czas na dziecko

Czy ciąża jest zaraźliwa?

Z życia wzięte

Czytając tytuł może pomyślicie, że za dużo czasu spędziłam na słońcu i za bardzo sobie przygrzałam głowę podczas tych naszych aktualnych polskich upałów, gdzie na termometrach cały czas 35+ 🙂 Ale nie! To żadne przegrzanie mózgu 😉 Ten temat krąży w moich myślach już od dawna, a teraz po prostu przyszedł moment, aby go rozwinąć. Zatem… czy ciążą można się zarazić?

Ciąża

Co to w ogóle za głupie pytanie w tytule! Jasne, że nie. Pierwsza odpowiedź, która się nasuwa. Ciąża to nie grypa – nie można się nią zarazić.

Jeśli chodzi o tą stronę, że tak powiem, bardziej fizyczną to rzecz jasna – ciąża nie jest zaraźliwa, nie da się nią zarazić, nie ma prawdziwych wirusów ciążowych, które często rozsyłane są wirtualnie na forach internetowych. Stety/ niestety nie możemy podejść do ciężarnej koleżanki, pooddychać tym samym powietrzem, dotknąć jej dużego brzucha i same wrócić do domu już w ciąży. Natura wymyśliła to inaczej, a jak.. to wiecie same 😉

ciąża - pragnienie czy presja

Zatem o co mi chodzi?

O stronę psychiczną. Czy nasze pragnienie bycia mamą nie jest trochę presją społeczną? Kiedy nadszedł moment podjęcia decyzji o dziecku?

Jeśli chodzi o mnie, gdy wrócę myślami jak to wszystko było… Ślub wzięliśmy, gdy miałam 21 lat. W 2011 roku. No to wtedy oczywiście żadnych dzieci, dopiero co skończyłam licencjat, w planach przecież jeszcze studia magisterskie. Na dzieci o wiele za wcześnie, choć już jesteśmy małżeństwem. Z dwa lata później wydawało mi się, że to może już odpowiedni moment, ale to nie miała być jedynie moja decyzja – a nasza –  a ta moja druga połówka jakoś nie była jeszcze w to zbyt mocno zaangażowana. A że ja też tak naprawdę nie wiedziałam czego chcę, to decyzja i starania przesunęły się w czasie. Wstępne poważniejsze rozmowy wróciły, jakoś latem na wakacjach w Grecji 2015, czyli cztery lata po ślubie. Pamiętam jak nas pytano czy wybieramy się za rok gdzieś jechać/ lecieć, a ja że nie.. raczej nie. W głowie już widziałam tego noworodka na rękach, bo skoro zaczniemy się niebawem starać to za rok albo będę w zaawansowanej ciąży, a być może już będziemy mieć maluszka przy sobie. (ehhh jakie to było naiwne myślenie). Starania rozpoczęliśmy końcem 2015/ początkiem 2016 roku. Mamy lato 2017. A wizja dziecka w naszym małżeństwie staje się coraz bardziej odległa.

Ale wracając do tytułowego pytania:

Czy ciążą można się jednak zarazić?

Nasza decyzja, że chcemy być rodzicami została podjęta gdy wkoło nas zaczęło pojawiać się coraz więcej malutkich dzieci. Znajomi przestali przyjeżdżać na piwo, a zaczęli odwiedzać nas z maluchami, pampersami i mlekiem. Młodszy brat męża został ojcem córeczki, ślicznej malutkiej kruszynki, którą wciskano nam na ręce i mówiono „o jak Wam pasuje!” Przy świątecznych spotkaniach, rodzinnych niedzielnych obiadach padały pytania „jak tam, kiedy Wy?” i inne głupie hasła dotyczące zachodzenia w ciążę. Mieliśmy świadomość ile już lat jesteśmy po ślubie, a dodatkowo z męża strony powiedziano nam, że chyba nikt u nich tak długo po ślubie bez dziecka nie był. Coraz więcej zdjęć ciężarnych na tablicy Facebooka, później słodkich zdjęć rączki, nóżki czy całego ślicznego, słodkiego bobaska. W towarzystwie rozmowy na temat dzieci, na które raczej nie wypowiadamy się, bo ich nie mamy. Zachwalanie wspaniałego rodzicielstwa.

Czy to nie jest presja społeczna na posiadanie dziecka?

Mi się wydaje, że jest. Oczywiście idąc dalej, to nie dlatego zdecydowałam się na dziecko, bo ktoś mi polecił. To nie krem do rąk. To nie jest decyzja podejmowana tak „hop siup” – tak sądzę, choć pewnie są i tacy, którzy idą na spontan w tej kwestii. Wpływa na to wiele czynników, i te które wymieniłam, ale też własne przekonania na ten temat, w dużej mierze dojrzałość psychiczna czy kwestia finansowa. I zanim podjęliśmy decyzję o staraniach trzeba było w głowie to sobie wszystko poukładać, przemyśleć. I gdy poczułam w sobie to pragnienie, że naprawdę chcę, jestem – jesteśmy gotowi, jesteśmy w stanie stworzyć pełną rodzinę, to okazało się to trudniejsze niż myślałam.

Czy ciążą da się zarazić? Wydaje mi się, że tak. Gdy nasza siostra, przyjaciółka, dobra koleżanka zachodzi w ciążę zaczyna o tym mówić. Dużo. Często. Coraz więcej. Gdy rodzi dziecko potwierdza, że jest ciężko, ale warto. Macierzyństwo jest warte każdego bólu przy porodzie. Uśmiech dziecka wynagradza wszystko.

 

I czy wtedy nie pragniesz jeszcze bardziej?

 

Oczywiście jeśli ktoś dziecka nie chce to ciąża czy noworodek w rodzinie nie zrobi na nim dużego wrażenia. Ale gdy ktoś skrywa pragnienie bycia rodzicem gdzieś głęboko w środku to wirus ciążowy go dopadnie. Prędzej czy później. Oby tylko to pragnienie udało się zrealizować w rzeczywistości. A nie tylko w głowie.

Czy możecie podzielić się jak to u Was było z decyzją dotyczącą starań o dziecko? To było po prostu wewnętrzne pragnienie czy było w tym też co nieco presji? A może tylko ja uważam, że ciążą można się zarazić? 🙂

Previous
Dzień za dniem
Next
Ty się tym zajmij…
  • Nigdy nie myślałam o sobie jako o matce, nie wyobrażałam sobie za bardzo tego, to był dla mnie kosmos bo nigdy tego nie doświadczyłam. Zaczęłam myśleć o dzieciach trochę, gdy powoli i po kolei zaczęli je mieć znajomi… A po tym jak moja młodsza siostra zaszła w ciąże, to już na dobre o tym rozmyślałam, i oczywiście działałam, ale okazało się to trudniejsze niż się wydawało. Klasyka. Teraz jestem po 3 latach starań, rok temu zdiagnozowano u mnie endometriozę 3 stopnia. Miałam laparoskopię. W zeszłym miesiącu mieliśmy swoje pierwsze in vitro, nieudane… Przez to że nie mogę zajść w ciążę, czuję się gorsza, niepełnowartościowa. I myślę, że powodem takich myśli, może być właśnie presja społeczna… Zresztą, nawet nikt z rodziny mnie specjalnie nie dręczy o potomstwo, ale sama widzę że znajomi gdzieś “odpływają” I myślę sobie wtedy: taki jest sens życia, taka kolej. A mnie to wszystko omija

    • Endometrioza…. Skąd ona się bierze i dlaczego nas dotyka?! Szkoda, że nawet lekarze nie potrafią na to odpowiedzieć.
      Bardzo mi przykro z powodu nieudanej procedury 🙁 mam nadzieję, że podniesiesz się z tego, choć mogę się domyślać jak trudne to przeżycie 🙁 A w głowie na pewno kotłują się myśli. Ściskam mocno!!!

  • My z mężem po ślubie stwierdziliśmy “niech się dzieje wola niebia..” i tak upłynęły nam 3 lata bez spiny i stresu. W międzyczasie wiele moich koleżanek, kuzynki, znajomi znajomych itp. zdążyło zaciążyć co dało mi do myślenia – czemu nic u nas się nie dzieje? No i teraz jestem prawie rok od diagnozowania, testowania witamin, termometrów, wykresów a im więcej się staramy tym mamy gorsze wyniki. W tym miesiącu się podałam i zaczęłam brać aromek. Inseminacja to dla mnie ostateczność i mam nadzieję że do niej nie dojdzie. Czytam twojego bloga od paru dni i daje on upust mojej narastającej frustracji. Podziwiam Twoją siłę i wytrwałość. Dziękuję! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witaj!

Miło mi Cię gościć na moim blogu! Mam nadzieję, że Ci się spodoba i zostaniesz na dłużej. Co spowodowało, że piszę? Pragnienie zajścia w ciążę, marzenie o macierzyństwie, staranie się o dziecko, niepłodność, często rozpacz i łzy oraz nieustanna nadzieja. Waiting4 to blog o codzienności życia Staraczki, opis leczenia, badań, wizyt u ginekologa i wielu innych. Zmagania, które zna niejedna kobieta planująca ciążę, a o których często nie mówi się publicznie. Serdecznie zapraszam!

Warto odwiedzić

edzieci.pl

Portal dla rodziców o ciąży, porodzie, zdrowiu, wychowaniu i rozwoju naszych dzieci. Artykuły, porady i ciekawostki zarówno dla dzieci jak i dorosłych.

KobiecePorady.pl - Portal z poradami dla Kobiet

Portal dla kobiet. Każda z Pań znajdzie coś dla siebie od poradników urody, modowych, zdrowia, fitnessu, aż po porady z zakresu domu, zrób to sama oraz ogrodu.