cykl bez numeru

Cykl bez numeru

Codzienność

Na blogu dopiero co udało mi się wyjść ze szpitala, a tak naprawdę minął już miesiąc! Cały miesiąc!!! Czas tak szybko leci, czuje jakby uciekał mi przez palce. 4 tygodnie temu byłam operowana a tu dopiero co zdążyłam opisać zabieg laparoskopii. Minęła już ¼ roku a jakiś szczególnie pozytywnych wieści brak…

Jeszcze raz podkreślę, że na laparoskopię nie mogę narzekać. Myślałam że gorzej będzie mi się pozbierać po zabiegu, ale w zasadzie w weekend po wyjściu ze szpitala czułam się dobrze. Odwiedziła mnie moja mama, która oczywiście nie pozwalała mi nic robić – tzn. na przykład nosić siatek z zakupami czy odkurzać. Pomogła mi przez te pierwsze dni, bo mąż chodził do pracy, więc obiady też gotowałyśmy wspólnie 🙂

Międzyczasie na moim wykresie pojawił się skok, program wyznaczył owulację, a że nawet udało mi się poprzytulać z mężem po zabiegu rozbudziło to oczywiście moje nadzieje.

Będąc na spacerze z mamą, 14 marca zadzwonił do mnie mój ginekolog. Widząc, że dzwoni pomyślałam „wow, tak dba o swoje pacjentki, że dzwoni?” Odebrałam i usłyszałam początkowo jak się miewam, a później meritum… „Dzwonię, ponieważ cytologia wyszła źle, niezidentyfikowane komórki…” Co było dalej nie pamiętam dokładnie bo już mi się słabo zrobiło (gdy skończyłam rozmawiać moja mama od razu spytała co się stało, bo widać po mnie że coś nie tak). Na pewno doktor powiedział o zabiegu łyżeczkowania, że być może będzie konieczny… ale wyjaśniłam mu jak było z pobraniem tej cytologii. Dla przypomnienia: młoda Pani dr w szpitalu pobrała wymaz pomimo iż sama ją uprzedzałam, że mam 6 dzień cyklu i że mam jeszcze drobne brązowe plamienia. „Może się uda” i się udało, tylko z jakim skutkiem. Wtedy doktor stwierdził, że w takim razie zrobimy jeszcze raz cytologię u niego w gabinecie, jak dostanę okresu, żebym zadzwoniła to się umówimy. Gdy skończyliśmy rozmawiać, opowiedziałam mamie co i jak, i wspólnie stwierdziłyśmy że to bardzo długo czekać do „po okresie” (byłam wtedy w 17dc, jakieś dwa dni po owulacji..!). Zadzwoniłam jeszcze raz pytając czy może wcześniej by się udało, jeszcze teraz bo będzie mnie to stresowało przez następne tygodnie. Ledwo co wyszłam ze szpitala, a już znów miałam wizję jakiegoś łyżeczkowania i milion myśli „Co jest ze mną nie tak?!”. Umówiliśmy się na poniedziałek, 20 marca.

Owulacja po laparoskopii

Dni mijały, zaczęłam mierzyć temperaturę dwa dni przed owulacją, a potem jakoś tak cały czas. Założenie było tylko takie by zobaczyć skok temperatury. Nawet wyłączyłam budzik nastawiony na mierzenie, ale sama budziłam się przed 6! A że termometr leżał obok… Nie miałam jakiś szczególnych objawów, ale nadzieja się utrzymywała.

20 marca (8dpo) rano zrobiłam badanie progesteronu. Chciałam sprawdzić czy ta owulacja bez stymulacji rzeczywiście się odbyła. Po południu, tak jak się umawialiśmy z ginekologiem, pobrał mi cytologię raz jeszcze. Powiedział że wynik za około 2 tygodnie.. Kurcze długo ale co zrobić, muszę czekać i wierzyć, że to jakaś pomyłka. Po wyjściu od doktora byłam w przychodni odebrać wynik progesteronu, a tam…  22,670ng/ml, gdzie norma dla fazy lutealnej w moim laboratorium wynosi 23,9. Oczywiście szczęśliwa i z jeszcze większą nadzieją czekałam na to co się wydarzy w tym cyklu.

Co się wydarzyło? Pięć dni po tym pięknym wyniku progesteronu przyszedł okres. Standard. Czego innego mogłam się spodziewać? Już dwa dni przed okresem pojawił się wstrętny PMS, wiedziałam że to to. Rano burza hormonów, a po południu plamienia… Łzy, łzy i jeszcze raz łzy. Mój wykres pokazał mi (przepraszam za wyrażenie) fuck’a! Tak tylko z tym mi się kojarzy. Po raz kolejny, znów wielkie nic. Tylko środkowy palec.

wykres temperatur

Nazywając ten cykl nie nadałam mu numeru. Stwierdziłam, że nie zaliczam go do staraniowych. Jedno czy dwa ♥ w okresie owulacyjnym chyba nie można nazwać staraniami. Rozbudziło to tylko moją nadzieję, bo przecież istnieją “złote strzały” 😉 ale poza tym nic więcej. Z postanowieniem starań w przyszłym cyklu trzeba było ruszyć naprzód.

Jednak to nie wszystko. Co jeszcze? Ostatniego dnia mojego cyklu dostałam wiadomość od koleżanki że jest w ciąży. Dużo z nią rozmawiałam i przeczuwałam to od kilku dni. Ona sama testu nie chciała robić wcześniej bo się bała że znów zobaczy tą dobrze znaną biel Vizira… Długo się już starali, też miała laparoskopowo usuwaną torbiel, to był piąty cykl po zabiegu, a zarazem piąty cykl stymulowany clo. Bardzo ucieszyłam się tą wiadomością, a jednocześnie tak jak bardzo się cieszyłam, tak bardzo łzy leciały same. Ze złości, smutku, żalu – nie dlatego że im się udało, tylko dlatego czemu nam to nie wychodzi. Niby wszystko jest dobrze, a nic nie jest dobrze. To były ciężkie dni. Ale wiedziałam że się pozbieram, że PMS przejdzie, @ się rozkręci, potem skończy i znów zacznę walkę. Wierząc, głęboko wierząc, że nie jest to jedynie „walka z wiatrakami”…

Previous
Laparoskopia
Next
EndoMenda
  • Piękny progesteron!!! Jest progres 🙂 A tak patrząc na znajomą, 5 cykl po laparo i jest groszek, to jeszcze wszystko przed Wami 🙂 Trzeba być dobrej myśli i ściągać pozytywną energię <3

    Trzymam kciuki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witaj!

Miło mi Cię gościć na moim blogu! Mam nadzieję, że Ci się spodoba i zostaniesz na dłużej. Co spowodowało, że piszę? Pragnienie zajścia w ciążę, marzenie o macierzyństwie, staranie się o dziecko, niepłodność, często rozpacz i łzy oraz nieustanna nadzieja. Waiting4 to blog o codzienności życia Staraczki, opis leczenia, badań, wizyt u ginekologa i wielu innych. Zmagania, które zna niejedna kobieta planująca ciążę, a o których często nie mówi się publicznie. Serdecznie zapraszam!

Warto odwiedzić

edzieci.pl

Portal dla rodziców o ciąży, porodzie, zdrowiu, wychowaniu i rozwoju naszych dzieci. Artykuły, porady i ciekawostki zarówno dla dzieci jak i dorosłych.

KobiecePorady.pl - Portal z poradami dla Kobiet

Portal dla kobiet. Każda z Pań znajdzie coś dla siebie od poradników urody, modowych, zdrowia, fitnessu, aż po porady z zakresu domu, zrób to sama oraz ogrodu.