in-vitro ciąża

Endometrioza, niefunkcjonujący jajnik, niedrożny jajowód – ciąża dzięki in-vitro

Wasze historie

Przed Wami pierwsza opowieść w cyklu „Wasze historie”. Napisała do mnie M., której upragnione marzenie przyniosło in-vitro. Sama autorka napisała, że nie wierzy, iż tak szybko im się udało, jednak ta droga wcale nie była łatwa i krótka. Chwile załamania, brak sił do dalszej walki, chęć rzucenia wszystkiego… to tylko kilka elementów, które towarzyszyły jej w drodze po swoje szczęście.

Starania o dziecko

Wszystko zaczęło się jakieś 7 lat temu. Zaraz po ślubie stwierdziliśmy, że chcemy mieć dziecko i co ma być to będzie. Bez żadnej presji, co miesiąc czekałam na to czy się udało czy nie, ale cały czas towarzyszył mi widok jednej kreski… Po około 2,5 roku doszliśmy do wniosku ze staramy się w 100%, tzn. w  dni płodne był seks, nawet po 2 razy dziennie.. itd. I ciągle nic 🙁 nawet już nie miałam ochoty na pieszczoty bo zaczynało to przypominać „fabrykę do robienia dzieci”.

Diagnoza: endometrioza

Powiedziałam dość i poszłam do lekarza. Najpierw jeden doktor mówił, że jest ok: „stworzyć nastrój i będzie”… Drugi stwierdził endometriozę. Była laparoskopia i histeroskopia… A po pół roku dowiedziałam się od niego że dzieci to ja mieć nie będę… Załamka… Poszłam do kolejnego… Fakt endo nadal miałam stwierdzoną, ale też leki, szpital i diagnoza – owszem jest endometrioza nawet 2 stopnia, jeden jajnik nie funkcjonuje i mam też niedrożny jajowód ale według tej pani doktor mam szanse na naturalne poczęcie dziecka.

Decyzja: ivf

Lekarz nie tracił wiary, ale ja tak…

Po kilku próbach hormonalnych nadal w ciąży nie byłam… lekarz nie tracił wiary, ale ja tak. Zdecydowaliśmy, że spróbujemy in vitro, a były to czasy, gdzie liczyliśmy, że może się uda na refundacje. Wybłagałam od lekarza skierowanie, zgodził się od razu. Zapisaliśmy się do kliniki leczenia niepłodności, ale niestety poszliśmy prywatnie… Zmieniły się rządy i na refundację się nie załapaliśmy. Przeszliśmy procedury, badania. Lekarz też doszedł do wniosku że są szanse na naturalne poczęcie, ale my nie chcieliśmy już czekać i się łudzić. Podczas procedury in – vitro miałam tylko 3 dobre zarodki… W pierwszej procedurze podano mi dwa zarodki lecz w ciąży nie byłam… Załamałam się, chciałam odpuścić i się poddać, mimo że miałam jeszcze ostatniego zamrożonego. Mąż mnie namówił i poszliśmy za ciosem, od razu…

Udało się choć nie wierzyłam w to wszystko… całą ciążę się bałam, ale na szczęście mam upragnioną córeczkę i do tej pory nie mogę w to uwierzyć, że tak szybko się nam udało. Bo wiem że to wcale nie takie proste.

Także nie można tracić nadziei i wiary! Bo każda z nas prędzej czy później będzie mamą…

Bo każda z nas prędzej czy później będzie mamą

 

I tego nam wszystkim życzę!

Dziękuję za tą historię, która pokazuje, iż pomimo trudności, kilku lat starań, stwierdzonej endometriozy oraz jednej nieudanej procedury in-vitro wszystko jest możliwe. I można usłyszeć to upragnione słowo… „Mama”.

 

Jeśli chcesz przesłać swoją historię, czekam i z chęcią ją opublikuje: kontakt Waiting4.pl

Previous
Miało być inaczej
Next
Pomożecie?
  • Czytając taką historię to aż bardziej wierzę że kiedyś będę miała upragnione dziecko. Mam nadzieję że kiedyś też podzielę się moja historia gdzie przyczyna niepłodności nie jest endometrioza.

  • Wspaniała historia, napawająca opytmizmem. Oby takich więcej, a w końcu, żeby nasze zakończyły się happy endem!

  • Mam nadzieję, że historia każdej z nas będzie miała kiedyś swój happy end…
    I czekam tu na całą masę takich pięknych opowieści! ❤

  • Z mężem staramy się o upragnione dziecko ponad 4 lata.Próbowaliśmy,próbowaliśmy i nic.Zmieniliśmy lekarza.Okazało się,że mam endometriozę II stopnia,jajowody są ok.Zaczęłam leczenie.Zdecydowaliśmy się na inseminację ,miałam ich 4 ,bez powodzenia.Wtedy lekarz zaproponował nam in vitro.Zdecydowaliśmy się.Badania,leki,przygotowanie do punkcji,wszystko czasochłonne i nie tanie,ale czego nie robi się żeby mieć to upragnione dziecko.Miałam 4 transfery.Jeden udany i wielka radość,która trwała krótko bo zakończyła się wczesnym poronieniem.Kolejne nie udane próby przynosiły,załamanie,depresję,unikanie kontaktu z bliskimi,unikanie małych dzieci i kobiet w ciąży.Całymi dniami siedziałam w domu,nie miałam ochoty nigdzie wychodzić,z nikim rozmawiać.W głowie tysiąc myśli,dlaczego się nie udało,dlaczego to mnie spotkało,jestem beznadziejna,bo nawet w ciąże nie mogę zajść.Nie zrozumie mnie ten,kto tego nie przeszedł.Nie dawno miałam 4 transfer i znowu nie powodzenie.Dopiero teraz do mnie dociera ,że znowu się nie udało.Rzuciłam się w wir pracy,nocki były dla mnie zbawieniem.W nocy pracowała,w dzień spałam,ale nie pomogło to na długo.Teraz przechodzę małe załamanie.Unikam rozmowy z mężem,znajomymi,o świętach nawet nie myślę..tak bardzo chcieliśmy żeby teraz się udało..a może za bardzo chcemy..sama nie wiem.

    • Magda, bardzo współczuję 🙁 Rozumiem, że po tylu ciosach człowiek traci nadzieję, siłę i energię by znów się podnieść i walczyć. Mam nadzieję jednak, że ją znajdziesz. Tego z całego serca Ci życzę ♥

      Czy obecny lekarz sugerował coś, dlaczego się nie udaje? Może warto zmienić/ dodać jakieś leki, zrobić dodatkowe badania? Zmienić lekarza? Czasem może opinia kogoś innego naprowadzi nas na właściwy tor, coś podpowie?
      Bardzo mocno trzymam za Ciebie kciuki!!!

  • Wspolczuje takim problemom z zajsciem w ciaze wszytkim ludziom. Wlazlem na ta strone przez film podobny tu w opisaniu. Jak ktos chce pomocy to prosze pisac

  • Witajcie dziewczyny i wszystkie starające się o upragniona ciąże. Opowiem po krotce swoją historie by na nowo wzbudzić u was cień nadziei. Staraliśmy się z mężem dość długo o dziadzie. Po dwóch latach nie udanych staraniach, postanowiliśmy skorzystać z pomocy specjalistów. Wylądowaliśmy w klinice, która miała za zadanie co do minuty zaplanować poczęcie naszego marzenia. Po czterech miesiącach brania hormonów stymulujących ciąże, sypiania ze sobą na rządanie lekarza , po wielu kluciach i różnych badaniach Pani doktor stwierdziła, ze powinnam zrobic zabieg laparoskopii by skontrolować drożność jajowodów. Po zabiegu usłyszałam wyrok:” niedrożność obu jajowodów” bez szans na udrożnienie i zajście w upragniona ciąże. Świat się zawalił!! Płakałam, cierpiałam i nie mogłam się z tym pogodzić. Minęło kilka miesięcy, zaczęłam dochodzić do siebie, przeprowadziliśmy się i zaczęliśmy powoli dochodzić do wniosku, ze in vitro to jedyna szansa i ze wybierzemy się na konsultacje. Aż tu nagle kilka brak miesiączki, mdłości i mega senność. Zrobiłam test choć byłam przekonana o jego negatywnym wyniku, tym czasem dwie kreski 😳. Szybka wizyta u lekarza potwierdziła ciąże, dziś to już 6tydzien i bicie serduszka 😍. Szalejemy z radości, choć nikt nie jest w stanie wytłumaczyć mi tego co się wydarzyło. Także dziewczyny nie traćcie nadziei, cuda się zdarzają!!! Powodzenia !!

  • Piękna historia!!! Diagnoza: niedrożność jajowodów i udało się zajść w ciążę! Jesteś przykładem że wszystko jest możliwe! ❤ Niech ten cud tak pięknie trwa – życzę Ci spokojnej ciąży, trzymajcie się dzielnie ❤❤❤

Leave a comment to dawid Cancel reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witaj!

Miło mi Cię gościć na moim blogu! Mam nadzieję, że Ci się spodoba i zostaniesz na dłużej. Co spowodowało, że piszę? Pragnienie zajścia w ciążę, marzenie o macierzyństwie, staranie się o dziecko, niepłodność, często rozpacz i łzy oraz nieustanna nadzieja. Waiting4 to blog o codzienności życia Staraczki, opis leczenia, badań, wizyt u ginekologa i wielu innych. Zmagania, które zna niejedna kobieta planująca ciążę, a o których często nie mówi się publicznie. Serdecznie zapraszam!

Warto odwiedzić

edzieci.pl

Portal dla rodziców o ciąży, porodzie, zdrowiu, wychowaniu i rozwoju naszych dzieci. Artykuły, porady i ciekawostki zarówno dla dzieci jak i dorosłych.

KobiecePorady.pl - Portal z poradami dla Kobiet

Portal dla kobiet. Każda z Pań znajdzie coś dla siebie od poradników urody, modowych, zdrowia, fitnessu, aż po porady z zakresu domu, zrób to sama oraz ogrodu.