Ostatnia kartka z kalendarza
CodziennośćZ życia wzięte
Tak. To już ostatni dzień roku 2016. Czas wspomnień, przemyśleń, podsumowań i postanowień. Może tym razem warto zastosować plan pt. „Nic nie planować”?
Tak. To już ostatni dzień roku 2016. Czas wspomnień, przemyśleń, podsumowań i postanowień. Może tym razem warto zastosować plan pt. „Nic nie planować”?
Moje Kochane Czytelniczki! ♥♥♥
Życzę Wam spokojnych świąt Bożego Narodzenia spędzonych w miłej i rodzinnej atmosferze. Dużo odpoczynku, spokoju i radości.
Witajcie moje drogie Czytelniczki! ♥ ♥ ♥ Jeśli zaglądacie tu by zobaczyć co u mnie, to tytuł tego posta powinien Wam powiedzieć wszystko 😉 u mnie… bez zmian! To mój najdłuższy cykl w życiu – bije swój życiowy rekord. Jaki wynik obstawiacie? 😉
Ten wpis chyba mogę nazwać dokładnie tak jak poprzedni… „Chcesz rozśmieszyć Pana Boga, powiedz Mu o swoich planach…” Bo przecież w głowie miałam już cały plan – że okresu dostanę kilka dni (tj. 2-3) po odstawieniu Visanne, później Aromek (letrozol) od 3 do 7dc, a i z monitoringiem i owulacją pięknie wyrobię się przed świętami. I co? Siedem dni po odstawieniu tabletek m@łpiszona nadal brak!!!
Dwa dni temu, w niedzielę 20 listopada, mój mąż miał urodziny. Gdy planowaliśmy i zaczynaliśmy starania ten dzień wyobrażałam sobie zupełnie inaczej. Że będziemy już w trójkę lub że przynajmniej będę w ciąży. Jednak niestety życie zweryfikowało te plany po swojemu…
Ostatnio mało mnie tu… Niestety zaniedbałam trochę swój pamiętnik, ale to może z tego względu, że w tym momencie nic szczególnego się nie dzieje i nie ma czym się z Wami dzielić. Obecnie tak trochę w stanie zawieszenia mija mi dzień za dniem…
Jesień to zdecydowanie nie moja pora roku. Lato jeszcze jakoś napawało optymizmem, a teraz? Jakieś same smutne myśli, a zarazem wpisy. :/ Ostatni tydzień nie był dla mnie łatwy i przyjemny. Zaczęło się od kłótni z mężem, przez ciche dni, po nadzieję na dwie kreseczki, a później smutek, że znów się nie udało. Choć wynik progesteronu w tym niestymulowanym cyklu nie był zachwycający, raczej świadczący o niedomodze ciałka żółtego to jednak brak plamień i spóźniający się okres sprawił, że zaczęłam marzyć, że być może stał się cud. Jednak tak szybko jak ten cień nadziei się pojawił, tak szybko też zniknął.
Tak.. życie toczy się dalej, musi. A ja? Chyba stoję w miejscu. Czemu tak trudno normalnie żyć? Tak jak jeszcze półtora roku temu? Bez zastanawiania się czy jestem w ciąży czy nie jestem, czy tym razem się uda czy nie uda. Żyć tak po prostu, cieszyć się tym co mnie spotyka, czerpać z życia jak najwięcej. Ostatnio nie potrafię!
Ojj… ostatnimi czasy nie jest dobrze. Jesienne przygnębienie? Chandra? Depresja? Ciągłe nerwy, stres, płaczliwość, przykre myśli. Co to? I czy w ogóle ma coś wspólnego z obecną porą roku? Same pytania, a żadnych odpowiedzi.
No tak… zapomniana wizyta, ale nie dlatego, że zapomniałam na nią pójść, ale dlatego, że zapomniałam o niej napisać 😉 tak byłam przejęta tym, że już będziemy na bieżąco, że w końcu pominęłam moją pierwszą wizytę u endokrynologa.
Najnowsze komentarze