Informacja o ciąży

Dlaczego to znów tak zabolało?

Codzienność

Pewnie doskonale to znacie. Tablica Facebook’a wypełniona zdjęciami i informacjami. Koleżanka ze studiów urodziła dziecko, kuzynka chwali się ciążowym brzuchem, dawna znajoma właśnie ogłosiła, że narodził się jej synek, a żona kolegi jest w 20 tygodniu ciąży. Jednak nie to, tak mocno mnie zabolało.

Mój newsfeed na Facebooku ostatnimi czasy naprawdę jest wypełniony szczególnie takimi informacjami. Jeśli nawet nie wiedziałam, że ktoś był w ciąży to później widzę zdjęcie noworodka. Widzę też wielkie brzuchy, zdjęcia ze szpitala, zdjęcia nóżki, rączki, a czasem nawet zdjęcia USG… Widzę zdjęcia osób, które czasem mnie dziwią i szokują, czasem nawet nie spodziewam się, że właśnie ta osoba spodziewa się lub urodziła dziecko.

Czemu tak trudno zajść w ciążę?

To wszystko przypomina mi, że ja od ponad dwóch lat ciągle czekam na cud. Staram się o dziecko, a nie wiem czy kiedykolwiek uda mi się zajść w ciążę. Nie znam dokładnej sytuacji większości moich znajomych z Facebooka, więc trudno jest kogokolwiek oceniać. Czy udało im się zajść w ciążę od razu, po kilku czy po kilkunastu miesiącach. Czasem zobaczę jakieś zdjęcie i spokojnie przejdę dalej, czasem zatrzymam się przy nim na chwilę, czasem szczerze pogratuluję, a czasem zrobi mi się po prostu przykro.

Kolejna ciąża w rodzinie

Jednak jedna z ostatnich wieści i nie wieści Facebookowych dość mocno mnie zabolała. Czemu? Trudne pytanie bo sama nie wiem dlaczego znów mnie to tak dotknęło. Pewnego dnia po powrocie z pracy do męża zadzwoniła teściowa. Z tego co zrozumiałam z ich rozmowy to wywnioskowałam już, że ktoś jest w ciąży. Nie wiedziałam tylko kto. Gdy mąż skończył rozmawiać przekazał mi nowinę. Jego kuzynka spodziewa się dziecka. Pięć i pół miesiąca temu byliśmy u nich na weselu. Wydaje mi się, że było to tak niedawno… I teraz ta wieść. Niby zwykła informacja, a jednak rozwaliła mnie na łopatki. W oczach stanęły mi łzy i w łazience po prostu wybuchłam płaczem. Uświadomiłam sobie, że to, co kiedyś sobie wyobrażałam nigdy się nie stanie.

Nasze dziecko miało być pierwsze. Jesteśmy prawie 7 lat po ślubie. Wyprzedził nas młodszy brat męża, który ślubu nigdy nie wziął, kuzyn, który ożenił się dwa lata po nas i teraz w kolejności właśnie wspomniana kuzynka. Wszystko nie tak jak miało być, nie tak jak wyglądały moje plany i marzenia. Wiem, że nie muszę Wam tłumaczyć, że cieszę się że nikt z nich nie musiał przechodzić takiej drogi jak my. Ale wiem też, że żadno z nich nas nie zrozumie. Bo nie wie co znaczy taka długa walka o dziecko.

Dziś pisząc to jestem spokojniejsza, ale zajęło mi to kilka dni. Aby po raz kolejny oswoić się z myślą, że takie sytuacje będą nas spotykać. I muszę z tym żyć. Choć to trudne i czasem może tak mocno zaboleć…

Previous
Wielkanoc we dwoje
Next
Bez zbędnych pytań
  • Doskonale Cię rozumiem 🙁 obserwuje ten blog od jakiegoś czasu. Dosłownie jakbym czytała swoje myśli 🙁 w piątek miałam sono hsg na którym wyszła obustronna niedrożność…niby nie wyrok, lekarz powiedział, że w tym badaniu to sie zdarza, że da mi skierowanie na laparoskopie diagnostyczną, ale nie wiem czy się zdecyduję…3 lata starań, stymulacje itp itd. Ryczałam cały weekend…czy z tym można się pogodzić? Jak żyć? 🙁
    Młodszy brat męża z partnerką zaskoczyli w pierwszym cyklu “co ma być to będzie”…dowiedzieliśmy się o tym w dzień przeprowadzki na własne m. Pewnie nie trudno się domyśleć jak się czulam, jai nagle przestała mnie cieszyc przeprowadzka.
    Ściskam mocno :*

    • Dorota,

      Warto spróbować podejść do laparoskopii. Ponoć daje 100 procentową pewność. Byle była zrobiona przez dobrych specjalistów i dobrym sprzętem.
      Jeśli się okaże, że są jednak niedrożne to możesz spróbować w Lublinie sHSG
      ( nie mylić ze zwykłym HSG). Jeśli potrzebujesz więcej info co do badań drożności śmiało pisz:)

    • Przykro mi z powodu niedrożności 🙁 jeśli faktycznie tak było to stymulacje od początku nie miały sensu… Znajoma po roku czasu zrobiła laparoskopię, okazała się także niedrożność, ale udało się udrożnić i już w pierwszym cyklu po zabiegu zaszła w ciążę. Teraz synek już ma kilka miesięcy.
      Dobrze wiem, że każda historia i przypadek jest inny, ale może doda Ci to trochę otuchy. Trzymaj się :*

  • Witam,

    Widzę, że łączy nas wiele:) Też jesteśmy z mężem prawie 7 lat po ślubie i 2 lata staramy się o dzidziusia. Niestety szansa jest niewielka. Ponad pół roku temu stwierdzono u mnie podczas laparoskopii niedrożność obustronną jajowodów. Wcześniejsze sprawdzanie pod kontrolą wykazało pełną drożność. Pod koniec roku miałam w Lublinie udrażnianie sHSG. Minęło już 5 miesięcy, ciąży brak… Do pół roku ponoć są największe szanse, że może się udać. Chyba jednak nie w naszym przypadku. Boję się , że zostanie nam tylko niestety in vitro…Wszystko na to wskazuje…

    Pozdrawiam
    Kasia

    • Witaj Kasiu. Jak to się dzieje, że z jajowodów drożnych stają się niedrożne? Dlaczego i po co!! 🙁 również się tego bałam, po laparoskopii w tamtym roku – ponoć większa szansa na pojawienie się zrostów. Jednak tegoroczna histeroskopia wykazała, że niby wszystko ok. Choć jak wiesz, ciąży jak nie było tak nie ma… Pozdrawiam i życzę powodzenia ♥

  • Dwa lata starań to już bardzo długo, zacznij działać. Może jednak zdecyduj się na inseminację? jesli nie to in vitro.Ja na twoim miejscu zaczęła bym już działać, działać!Takie czekanie oddala cię od maluszka.

    • Magda, z jednej strony wiem to… A z drugiej chyba nie czuję się jeszcze gotowa na dalsze kroki. Nawet nie umiem odpowiedzieć tak naprawdę czemu. 😐

  • Dziewczyny, może któraś z Was jest z Poznania? Staram się z mężem o dziecko od 4 lat. Ja mam 36 lat i mamy już 5 letniego syna, którego zrobiliśmy w pierwszym cyklu starań. Oczywiście myślałam, że z następnym będzie podobnie a tu niestety nic według planu. Nasz ostatni lekarz (u którego się leczyłam 1,5 roku – w internecie bardzo dobre opinie na jego temat, z Poznania) stwierdził, że zostało mi tylko in vitro. Przeszłam już 3 symulacje z Gonalem i za każdym razem porażka. Sprawdzaliśmy drożność – jest w porządku. Mam Hoshimoto i insulinooporność ale biorę lekarstwa i wyniki ok. W sumie lekarz nie powiedział mi dlaczego nie zachodzę w ciąże. Zasugerował tylko, że z racji wieku widzi u mnie szanse w IN Vitro. Nie mieszkam w samym Poznaniu tylko w miejscowości oddalonej o ok 30 km , w którym nie ma dofinansowania do zapłodnienia pozaustrojowego. Koszt takiego zabiegu ok 8000PLN, który jest dla mnie za drogi. Czy znacie jakieś programy dofinansowania ogólnopolskie? Albo znacie dobrych lekarzy w Poznaniu lub okolicach, którzy pomogą a nie tylko zrujnują finansowo? Przepraszam Staraczkę, jeśli nadużyłam Twojego bloga, ale myślę że tu mogę spotkać kogoś kto mi podpowie co dalej. Pozdrawiam Was wszystkie.

    • Polis, niestety ja nie podpowiem dokładnie, ale jeśli są tu dziewczyny z Poznania które mogą coś podpowiedzieć to bardzo proszę! Jednak chyba nie ma ogólnopolskiego dofinansowania.. Niestety tylko niektóre miasta dofinansowują ivf 🙁

    • Ja jestem z pod Poznania i po czterech transferach invitro udało sie jestem w ciąży bliźniaczej ❤️❤️
      Mnie prowadził dr Żak z medart też powoli traciliśmy nadzieje bo nasze starania jak opisałam niżej trawiły 14lat
      Nie bede polecać i nie polecać bo każdy ma prawo wyboru , dr jest specyficzny i nie każdemu podoba sie jego sposób bycia ja poprostu dałam mu pole do działania wkoncu to on jest lekarzem nie ja
      Z mojej strony dołożyłam wszelkich starań aby sie udało , w sensie zaczęłam byc bardziej aktywna fizycznie -5 razy w tyg zumba …, i od 3 transferu minęły 3miesiace i podeszliśmy do następnego i sie udało , nie wiem czy to kwestia aktywności ???? Zdrowego żywienia i nawodnienia ??? Byc moze
      Także kochane nie traćcie nadziei

  • Ojj tak wszystkie nowiny o ciąży u rodziny i znajomych cholernie bolały ostatnie miesiące nie były dla nas łaskawe pod tym względem dwie zaprzyjaźnione pary ” wpadły” sobie nie planując ciąży młodsza siostra po rocznej znajomości ze swoim partnerem oznajmiła że spodziewa sie dziecka co kompletnie mnie dobiło myślałam tylko dlaczego inni zachodzą w ciąże przypadkowo a ja tak bardzo pragne z mężem założyć rodzine od ponad dwóch lat i nic nie wychodzi mimo iż jesteśmy gotowi mamy dom stabilną pozycje finansową i zawodową dosłownie staje na głowie by te dziecko mieć i nic z tego. Dopiero kiedy zaakceptowałam to że nie wszystko można zaplanować i ustalić . Przestałam zazdrościć innym a skupiłam się na leczeniu i postawiłam wszystko na jedną karte i my zobaczyliśmy dwie kreski na teście które dopiero mają 9 tyg i daleka droga przed nami
    …Mam nadzieje że i Wy będziecie mogli pochwalić się dobrą nowiną i nie wywoła to zazdrości tylko wrecz przeciwnie ogromną radośc i nadzieje dla innych starających sie tego z całego serca wam życze

  • Od poczatki sledzie Ciebie i czytam Twoj blog.
    Znam doskonale Twoj bol!!! Przezywalam to samo bo tez dlugo sie staralismy, i jak piszesz to jak bym o sobie czytala.
    Moja rada jest zebys wziela sie w garsc, koniec z narzekaniem i bierz sie do roboty!!! Po co dluzej czekac na cud.. Idz do lekarza, kliniki.. co kolwiek ale zacznij dzialac, szkoda sie tak meczyc skoro mozna znalezc rozwiazanie. Ja jak tylko przestalam sie uzalac nad soba, zmienilam podejscie do sprawy, zaszlam w ciaze.
    Kobieto..napewno mozesz miec dzieci, nie wazne czy droga naturalna czy nie to najmniej wazne!!!! Zacznyj dzialac i zobaczysz ze niedlugo zobaczysz tego rezultaty!
    Pozdrawiam

    • W Twoim przypadku pomogło,super ❤ ale nie zawsze jest tak jak piszesz. Weź się w garść, działaj i tyle. ..ja jestem po wszystkich ważnych badaniach, mąż także. Po 3 inseminacjavh’ i ciągle nic! Właśnie może w moim przypadku za dużo tych działań, ciało mówi dość, a mózg jest w rozterce 😕 z tego co wiem autorka działa w tym temacie .

    • Ewelina, dziękuję za takiego motywacyjnego kopniaka! 🙂 Tak się zbieram i ociągam jednocześnie. Myślę, że przyjdzie czas wreszcie i na moje działanie. Wiem, że uciekający czas mi nie pomaga 😐

  • Ja w pewnym momencie chciałam skasować konto, bo było tego pełno. ..najbardziej zabolala ciąża przyjaciół 1,5 roku temu -2 pary wpadły w podobnym czasie 😧 nie mogłam zrozumieć, dlaczego teraz, kiedy ja tak cierpię co mc…i mam z nimi się widywać? Oglądać cudowne brzuchy i później niemowlaka? Odcielam się, mąż pływa, wiec było łatwiej samej podjąć ten krok ..czułam się okropnie, egoistyczne, a jednocześnie lżej. 😣wytłumaczyłam w czym problem, ale wiem, że nikt tego nie rozumie . Boje się, że niebawem ktoś bliski znowu oświadczy ta “cudowna “nowinę ..chce to zaakceptować, bo tak żyć nie można. .tylko jak?
    P.s. staramy się 2 lata, jesteśmy zdrowi, mąż marynarz.

    • Niestety te wiadomości bywają trudne, tak i ta teraz w moim przypadku. Staram się jednak nie odcinać zupełnie od bliskich, od tych osób które posiadają dzieci, żeby po prostu nie zwariować, nie zostać samej… Choć wiemy, że to wszystko jest czasem trudniejsze niż by się wydawało 🙁

    • Tez dlugo staralismy sie o dziecko bo 4lata..wokol tez bylo pelno kobiet,znajomych e ciazy. Duzo niemowlaczkow…ale nigdy,przenigdy nie czulam zazdrosci,uklucia w sercu, bo “oni maja a ja nie”. Nie czulam ze musze “sie odciac”od kogos tylko dlatego ze ma dziecko,a ja chce a nie mam. Dziecko to nie zabawka do kolekcji..nie na pstryk. I tak jak na gorze w kom bylo napisane – “tamci wpadli,a my jestesmy gotowi,mamy dom,prace”..no..i dziecka do kolekcji brak…tak ja to widze. Ja od poczatku staran bylam pozbawiona zawisci,zazdrosci.szczerze cieszylam sie z cudzego szczescia i równocześnie mocno wierzylam ze i moje nadejdzie. Nadeszlo nawet niejedno. 🙂

  • Witam Was dziewczyny;
    Ja też tak miałam i chyba jeszcze mam ( chociaż staram się z tym ” walczyć”), że kiedy widzę młode małżeństwa często z dużo krótszym stażem małżeńskim od mojego i widze, że spodziewają / spodziewały się dziecka lub jeżdżą na spacery z małą pociechą, coś chwyta mnie za gardło, że nie mogę oddychać, czuje/ czułam ogromną zazdrość i mam pretensje o to, dlaczego my chcemy- my już walczymy 5 lat, a nie mamy, a oni świeżo po ślubie i cieszą się z posiadania małej pociechy; wiem co czujecie, bo sama jestem/ byłam w podobnej sytuacji.
    Na pocieszenie powiem tym dziewczynom, u których wyszła niedrożność jajowodów, że nie warto się poddawać i załamywać- mowie to ja- która też przez to przeszłam i mimo,że jeszcze nie jestem w ciąży, wierze w to, że teraz z Bożą ponocą musi się udać, bo jeszcze do tej pory mało kto nam dawał nadzieję na naturalną ciąże- 2 razy podczas HSG wyszła mi niedrożność jajowodów, pod koniec zeszłego roku miałam robioną laparoskopię diagnostyczną, która miała dać ostateczną diagnozę- jak się okazało- obustronna niedrożność jajowodów- lekarz tylko stwierdził- zostaje in vitro innej drogi nie ma; załamałam się, bo dla mnie to był wyrok, biłam się z myślami i zadawałam pytanie, dlaczego mnie coś takiego spotkało; nie poddałam się- postawiłam wszystko na jedną kartę- przez 3 cykle robiłam okłady borowinowe od zakończenia @ do 21 dnia cyklu, piłam zioła na niedrożne jaowody, robiłam nasiadówki ze szlamu i ługu ciechocińskiego, chodziłam na akupunkture i terapię dna miednicy, zawierzyłam się św. Ricie i św. Gerardowi- (do dzisiaj proszę ich o pomoc) i wyobraźcie sobie, że kilka dni temu miałam robione HSG ( 5 dni przed zabiegiem zrobiłam sobie znów okłady borowinowe) i co się okazało- pani dr oznajmiła, że obydwa jajowody są drożne- dziwili się, że skoro i na laparo i na poprzednich hsg wyszła niedrożność, a tu teraz całkowita drożność- było to pierwsze hsg, gdzie nie czułam żadnego rozrywającego bólu ( a to znaczy, że nie było zrostów) także dziewczyny nie załamujcie się- nie wiem co tak naprawdę mi pomogło, ale myślę, że jedno do drugiego, a najbardziej to, że Ten u góry nad wszystkim czuwa i moja kochana św. Rita od spraw beznadziejnych oraz św. Gerard, za sprawą którego proszę o dar macierzyństwa pomogli mi- ja to czuję, ja to wiem…

    • Agata to są piękne wieści! i z pewnością nadzieja dla dziewczyn z niedrożnością jajowodów. Trzymam za Ciebie bardzo mocno kciuki!! ❤

  • Nie dalej jak w miniony piątek spotkałam znajomą, która pochwaliła mi się, że jest w ciąży. Chyba sama wiadomość nie zrobiła na mnie jakiegoś większego wrażenie…Gdy jednak po kilku minutach rozmowy zaczęła narzekać, że wolałaby rodzić w maju, a nie w czerwcu, że mogła się starać o dziecko miesiąc wcześniej itd…to mnie rozłożyło na łopatki. Cały dzień miałam zepsuty, nie mogłam zrozumieć jak można być w ciąży i zamiast się z tego cieszyć, tak narzekać, gdy tymczasem tysiące kobiet zrobiłyby wszystko by być na jej miejscu, a nie mogą 🙁

    • Ojj tak… to są irytujące słowa.. I tak jak Ty, nie rozumiem tego, że “nie ten miesiąc, nie ta płeć czy nie ten dzień”!

      • Po prostu ludzie, którzy nie czekają na dziecko tak długo jak my- nie rozumieją tego…Im się wydaje, że każdy może mieć dziecko, że to takie proste, że nie mamy dziecka z wygody albo lenistwa…Cóż tak już jest i chyba nie prędko to się zmieni 🙁

  • Kolejna ciąża i znowu nie moja? A my juz tyle czasu się staramy? Kiedy my?
    Ja też dosyć często się nad tym zastanawiam, chciaż wydaje mi się, że jestem silna, bo nigdy nie było rozpaczy ani łez. Smutek i gonitwa myśli na tym się kończy. Chociaż jak już ostatnio pisałam ciąża w najbliższej rodzinie sprawiła mi wiele radości, starali się dłużej niż my, więc bardzo się cieszę, że im się udało i mam nadzieję, że to będzie jakiś przełom i może udało się im i dla nas przetrzeć szlaki 😉

  • Od roku staramy sie z mężem o dziecko. Wyniki męża:slaba morfologia plemników. Pracujemy nad poprawą. Za 3tyg kolejne badanie aby sprawdzić efekty… Wczoraj brat mojego m. wraz z żona poinformowali nas o ciąży… Nie planowali ale wiedząc, że my mamy problemy odrzucili tabletki… Co czuję? Żal, smutek, bezsilność,niemoc… Najchętniej zamknelabym się w pokoju i z nikim nie rozmawiała:(

    • Kasiu, wspieram mocno ❤ Daj znać jak wyniki męża, mocno trzymam kciuki za poprawę ✊ Mam też nadzieję, że czujesz się już lepiej…

  • Ból rozdzierający serce, mózg i całe ciało… To juz 15 miesiecy od ogromnej straty Aniołka. Nadzieja i szczescie dane w 8 tyg odeszło… Serduszko przestało bić… Mówią – natura sama sie obroniła. Słodziutki smak bycia mamą stał się nieziemsko gorzki i ciezki do wytrzymania. Chyba wolalabym go nigdy nie poczuc by nie wiedziec jak pieknie on smakuje…

  • Własnie się dowiedzialam, ze kolejna moja najblizsza kuzynka spodziewa sie 2 dziecka.. A ja czekam na date zabiegu usuniecia polipa… To juz dwa lata staran: (

    • Olu… ściskam Cię mocno! Wiem, że te wieści bolą, czasem nieco bardziej, czasem mniej… Jednak ukłucie w sercu pojawia się chyba samoistnie 🙁 Życzę Ci dużo siły! :*

  • Waiting4 dziekuje za słowa zrozumienia i wsparcia💓😍 . życzę Tobie jak najwięcej siły i czekam na dobre wieści! Oby nie trzeba było długo czekać.

  • Witajcie,

    Wiem co czujecie każda taka wiadomość rozkłada nas na łopatki jak by ktoś umarł zamiast się cieszyć w domu jest żałoba…
    My staramy się z mężem już 14 lat …tak 14 lat…zapytacie jak to możliwe ile jeszcze w nas jest tej wiary że wkońcu się uda???
    Mieszkając w Anglii przeszliśmy przez cała procedurę invitro , miałam 4 blastocysty …
    Pierwszy transfer 2 ocytów i nadzieja na dwie kreski na teście …
    Po tyg zaczęłam plamić i już wiedziałam że moja nadzieja legnie w gruzach 🙁
    Udaliśmy się na badanie USG do prywatnego lekaża który oznajmił iż jeden z zarodków się nie zagnieżdził a drugi owszem .
    Dwa tyg leżenia i progesteronu i kolejne USG na którym widać 5tyg martwy zarodek ;(
    Boże czemu….???
    Podejście drugie , transfer jednego zarodka …brak ciąży
    Podejście trzecie ….zarodek nie przeżył rozmrażania …
    Bijąc się w pierś …płacząc i kląc zwyzywałam samą siebie …
    Pytanie czy starać się dalej???
    Sprawy finansowe nie pozwoliły nam na dalsze starania za granicą więc podjęliśmy decyzję o powrocie do kraju.
    Wybraliśmy klinikę Medart w Poznaniu i dr.Żaka .
    Dodam że przed procedurą w Anglii miałam laparoskopię i wynik był pozytywny (drożne jajowody) wykonano kauteryzacje jajnikow (wypalono pare dziurek w grubym nabłonku na jajnikach abym mogła owulować) gdzie nie udało nam się zajść w upragnioną ciąże .Po 8 latach powiedziałam sobie dość i nie chciałam mieć dzieci i odpuściłam …i się idało ,byłam w ciąży ale w 10,5tyg nasz aniołek odszedł [*]

    W Medart pan dr zaczął od inseminacji , oczywiście dwa podejścia i bez powodzenia…
    Czytałam na forach jakie badania zrobić , radziłam się wśród znajomych i rodziny …
    Zrobiłam z mężem badania w kierunku mutacji genów MTHFR
    Wynik pozytywny jednego z genów który jak pózniej mi genetyczka wyjaśniła ma wpływ na poronienia w pierwszym trymestrze …wyjaśniło to czemu moje dwa dzieciaczki odeszły ….
    Pan dr podszedł tych rewelacji bardzo sceptycznie …
    Zaproponował In vitro, nie wiem jak on to zrobił ale zrobił , stymulacja 100%
    12 komórek pobranych , 12 zapłodnionych , 12 blastocyst (5dniowe zarodki) – 10 (5AA), 1(4AB),1(4BC) szoook
    Powiedział że zdarzyło się to mu pierwszy raz i chyba się już nie powtórzy .
    Przyjęliśmy tę wiadomość jak dobrą kartę że może wkońcu się uda że znaleźliśmy lekarza który pomoże nam spełnić nasze marzenia o byciu mamą i tatą..
    Zbadaliśmy 4 zarodki genetycznie aby wykluczyć wady zarodka i jednocześnie zmniejszyć ryzyko niepowodzenia ,
    Pierwszy transfer …brak ciąży
    Jak to przecież wszystko było wzorowo?????
    Podejście nr dwa….brak ciąży
    Czemu znowu się nie udało ????
    Być może ma pani nadaktywną macice i dochodzi do milroskurczów powodując brak implantacji zdrowego zarodka …
    Może mamy problem z endometrium i nie jestesmy w stanie go kontrolować …
    Zrobimy trzeci transfer innym protokołem , z reguły robimy trzy tym samym a dopiero wtedy zmieniamy protokół …
    ???
    Kurde ale jak , co jak ktoś ma tylko jeden zarodek???dwa???
    I tu mnie zabolało …brak empatii …z drugiej strony rozumiem przecież lekarz nie jest cudotwórcą i na tym polega jego praca.
    Czyszczenie macicy ..(histopatologia endometrium).i viagra dla kobiet…zapytacie co???viagra??? Tak ma ona na celu wpłynięcie na mięśnie macicy (ukrwienie) i estrogen potrzebny do endometrium.
    Podejście nr 3…brak ciąży :(((
    Nie wiem co jest nie tak …czytam i czytam i natknęłam się na forum z niepłodnością immunologiczną???
    Myśle sobie zapytam lekarza …
    Niech pani sama sobie zrobi te badania i je zweryfikuje ( nie ma potwierdzonych doniesień medycznych jakoby szczepienia limfocytami , wlewki miały pozytywny wpływ )
    To do poczytania http://www.chcemybycrodzicami.pl/jakie-badania-zrobic-zdiagnozowac-nieplodnosc-immunologiczna/
    I człowiek sobie myśli to o co chodzi???
    Gdzie indziej jest napisane o problemach z zagnieżdżenie się zarodków przyczyny:
    Endometrium
    Hormony(estrogeny i progesteron)
    Skurcze macicy
    Immunologia
    Zastanawiam się czemu pan dr odrazu odrzucił to co ja sama gdzieś tam wyszukałam …konkurencja????
    Wiem że w Invicta w Poznaniu dr.Kurpisz zajmuje się immunologią
    https://www.invimed.pl/kliniki/poznan/maciej-kurpisz
    Ale immunologie zostawię na koniec , porozmawiam z dr Żakiem na temat monitoringu w następnym transferze …( ktg na skurcze macicy ) jeśli one występują to już mamy coś ( podawany jest wówczas
    Atosiban oraz następca tego leku – barusiban powodując zmniejszenie częstotliwości skurczów ).
    Mam nadzieje że tym razem się uda mam taką nadzieje …

    • Bardzo dużo przeszłaś, przeszliście… Musisz być bardzo silną kobietą, bo wiele na pewno straciłoby już nadzieję, poddało się. A Ty masz w sobie siłę walki – to najważniejsze! Mam nadzieje, że uda Wam się znaleźć odpowiedniego lekarza, klinikę i najważniejsze przyczynę, którą uda się wyeliminować. Bardzo mocno trzymam kciuki i życzę powodzenia!!! I na prawdę podziwiam Cię za Twoją siłę! ❣

      • Staraczko kochana jestem w ciąży bliźniaczej 👦🏼👧🏼Termin połowa lata …cud cud cud ❤️❤️❤️
        Najważniejsze to nie tracić nadzieji !!!!

  • Niezależnie od powodu, każda niepłodność jest trudna. Ja po 4 latach leczenia u jednego z najlepszych specjalistów w Polsce, usłyszałam, że staramy się oszukać Pana Boga i może czas zastanowić się nad adopcją (przy moich wynikach in vitro nie miało sensu). Był ogromny żal, rozpacz, dużo łez.. bardzo dużo łez… postanowiłam wziąć się w garść. Poszukałam nowego lekarza… Dopiero miesiąc leczenia, a wyniki już się poprawiły! Jeżeli szukacie w Warszawie dobrego lekarza, zdecydowanie polecam dr Marcina Wronę!
    Przy okazji zapraszam na swój blog, na którym z przymrużeniem oka piszę o swojej walce z niepłodnością oraz całym jej otoczeniu https://jednakreska.blogspot.com/

    • To prawda, że każdy rodzaj niepłodności jest trudny. Często wymaga od nas bardzo wielu poświęceń, czasu, cierpliwości, siły… Czasem też równie dobrą decyzją jest zmiana lekarza, który “świeżym okiem” spojrzy na całą sytuację i wyprowadzi na prostą. I właśnie tego Ci życzę! Pozdrawiam :*

Leave a comment to Magda Cancel reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witaj!

Miło mi Cię gościć na moim blogu! Mam nadzieję, że Ci się spodoba i zostaniesz na dłużej. Co spowodowało, że piszę? Pragnienie zajścia w ciążę, marzenie o macierzyństwie, staranie się o dziecko, niepłodność, często rozpacz i łzy oraz nieustanna nadzieja. Waiting4 to blog o codzienności życia Staraczki, opis leczenia, badań, wizyt u ginekologa i wielu innych. Zmagania, które zna niejedna kobieta planująca ciążę, a o których często nie mówi się publicznie. Serdecznie zapraszam!

Warto odwiedzić

edzieci.pl

Portal dla rodziców o ciąży, porodzie, zdrowiu, wychowaniu i rozwoju naszych dzieci. Artykuły, porady i ciekawostki zarówno dla dzieci jak i dorosłych.

KobiecePorady.pl - Portal z poradami dla Kobiet

Portal dla kobiet. Każda z Pań znajdzie coś dla siebie od poradników urody, modowych, zdrowia, fitnessu, aż po porady z zakresu domu, zrób to sama oraz ogrodu.