dlaczego nie inseminacja

Dlaczego nie?

Codzienność

Inseminacja (IUI). Wstyd się przyznać, ale przez kilka dobrych lat to słowo wcale nie kojarzyło mi się ze staraniami o dziecko. Kiedyś będąc na imprezie urodzinowej kolegi, przyszedł na nią jego znajomy, którego tam poznaliśmy. Powiedział, że pracuje jako… inseminator krów. Od tamtej pory moje skojarzenia do słowa „inseminacja” biegły w tą właśnie stronę. Ale do czasu.

Wtedy, te kilka lat temu nikt się nad inseminacjami głęboko nie zastanawiał. Kiedy ludzie się na nie decydują i dlaczego. Byłam jeszcze na studiach, miałam 20 lat i z wielkim przekonaniem sądziłam, że nie mam żadnych problemów zdrowotnych, a dzieci będę miała kiedy tylko tego zechcę. A na tej wspomnianej imprezie kolega kolegi opowiadał jak wygląda jego praca – inseminatora. Opowiadał to tak, że było to zabawne i wszystkich śmieszyło. Obecnie wszystko się zmieniło. Ze znajomym u którego wtedy byliśmy straciliśmy kontakt. My wzięliśmy ślub, a on “wpadł”. I stopniowo nasze drogi zaczęły się rozchodzić…

Teraz gdy niepłodność to dla mnie codzienność, słowo inseminacja jest dla mnie tak powszechne jak każde inne. Coś co dla ludzi bez takich problemów może być niezrozumiałe, mi kojarzy się z osobami walczącymi o swoje marzenia, z tymi którzy pragną, a dzieci naturalnie począć nie mogą. I to już wcale nie jest śmieszne. Mówiąc, pisząc czy czytając o IUI zapala mi się lampka w głowie: „Ciebie też to czeka”. Zatem czemu jeszcze nie teraz?

Niezmiennie martwił mnie fakt, że brakuje na tym blogu komentarzy. Sprawę tą udało się wyjaśnić wczoraj i mam nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej 🙂 Mimo tego, że nie pojawiały mi się komentarze, były i są wiadomości. W skrzynce mailowej, na Facebooku, a ostatnio coraz więcej również na Instagramie. To znaczy, że problem niepłodności istnieje. I niestety dotyka wielu, zbyt wielu osób.

Inseminacja

Inseminacja to taki element pośredni. Już nie starania naturalne, ale jeszcze nie (bardzo dyskusyjne w Polsce) in-vitro. IUI to metoda wspomaganego rozrodu, która nie wzbudza kontrowersji, w przeciwieństwie do różnych technik in-vitro (IVF, ICSI czy IMSI). IUI polega na wprowadzeniu, specjalnie wypreparowanego w laboratorium, nasienia mężczyzny (partnera lub dawcy) bezpośrednio do jamy macicy. Odbywa się to w okresie okołoowulacyjnym za pomocą specjalnego cewnika. Dzięki temu, iż nasienie trafia prosto do jamy macicy plemniki mają krótszą drogę do pokonania, co może zwiększyć szanse na zapłodnienie. Oczywiście inseminacja może być wykonana jedynie wtedy, gdy kobieta ma drożne jajowody – aby plemniki miały w ogóle szanse połączyć się z komórką jajową. Jest to bezpieczny i nieinwazyjny zabieg, który sugeruje się przy obniżonych parametrach nasienia mężczyzny, a u kobiet między innymi kiedy zostanie stwierdzona wrogość śluzu lub endometrioza. Zwykle wykonuje się 4 – 6 prób inseminacji, a jeśli się nie powiedzie najczęściej parę odsyła się na in-vitro.

Tytułowe pytanie: „dlaczego nie?” dotyczy wiadomości, jakie dostaję. „Czemu nie chcesz spróbować inseminacji?”. Zatem odpowiadam.

  1. Potrzebujemy odpoczynku – każda długo starająca się para zna te uczucia. Całą lawinę emocji. Nadzieja, wiara, niepewność, rozczarowanie, przygnębienie, frustracja, złość i wiele innych. Podporządkowanie życia do dni płodnych. Seks „na gwizdek”. Tym naprawdę można się zmęczyć. Myślę, że po pewnym czasie wymiękają nawet najtrwalsi. Miałam dość co miesięcznych wizyt u ginekologa, życia pod dyktando dni płodnych i rosnących jajeczek. A mój mąż miał dość mnie, nakręcającej się widokiem pozytywnego testu owulacyjnego. Teraz jest zdecydowanie lepiej. I chciałabym, aby ta chwila trwała jak najdłużej. A po podjęciu decyzji o IUI znów trzeba będzie wykonać cały szereg badań (i ja i mój mąż), odbyć kilka wizyt u gina, zaliczyć monitoringi, zacząć stymulacje…
  1. Nie jestem stuprocentowo przekonana do inseminacji. Ostatnio nawet trafiłam na wątek na forum, gdzie pytanie brzmiało „IUI czy IVF”. Niestety większość odpowiedzi nie zachęcała do inseminacji. Często pojawiało się, że to strata czasu i pieniędzy… Wiem, że chcę spróbować inseminacji, gdy nasze starania nadal będą bezskuteczne, ale też nie czuję, że to jest na pewno moje cudowne lekarstwo. Jest wiele osób, którym ta metoda pomogła, ale są też te, które się zawiodły. To kwestia indywidualna i nie da się tu niczego wywróżyć. Może udać się za pierwszym czy drugim razem, może za piątym. A być może wcale. W dodatku klinika w naszym mieście nie ma zbyt dobrych opinii. Raczej dziewczyny jej nie polecają. Odkąd śledzę forumowy wątek (a śledzę od dawna) żadnej się nie powiodło przy ich pomocy. Raczej decydują się na wyjazd do innego miasta, czyli około 150km. A z tym z kolei znów wiążą się dodatkowe koszta, czas, dojazdy.
  1. Mam też inne zobowiązania. Studia III stopnia. Do obrony tytuł. Piszę pracę. Mam nadzieję, że wiosną przyszłego roku to będzie już za mną. Ale też wiem, że to będzie dla mnie mega stresujące. W dodatku ciągle krąży nad nami temat kredytu hipotecznego. Są to sytuacje, które nie wprowadzą w moim życiu spokoju. Choć wiem, że nie da się żyć bezstresowo, chciałabym do takiego zabiegu podejść, gdy te tematy będą co nieco ogarnięte. Oczywiście mogą pojawić się inne stresujące sytuacje, bo życia nie da się przewidzieć. Więc może ten powód to nie powód?
    Druga rzecz związana z kredytem to kwestia finansowa. Odkładamy na wkład własny, na przyszłe wykończenie mieszkania. Inseminacja to nie są takie koszta jak przy in-vitro, ale na badania sądzę, że trzeba mieć około 1,5 tysiąca. Są one ważne 6 miesięcy. Żeby nie stracić ich terminu ważności, próby raczej podejmuje się z miesiąca na miesiąc. Koszt jednej inseminacji w naszej klinice niepłodności to 600zł. W najgorszym wypadku razy 6.
  1. Chciałabym dać nam jeszcze czas. Staramy się naturalnie. I mimo wszystko, że to już prawie dwa lata, to gdzieś tam z tyłu ciągle tli się nadzieja. I myśl, że cuda się zdarzają. Gdy zaczynałam pisać bloga, o dziecko staraliśmy się jakieś 9 miesięcy. Wtedy wydawało mi się, że to już tak długo. Obecnie po ponad 20 miesiącach walki wiem, że to sporo, ale jeszcze nie tak długo byśmy się poddali lub skorzystali z technik wspomaganego rozrodu. Podobno każdy dostaje taki krzyż, jaki jest w stanie unieść. My chyba jeszcze nadal jesteśmy.
  1. Boję się. Bo mimo wszystko wiem, że w inseminacji będę pokładać nadzieje. A co jeśli się nie powiodą? Może to za wcześnie na takie pytania, ale chyba jednak w głowie powinno się przemyśleć każdą ewentualność. A ta, w której po kilku nieudanych inseminacjach mówią nam, że teraz już czas na in-vitro jeszcze mnie przeraża.

Nie wiem czy te punkty to powody posegregowane czy też nie. Od najbardziej wpływających na moją decyzję a może od tych najmniej ważnych. Nie układałam ich w konkretnej kolejności ani też tej kolejności nie zmieniłam po napisaniu. Mam nadzieję, że trochę Wam wyjaśniłam „dlaczego nie”. I choć po części mnie rozumiecie. Bo niby decyzja wydaje się prosta, a jednak coś mnie przed nią powstrzymuje.

Może jest wśród Was ktoś kto zdecydował się na inseminację? I może podzielić się własnymi doświadczeniami?

Previous
Ogłoszenie
Next
Zespół napięcia przedmiesiączkowego
  • Rozumiem w pełni przez co przechodzisz. Wczoraj trafiłam na Twój blog szukając coś o sonoHSG i dziś przeczytałam wszystko. My staramy się od sierpnia 2015… Podwyższona prolaktyna, rezonans przysadki. Najpierw Bormergon, później zmiana lekarza i leków. Norprolac, Clo i Luteina i nadal nic… Teraz czekam na sonoHSG, na które sama się zapisałam i na laparoskopie, na którą skierował mnie mój ginekolog. Trochę się boję, ale na szczęście oparcie mam w mężu i nie mieliśmy jeszcze kryzysu w naszych staraniach. Jak czytałam o ważnych datach, to dokładnie jak u mnie 🙂 teraz liczę, że po sonoHSG uda się i laparoskopia w kolejnym cyklu nie będzie potrzebna. Również czuję presje otoczenia, a brzuchów wokół cały wysyp. Mam ogromną nadzieję, ze w najbliższym czasie zarówno nam jak i Wam się uda. 3mam kciuki i pozdrawiam!

    • Monika, bardzo mi miło że zagłębiłaś się w bloga :* Ja w tamtym roku miałam sono hsg, a w tym podczas laparoskopii drugi raz sprawdzaną drożność. Jeśli nie miałaś sprawdzanych jajowodów to myślę, że warto, bo dużo już przeszłaś. Życzę Ci by to właśnie pomogło! Powodzenia!!!

  • Ja wlasnie zdecydowalam sie na inseminacje. Mam w lodowce zestaw zastrzykow do stymulacji hormonalnej, ktory tylko czeka na moje najnowsze niepowodzenie. Mam zaczac 3 dnia cyklu. I po cichu licze, ze to jednak nie bedzie potrzebne… jak to sie mowi, nadzieja matka glupich 😉 Za 5 dni sie okaze. Trzymajcie kciuki, pliss 🙂

    • Bardzo mocno trzymam kciuki jeszcze za ten cykl! &&&
      Jeśli jednak, by się nie powiodło (tfu tfu tfu!) to życzę Ci powodzenia podczas stymulacji i samej inseminacji. Mam nadzieję, że się jeszcze odezwiesz z informacjami , najlepiej z wieściami o ciąży :*

      • Maly update: ciazy oczywiscie brak, no bo jakzeby inaczej. A inseminacja sie przesunela na blizej nieokreslona przyszlosc. Moj gin ma lada chwila urlop, dlatego w tym cyklu nie da rady zrobic stymulacji hormonalnej z monitoringiem, a potem czeka mnie zmiana pracy i przeprowadzka do nowego miasta, gdzie dopiero bede musiala sobie znalezc nowego lekarza-specjaliste od medycyny reprodukcyjnej. Tak wiec tak, wszystko stanelo w miejscu. Ale moze dzieki temu chociaz na miesiac zapomne o staraniach dzieki nowej pracy? Zobaczymy 🙂 Pozdrawiam!

        • DJ przykro mi że się nie udało 🙁 Ale gratuluję nowej pracy i przeprowadzki! 🙂 na pewno choć przez chwilę zajmiesz głowę czymś innym niż staraniami, a taki czas zdecydowanie też jest potrzebny! 😉 Wrócicie do tematu po chwili resetu, może tak właśnie miało być 🙂

  • A ja doskonale rozumiem co czujesz, choć nie mam za sobą tak długiej i krętej drogi, jak Twoja. My od kilku miesięcy się staramy, prolaktyna nieźle u mnie miesza a dodatkowo lekarz nie chce jej zbijać. Zbiłam ją na własną rękę, czyli wszystko powinno być ok, bo wg ginekologa wszystko jest cacy. Niestety trochę zmęczyło mnie to usilne staranie, czuję że jestem w takim punkcie, że chyba bym się z wieści o ciąży nie ucieszyła. Mam wrażenie, że gdyby się udało, to byłoby to wymuszone (od losu, od Boga.. nie wiem). Jestem już tak zmęczona tematem ciąż i dzieci, że postanowiłam odpocząć od starań a w tym czasie pozwolić sobie na wszystko, czego podczas planowania ciąży musiałam unikać. Dodatkowo tak, jak u Ciebie widnieje przed nami kilka planów finansowych i myślę, że dobrze się stało, że póki co w ciąży nie jestem. Mam dla Ciebie mała radę, do której się stosuję. Myśl, że nie jesteś w ciąży PO COŚ. W jakimś celu Bóg lub przeznaczenie chce byś czekała. Może właśnie gdybyś teraz miała dziecko to byś pod nosem sobie wymawiała, że mogłaś poczekać bo finanse, bo czas, bo plany itp. Myśl, że tak po prostu miało być a Ty, czego byś nie zrobiła, to i tak nie masz na to większego wpływu.
    Przesyłam dużo ciepłych uścisków 🙂

    • Bardzo się cieszę, że ktoś rozumie te moje rozterki 😉 i to bardzo mądre co napisałaś. Masz rację, takie myślenie, że to dzieje się jest po coś jest zdecydowanie lepsze od ciągłego rozmyślania dlaczego ja?! Dziękuję Ci i również pozdrawiam ❤

  • Właśnie weszłam na bloga, żeby poczytać trochę o tym co i mnie dotyczy. Jutro mam mieć swoją pierwszą IUI. Staram się nie nakręcać w żaden sposób. Co ma być to będzie chociaż dobrze wiem, że jeśli się nie uda to będzie płacz i załamanie ale myślę, że tylko na chwile. Pewnego dnia obudzę się i pomyślę, że czas się ogarnąć i walczyć dalej. Pozdrawiam autorkę i wszystkie Was

Leave a comment to Letitbe Cancel reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witaj!

Miło mi Cię gościć na moim blogu! Mam nadzieję, że Ci się spodoba i zostaniesz na dłużej. Co spowodowało, że piszę? Pragnienie zajścia w ciążę, marzenie o macierzyństwie, staranie się o dziecko, niepłodność, często rozpacz i łzy oraz nieustanna nadzieja. Waiting4 to blog o codzienności życia Staraczki, opis leczenia, badań, wizyt u ginekologa i wielu innych. Zmagania, które zna niejedna kobieta planująca ciążę, a o których często nie mówi się publicznie. Serdecznie zapraszam!

Warto odwiedzić

edzieci.pl

Portal dla rodziców o ciąży, porodzie, zdrowiu, wychowaniu i rozwoju naszych dzieci. Artykuły, porady i ciekawostki zarówno dla dzieci jak i dorosłych.

KobiecePorady.pl - Portal z poradami dla Kobiet

Portal dla kobiet. Każda z Pań znajdzie coś dla siebie od poradników urody, modowych, zdrowia, fitnessu, aż po porady z zakresu domu, zrób to sama oraz ogrodu.