję ❣ myślę że to zawsze jest emocjonujące wydarzenie, ale szczególnie mocno dla tych, którzy walczyli o to szczęście miesiącami, latami…

  • Ja chcialam…. W jednym cyklu o 3 w nocy budzilam meza i byla druga krecha, beta 0… bylam mocno zawiedziona. W kolejnym mialam dziwny nastroj, odrzucalo mnie od wielu rzeczy, czulam cos i poplakalam sie jak test byl bialuski, ale maz zaciagnal mnie na bete bo wierzyl, ze nie wymyslam sobie, a tam beta pozytywna 🙂

  • Witaj jesteśmy tutaj u Ciebie po raz pierwszy dzięki Ladymargot z Instagrama
    Obecnie mija 2.5 roku jak staramy się o dziecko. We wtorek idę na usunięcie torbieli i zrostów na jajniku. To już druga taka operacja u mnie. Nadziei na Happy end jest coraz mniej we mnie. Bardzo się cieszę że Wam się udało że jakiś czas tak naprawdę chwilę będziecie mieć upragnione dziecko. Dużo zdrowia dla Ciebie i maleństwa

    • Dziękuję serdecznie za dobre słowo ❤ Rozumiem, że nadziei jest coraz mniej… Ja miałam jedną laparoskopię – w tamtym roku i jedną histeroskopię – w tym. Nie wiem czy one miały wpływ na to że nam się udało, w ogóle co miało na to wpływ. Czasem mimo naszych największych starań i chęci nie udaje się, a czasem życie nas zaskakuje. Mimo wszystko życzę Wam powodzenia, mocno trzymam kciuki i trzymaj się jutro podczas zabiegu!!!

Leave a comment to M. Cancel reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witaj!

Miło mi Cię gościć na moim blogu! Mam nadzieję, że Ci się spodoba i zostaniesz na dłużej. Co spowodowało, że piszę? Pragnienie zajścia w ciążę, marzenie o macierzyństwie, staranie się o dziecko, niepłodność, często rozpacz i łzy oraz nieustanna nadzieja. Waiting4 to blog o codzienności życia Staraczki, opis leczenia, badań, wizyt u ginekologa i wielu innych. Zmagania, które zna niejedna kobieta planująca ciążę, a o których często nie mówi się publicznie. Serdecznie zapraszam!

Warto odwiedzić

edzieci.pl

Portal dla rodziców o ciąży, porodzie, zdrowiu, wychowaniu i rozwoju naszych dzieci. Artykuły, porady i ciekawostki zarówno dla dzieci jak i dorosłych.

KobiecePorady.pl - Portal z poradami dla Kobiet

Portal dla kobiet. Każda z Pań znajdzie coś dla siebie od poradników urody, modowych, zdrowia, fitnessu, aż po porady z zakresu domu, zrób to sama oraz ogrodu.