Doceniaj to co masz – Zapomnij czego nie ma
Codzienność
„Gdy się obudzi w Tobie lęk
Że jutro będzie bardzo źle
Bo wszyscy wkoło straszą Cię
Ty machnij ręką nie daj się
Bo po co
A przecież jutra nie ma dziś
To fajnie jeśli zechce przyjść
Wciąż jutro w Twoich rękach jest
Zrób coś dobrego ocknij się
Jest po co”
To fragment piosenki… Kayah feat. Idan Raichel – Po co
Nie wiem czemu, ale słowa tej piosenki bardzo do mnie trafiają. Szczególnie w tym momencie, gdy chce jakoś wyluzować, to słynne „odpuścić”. Wiem, że świadome odpuszczenie może na niewiele się zda, ale powiem Wam szczerze, że ja psychicznie czuje się lepiej. Dni lecą, ale tak jak w tytule: „Doceniaj to co masz – Zapomnij czego nie ma”. Muszę doceniać, że mam fajnego faceta u boku (choć czasem się na niego złoszczę, ale przecież wiem że to tylko chwilowe – bo bardzo go kocham 🙂 ), mam gdzie mieszkać, mam wspaniałych przyjaciół, cudownych rodziców. Życie też jakoś nam się teraz lepiej układa, są jakieś perspektywy na przyszłość. Oczywiście gorzej jest z drugą częścią – zapomnij czego nie ma – ale obsesyjne skupianie się na tym jednym punkcie, którego nie ma też mi nic nie da. CHCĘ ŻYĆ. A nie zamartwiać się, że nie mamy dziecka, że ktoś inny zaszedł w ciążę, że mijam kogoś z brzuchem… A ja tego nie mam! Może tak ma być. Może Ktoś to tak zaplanował. Może to jeszcze nie mój czas.
W związku z tym, że nie jestem gotowa na jakieś dalsze kroki w kwestii starań o dziecko byłam w zeszły czwartek u nowej pani doktor, aby powiedzieć, że nie decydujemy się teraz na inseminację. I nie wiem kiedy się zdecydujemy. Tak jak było to zaplanowane – wizyta 1 czerwca – wypadła mi w 14dc. Dzień wcześniej czułam jakiś ból jajników, ale ja już nie wiem co można nazwać bólem owulacyjnym a co zwykłym bólem jajników, bo coś tam sobie rośnie 😉 tym razem okazało się, że moje odczucie to był ból owulacyjny, gdyż pani doktor stwierdziła, że jest po owulacji. Pękł pęcherzyk z lewego jajnika, endometrium 11mm, piękny śluz w szyjce… to co standardowo słyszę od kilku wizyt – nawet gdy chodziłam do poprzedniego ginekologa. Także również standardowo nie spodziewam się innego efektu niż zwykle.
Pani ginekolog na tą wizytę kazała zbadać sobie poziom witaminy D. Zbadałam. Byłam pewna, po prostu przekonana, że skoro 95% społeczeństwa polskiego ma niedobór tej witaminy to właśnie taki wynik otrzymam.
Normy w moim laboratorium są następujące:
Niedobór <20ng/ml
Niewystarczający 20-29ng/ml
Wystarczający 30-100 ng/ml
Potencjalnie toksyczny >100ng/ml
Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu jaki jest mój wynik? 30,60ng/ml – co daje poziom wystarczający!!! Oczywiście jest to dolna granica, ale skoro poziom wystarczający mieszczę się w tych 5% ludzi w Polsce, którzy niedoboru nie mają… Zalecenie od pani dr to przebywać na słońcu… bez filtra 😉
Czasem zastanawiam się czy ja jestem zdrowa i to moja głowa nie chce pozwolić mi na ciążę? Czy rzeczywiście istnieje to coś zwanego: „blokada psychiczna”?
Być może dla części z Was wyda się to dziwne. „Nie wierzy że uda jej się naturalnie, ale do inseminacji nie chce podchodzić”. Pewnie i jest to dziwne, ale po prostu czuję, że moja głowa, moja psychika nie jest na to jeszcze gotowa. A dopóki nie będę czuła na 1000% że chce zrobić IUI to jej nie zrobię, bo wtedy to już dla mnie byłoby zupełnie bezsensu. Także teraz będą starania naturalne, mam nadzieję, że bez spiny…
Może też będzie mniej wydarzeń do opisania dla Was. Raczej żadnych leków, żadnych badań. Choć czasem mam wrażenie, że serio nikt tego nie czyta to potem zaskakujecie mnie w wiadomościach prywatnych. W wiadomościach, w których najczęściej powtarza się jedno. „Piszesz, jakbyś była mną, jakbyś była u mnie w domu, doskonale Cię rozumiem”. I w takich chwilach bardzo się cieszę, że ktoś do mnie napisał, że może dzięki temu wie, że nie jest sam, że są inne kobiety które przeżywają to samo… Ale właśnie w związku z tym potem przychodzi myśl… Kurcze ile nas jest?! Ile osób przeżywa to doświadczenie długotrwałych starań, braku dziecka i dobrych rad innych osób…
I za każdym razem gdy jest mi miło, że do mnie piszecie to i za każdym razem jest mi przykro, że tylu kobiet pragnących dziecka taki problem dotyka.
P.S dziś… Światowy Dzień Seksu! Korzystajcie 💓 💓 💓 🙂 🙂



2 komentarze
Żeby dać znać, że ktoś Cię (tak jakby samą siebie też) czyta- zostawiam swój ślad 😉 Oby z etapu ‘staraczki’ blog szybko zmienił się w ten o macierzyństwie!
Dziękuję bardzo <3 i trzymam kciuki za Ciebie &&&