lekarze histeroskopia

Histeroskopia w praktyce

Codzienność

Mimo przeciwności losu histeroskopia się odbyła. Na szczęście prócz przyspieszonego okresu i konieczności przesuwania terminu nic poza tym się nie wydarzyło. 13 marca stawiłam się w szpitalu.

Histeroskopia

Histeroskopia nazywana jest metodą małoinwazyjną, którą stosuje się między innymi w diagnostyce i leczeniu niepłodności. Zabieg polega na wprowadzeniu przez pochwę i kanał szyjki macicy do wnętrza macicy histeroskopu, czyli urządzenia optycznego wyposażonego w system soczewek i kamerę cyfrową, które pozwalają dokładnie obejrzeć jamę macicy.

Histeroskopia diagnostyczna

Histeroskopia diagnostyczna przeprowadzana jest w pozycji ginekologicznej. Przez pochwę i szyjkę macicy do jamy macicy lekarz wprowadza histeroskop, a następnie wnętrze macicy zostaje wypełnione solą fizjologiczną, która ułatwia obserwację powierzchni endometrium oraz ujść macicznych jajowodów. Zabieg wykonywany jest w krótkotrwałym znieczuleniu ogólnym. Zwykle pacjentka tego samego dnia może opuścić szpital.

Jak to było?

Wiemy już jak to brzmi w teorii więc teraz opowiem Wam jak to wyglądało w praktyce – na moim przykładzie – choć pewnie co szpital to i praktyka inna 🙂

  1. Przyjęcie do szpitala

Rok temu, gdy miałam wykonywaną laparoskopię, nie było zapisów do szpitala. Każdy w zasadzie przychodził jak chciał i podczas mojego prawie tygodniowego wtedy pobytu na Oddziale Ginekologicznym, tych pań do zabiegów jednodniowych widziałam sporo. Być może dlatego wprowadzono zapisy i ograniczono liczbę przeprowadzanych zabiegów w ciągu dnia, co akurat jest na plus.

Przez telefon powiedziano mi, że na Izbę Przyjęć mam zgłosić się między 7 a 8 więc byłam tam ok 7.15 Gdy weszłam przeraziłam się ilością osób, bo kolejka była ogromna. Najpierw jedna do rejestracji, a potem druga do kancelarii zapisów. Ostatecznie na Oddział Ginekologii dotarłam około 8.30 ! Wcześniej trzeba było się przebrać więc nie ubierałam od razu koszuli, tylko zmieniłam ubranie na legginsy i tunikę. Oczywiście trzeba mieć ze sobą jeszcze klapki. Miałam również szlafrok, ale ten ostatecznie mi się nie przydał.

  1. Formalności

Gdy udało mi się dotrzeć na oddział trzeba było wypełnić całą dokumentację – taką samą jaką wypełniałam rok temu przy przyjęciu do laparoskopii. Dokument dotyczący całego życia i ostatnich 6 miesięcy. Poza tym zrobiono mi EKG i młoda lekarka przeprowadziła ze mną krótki wywiad. Zdziwiłam się, że przed zabiegiem nikt nie zrobił mi USG… Po cichu liczyłam nawet na badania krwi, bo dawno ich nie robiłam (chyba muszę wziąć się za to!), jednak i takich badań mi nie zlecono.

Do zabiegu histeroskopii czekałyśmy we trzy. Czekanie trwało około dwóch godzin, gdyż nie było anastezjologa… Byłyśmy na czczo i nie można było nawet pić wody (którą warto mieć ze sobą, by po zabiegu móc się napić). Akurat tak się zdarzyło, że mnie wywołano pierwszą.

  1. Histeroskopia – zabieg

Przed samym zabiegiem zdecydowałam się przebrać w koszulę, bo nie dostaje się tej szpitalnej. Stwierdziłam, że będzie mi po prostu wygodniej, nie tyle przy samym badaniu, ale później leżąc w szpitalnym łóżku. Teraz miałam zupełnie inne podejście niż przed laparoskopią – wtedy byłam cała w strachu i jeszcze zaczęłam płakać przed 😉 teraz wiedziałam, jak to jest w narkozie i wiedziałam też, że raczej dobrze ją znoszę.

Zabieg odbywa się na fotelu, jak do badania ginekologicznego. Gdy się tam położyłam zaczęto przywiązywać mnie pasami 😀 tj. nogi i ręce. Założono wenflon i nałożono maskę tlenową. Po chwili zaczęło mi się kręcić w głowie i patrząc na lampę nade mną, zasnęłam, oczywiście nawet nie wiem kiedy.

  1. Wybudzenie i pionizacja

Dziewczyny powiedziały mi, że wyjeżdżając z sali zabiegowej miałam otwarte oczy – czego kompletnie nie kojarzę, bo moja świadomość wróciła dopiero na sali, na którą mnie przewieziono. Wtedy poczułam, że ktoś mnie budzi z bardzo fajnego snu. Gdy się obudziłam, czułam ból brzucha, takie skurcze podobne do tych okresowych. Może nie jakieś mega, ale odczuwalne. Na szczęście nie trwały zbyt długo, bo gdy zapytałam czy tak ma być, Pani zapytała jedynie o to czy są bardzo mocne, ale nic rozkurczowego nie dostałam. Zmierzono mi ciśnienie, które początkowo było bardzo niskie, ale stopniowo rosło.

Po kilkunastu minutach od wybudzenia przyszedł mój lekarz i powiedział, że wszystko ok. Że wpływ soli był utrudniony, ale widoczny. A poza tym wszystko dobrze, no i suma summarum jajowody też drożne. Podobno bardziej oporny był lewy jajowód, z którym nie pierwszy raz jest większy problem (przy sono hsg, w czerwcu 2016, też to on stwarzał większe problemy).

Moja mina chyba nie była zbyt optymistyczna, bo lekarz dziwnie na mnie popatrzył. W zasadzie to zamiast ucieszyć się, że wszystko ze mną w porządku, to ja byłam raczej zmartwiona tym, że znów kolejna rzecz nie odkryła nic nowego. Teraz już do mnie doszło, że to dobrze, że jest dobrze, ale wtedy czułam się po prostu rozczarowana.

Spytałam jeszcze mojego doktora czy możliwe jest aby wykonał mi USG. Zgodził się, dlatego też zamiast leżeć dwie godziny po zabiegu, wstałam już po godzinie, bo musiałam przejść do gabinetu usg. Na szczęście nie kręciło mi się w głowie i dość szybko się rozruszałam i doszłam do siebie.

  1. USG, czyli monitoring owulacji

W dniu wykonywania histeroskopii miałam 13 dzień cyklu. Z tego względu chciałam i naciskałam na USG, bo przecież to dni kiedy powinna wystąpić owulacja. Na lewym jajniku dużo małych pęcherzyków – i mam nadzieję, że to nie robi się jakiś policystyczny jajnik!! 🙁 Jajnik prawy wyhodował pęcherzyk wielkości 15mm – więc jak na 13dc to też bez szału – ale zawsze coś. Niestety coraz bardziej obawiam się o moje naturalne owulacje.

Rozmowa z lekarzem była bardzo krótka. Na moje pytanie: „Co dalej?” Powiedział, że starać się przez dwa miesiące zajść w ciążę. No k#^!@, a co ja robię przez ostatnie dwadzieścia parę miesięcy?! Wiem, że chodziło mu, że teraz po histeroskopii może są zwiększone szanse, ale.. jednak nie takiej odpowiedzi oczekiwałam. Niestety żeby usłyszeć jakiś plan działania, chyba trzeba wybrać się na wizytę prywatną…

  1. Wypis

Ja, szybciej niż dwie pozostałe pacjentki, doszłam do siebie – zresztą też na zabieg byłam poproszona jako pierwsza. Po ponad 3 godzinach od wybudzenia opuściłam szpital. Dostając kartę informacyjną liczyłam na szczegółowy opis budowy macicy czy czegokolwiek, co badanie miało na celu. Niestety przeliczyłam się. Mój opis zawiera jedno zdanie.

Hysteroscopia diagnostica – szyjka i jama macicy bez zmian, ujścia jajowodów widoczne, wpływ soli utrudniony, ale widoczny.

Jakie są moje odczucia?

Z pewnością nie ma się czego bać. Zabieg jest bezbolesny, a ból podbrzusza po, to pikuś w porównaniu z mocnymi bólami miesiączkowymi. Gdy wstałam miałam śluz podbarwiony krwią, przez kolejne dwa dni plamiłam na brązowo – wyglądało to dokładnie tak samo, jak moje plamienia przedokresowe. Poza tym samopoczucie w porządku.

_____________________________________

Nie wiem co mam robić dalej. Cieszę się, że jajowody drożne, być może po laparoskopii zrobiły się jakieś zrosty – stąd też przepływ soli był utrudniony. Martwi mnie ta owulacja. Czy powinnam zacząć znów mierzyć temperaturę lub robić testy owulacyjne? A może podejść na kilka monitoringów owulacji? Rozpocząć stymulację na nowo?

A może powinnam rzucić to wszystko w cholerę, bo wtedy psychicznie czułam się po prostu dobrze?!

 

Previous
Zapomniałam
Next
Wielkanoc we dwoje
  • Byłaś mega dzielna skoro jajowody drożne przepchane to nic tylko sie cieszyć ale z tego co piszesz to już kolejny twój cykl który nie wygląda książkowo nie poddawaj się tylko idź za ciosem szukaj dobrego lekarza który zajmuje się niepłodnością i działaj myśle że dobrym rozwiązaniem będzie monitoring cyklu od początku do końca badania hormonów w odpowiednim dniu cyklu i jak juz wszystko bedzie lekarz wiedział zastosuje odpowiednie leczenie to poprostu musi się udać ! Stanowczo protestuje teoriom poczekać miesiąc dwa rok drugi już wystarczająco czekałaś tu trzeba walczyć;)

  • To smutne że jest tak wiele osób które pragnąć mieć dziecko a nie jest im to dane. Sama staram się z mężęm o dziecko już ponad dwa lata. Choruje na PCOS ale owulacja u mnie występuje. Sprawdzana przez półroku na monitoringu. W ciągu ostatniego roku ciągle kogoś z rodziny i znajomych rodzą się dzieci. Urodziła moja siostra a teraz przyjaciółka jest w ciąży. Już nauczyłam się z tym żyć że inni mają dzieci a ja nie. Oczywiście nada z mężem walczymi. Jednak najbardziej boli mnie to że są wśród mojej rodziny czy znajomych osoby które wcale nie chciały mieć dziecka które o siebie nie dbają, które palą w ciąży i oni mają zdrowe dzieci. A ja?? A ja czekam jak na zbawienie już tyle łez wylałam już czasami nie mam siły już nie wiem co robić. Męczy mnie udawanie przed wszystkimi że nam na dziecku aż tak nie zależy. Wszyscy mówią ze teraz nasza kolej albo pytają kiedy u nas będzie dziecko a ja mam ochotę taką osobę rozszarpać na strzępy. Babcie nie dają nam żyć i ciągle powtarzają że już najwyższa pora (jesteśmy z mężem 4 lata po ślubie). Mam już serdecznie dość robienia dobrej miny do złej gry bo to mnie psychicznie wykańcza ale nie chce nikomu mówić o swoim problemach bo nie chce nikogo martwić i nie chce niczyjego współczucia. Jak czytam twojego bloga to mi trochę lżej na duchu. Życzę Ci z całego serca aby udało się szybko zajść z ciążę. powodzenia.

    • Dziękuję i wzajemnie życzę powodzenia! ♥ Mam nadzieję, że choć odrobinę mogę pomóc w tym, że poczujesz iż nie jesteś sama. Jest nas wiele. A emocje które przeżywasz są bliskie większości staraczek 🙁

  • Powiem szczerze, że nie miałam pojęcia, że histeroskopia jest taka mało inwazyjna. Teraz się zastanawiam czemu mój ginekolog nie zaproponował histeroskopii skoro wiedział, że laparoskopii mieć nie mogę ze względu na serce. Pewnie się nie dowiem, bo więcej do niego nie pójdę. Moje oczekiwanie na wizytę w klinice szybko mija, z dwóch miesięcy został już nie cały jeden. W bliskiej rodzinie ciąża po wielu latach starań, zamiast smutku i zazdości wielka radość, że może w końcu przetarli szlaki i teraz tylko z górki 😉 jak słysze o takich nowinach, szczególnie po długim okresie starania, napawa mnie to strasznie optymizmem i wierzę, że w końcu każda z nas doczeka się tego wymarzonego cudu <3

    • Cieszę się, że u Ciebie mimo wszystko pozytywne myśli i energia! 🙂 Rzeczywiście czas mija i już niebawem Wasza wizyta w klinice. Czekam na relację po!

  • Jak lekarz mowi zeby działać przez 2 miesiace to jest znak zeby go zmienić . Mi jak tak powiedzial po kontrolnej wizycie od zabiegu to zmieniłam  ginekologa. Teraz uważam, ze jak ma sie problem z nieplodnoscia to trzeba działać i szukać specjalisty, ktory ma doświadczenie w tym temacie. Nie ma na co czekać.
    Pecherzyk nie byl jeszcze taki mały. Poprostu mogl nie peknąć co tez sie zdarza.
    Trzymam kciuki zeby się udało zobaczyć dwie kreseczki 😊

  • Witam, bardzo fajny blog , dobrze sie czyta , no i wizualnie przykuwa uwage.
    Mam wrazenie ze moje zmagania z nieplodnoscia przypominaja twoje . Jeszxze jestem przed badaniem droznosci ale pewnue mnie to czeka za 3 miesiace . u mnie 13 nieudanych cykli , nie sadzilam ze to bedzie takie trudne “zrobienie dzidzusia”

    • Witaj Edyta 🙂 Dziękuję za miłe słowa. Ja też nie spodziewałam się, że kiedykolwiek będę dzielić się moimi zmaganiami w zajściem w ciążę, bo również nie sądziłam że będę je mieć 🙁 Badanie drożności czasem może pomóc, więc życzę Ci powodzenia!!

  • Myślę że Twoje dzielenie się z czytelnikami jest niesamowicie edukujące dla wszystkich staraczek, sporo osób nie wiedziało np. że histeroskopia jest taka mało inwazyjna oraz o co pytać jeszcze swoich ginów. 3maj się!

  • Bardzo ciekawy blog. Pelen rzetelnej wiedzy, doswiadczenia i zrozumienia. Zycze aby w koncu sie udalo! Swoje juz przeszlas. Dziekuje za ten artykul..mnie czeka histeroskopia na poczatku lipca. Wczoraj dowiedzialam sie ze mam duzego polipa, ktorego pod koniec ubieglego roku nie bylo.. Staramy sie juz ponad dwa lata… HSG mialam w lipcu ubieglego roku… Mam niedoczynnosc tarczycy i hiperprolaktynemie.. Teraz jeszcze ten polip… Uwazam, ze nie mamy co odpuszczac a jedynie probowac skupiac mysli gdzies indziej. W glowie zawsze bedzie ta najwazniejsza mysl ale w miare mozliwosci warto skupic sie na sobie. Musi nam sie w koncu udac

    • Mam nadzieję, że choć w pewnym stopniu mój wpis Cię uspokoił, że histeroskopia nie jest taka straszna. Oby tylko wykryła problem i dała w końcu upragniony efekt ❤ Trzymam za Was kciuki!

Leave a comment to Syla Cancel reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witaj!

Miło mi Cię gościć na moim blogu! Mam nadzieję, że Ci się spodoba i zostaniesz na dłużej. Co spowodowało, że piszę? Pragnienie zajścia w ciążę, marzenie o macierzyństwie, staranie się o dziecko, niepłodność, często rozpacz i łzy oraz nieustanna nadzieja. Waiting4 to blog o codzienności życia Staraczki, opis leczenia, badań, wizyt u ginekologa i wielu innych. Zmagania, które zna niejedna kobieta planująca ciążę, a o których często nie mówi się publicznie. Serdecznie zapraszam!

Warto odwiedzić

edzieci.pl

Portal dla rodziców o ciąży, porodzie, zdrowiu, wychowaniu i rozwoju naszych dzieci. Artykuły, porady i ciekawostki zarówno dla dzieci jak i dorosłych.

KobiecePorady.pl - Portal z poradami dla Kobiet

Portal dla kobiet. Każda z Pań znajdzie coś dla siebie od poradników urody, modowych, zdrowia, fitnessu, aż po porady z zakresu domu, zrób to sama oraz ogrodu.