badanie nasienia

Badanie nasienia – badanie męskości?

Z życia wzięte

Badanie plemników dla części mężczyzn wydaje się być bardzo krępujące, stresujące i wywołujące negatywne emocje. Wiadomo wymaga masturbacji i wytrysku na zawołanie, ale nie jest niczym nadzwyczajnym. Nie boli, nie wymaga wizyty u lekarza. Czemu wielu mężczyznom sprawia to problem?

W 10 dniu piątego cyklu starań lekarz powiedział, że od tego zaczynamy. Najpierw badamy męża. Z jednej strony z zadowoleniem, a z drugiej z niepokojem wróciłam do domu z tymi myślami. No niby kiedyś wspominałam mojemu K., że może przydałoby się, że będziemy stu procentowo pewni co i jak w tym zakresie. Niby przyjął do wiadomości, ale wtedy było to tylko takie gdybanie. Teraz nadszedł czas zabrania się do dzieła. Przecież nie wrócę do nowego lekarza bez wyników, o które prosił… Musiałam porozmawiać o tym z mężem, a jakoś wewnętrznie czułam przed tym obawę.

Bo przecież kto lepiej zna swojego męża niż żona? 😉 Wiedziałam, że rozmowy z moim do łatwych nie należą. Ale w końcu razem mamy zostać rodzicami i razem musimy przez to przebrnąć. Gdy wrócił z pracy powiedziałam jak sprawa wygląda. Byłam tego samego dnia po wizycie u ginekologa w laboratorium i dopytałam Panią o wszystko. Koszt takiego podstawowego badania fizyko-morfologicznego to 48zł. Nasienie do badania należy oddać w czystym, suchym, jałowym pojemniczku, przyjmują je tylko we wtorki i czwartki od 7-10, a dowieźć je trzeba w ciągu 30minut lub oddać na miejscu. Ma być zachowana wstrzemięźliwość seksualna od 3 do 7 dni. Wynik badania tego samego dnia po południu.

Niby po raz kolejny przyjął do wiadomości, ale ani żadnego entuzjazmu, ani „że wszystko będzie dobrze”. No cóż, mogłam się tego spodziewać. Fakt wysłania go do lekarza czy zrobienie jakichkolwiek badań sprawia wiele trudności, więc taka reakcja to chyba norma. Sama przemyślałam sprawę z 10 razy, z jednej strony chcąc wysłać go jak najszybciej, a z drugiej dając sobie jeszcze szanse. Pomyślałam, że w tym cyklu jeszcze odpuszczę, nie będę naciskać. Postaramy się jak co miesiąc, tym razem mierząc przez cały cykl temperaturę i zobaczymy co z tego wyjdzie. Przypatrywałam się również swojemu śluzowi, jednak nie umiałam go dokładnie opisać czy oznaczyć. Według Inteligentnego Kalendarza Owulacji owu się odbyła, więc znów można było wkroczyć w fazę urojeń. Jednak i tego miesiąca pojawiły się najpierw plamienia, potem obniżenie temperatury i @. Po raz kolejny faza rozczarowania, złości i negatywnych myśli. I nowy szósty cykl…

piątek 13go

W naszym szóstym cyklu

Fr@nca wiedziała kiedy przyjść… 13go w piątek! Fakt, że przyszła zmobilizował mnie do wznowienia rozmów o badaniach. Okres nie sprzyja naszemu ♥ serduszkowaniu ♥ , więc był to najlepszy czas na wstrzemięźliwość.  19 maja z samego rana zawieźliśmy nasienie „z 4 dni” 😉 Mój musiał jechać do pracy, więc tylko podwiózł mnie do labo i pojechał. A ja z pojemniczkiem na górę. Pani, która to ode mnie przyjmowała uśmiechnęła się i powiedziała, że dziś same kobiety przynoszą kubeczki. Więc po raz kolejny okazało się, że nie jestem sama!! 🙂 Że nie tylko ja oddaje nasienie do badania za swojego męża. Wyniki miały być tego samego dnia. Nie wiedziałam czy będę miała jak je odebrać, więc spytałam męża czy razem podjedziemy bo czynne jest do 18. Zgodził się.

W trakcie dnia sytuacja się zmieniła i w końcu po wyniki pojechał sam. Po pracy, po 16. Siedziałam jak na szpilkach. Niby nie chciałam się denerwować, a jednak ogarnął mnie jakiś stres. Wyczekiwałam, aż wróci. Gdy otworzył drzwi i zobaczyłam jego minę… i słowa „masz, wszystkie wyniki mam złe” – zbladłam z przerażenia. Wzięłam tą kartkę i patrzę. Jeden raz, drugi, trzeci. Poprosiłam, by usiadł koło mnie i jeszcze raz popatrzył. Według mnie to wszystko było dobrze! Więc chciałam by jeszcze raz spojrzał. Okazało się, że chyba z tego stresu wcześniej popatrzył odwrotnie. Normy uznał za swoje wyniki, a że normy były niższe od jego wartości uznał, że wyniki są złe. Dla upewnienia wysłałam wynik przyjaciółce, by popatrzyła czy na pewno jest ok. Potwierdziła i napisała, że żołnierzy to on ma sporo! Ulga. Po prostu ulga – tak to można najlepiej opisać.

Oto wyniki:

badanie nasienia

Jedyne co wzbudziło nasze wątpliwości to leukocyty w ejakulacie, ale to musiał wyjaśnić lekarz. Oczywiście poczytałam na ten temat i dowiedziałam się, że może to być jakaś infekcja..

Strach przed badaniem

Gdy emocje opadły powiedział, wreszcie powiedział. „Wiesz jak się stresowałem przed tymi drzwiami, bałem się, że coś jest nie tak”. Po raz pierwszy usłyszałam, że on po prostu się bał.

Wydaje mi się, że jest to częsty powód negatywnego podejścia mężczyzn do badania. Boją się, że będzie to wynik świadczący o ich męskości. Że zostaną uznani za niepełnowartościowych. A kiepskie wyniki badań z kolei wiążą się z kolejnymi wizytami u lekarza i z przyjmowaniem leków.  A statystyczny Polak wizyt u lekarza nie lubi.

Inny ważny według mnie powód niechęci wobec badań plemników to stanowisko, że problem mężczyzny nie dotyczy. Może być trudno zmienić nastawienie takiego faceta, który uważa że zachodzenie w ciążę jest problemem kobiety i to ona powinna się leczyć.

Ja tłumaczyłam swojemu mężowi, że chodzę po lekarzach i staram się działać w tym kierunku. Że pewnie czeka mnie badanie drożności (mało przyjemne) i muszę co wizytę rozbierać się przed ginekologiem… – to kosztuje mnie o wiele więcej, niż jego oddanie nasienia do pojemniczka. A jeśli ma to nam pomóc, więc przed czym tak się bronić?? Czym wcześniej znajdziemy przyczynę niepowodzeń, tym szybciej zaczniemy działać, aby tą sytuację zmienić. Nie jest to problem jedynie kobiety, ani wyłącznie mężczyzny. Jest to problem nasz i razem musimy go pokonać.

A jak jest/było u Was? Przebrnęłyście łatwo przez ten temat?

Previous
Piąty cykl starań, czyli stres przed wizytą
Next
O tym, jak wizyta u ginekologa stała się rutyną

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witaj!

Miło mi Cię gościć na moim blogu! Mam nadzieję, że Ci się spodoba i zostaniesz na dłużej. Co spowodowało, że piszę? Pragnienie zajścia w ciążę, marzenie o macierzyństwie, staranie się o dziecko, niepłodność, często rozpacz i łzy oraz nieustanna nadzieja. Waiting4 to blog o codzienności życia Staraczki, opis leczenia, badań, wizyt u ginekologa i wielu innych. Zmagania, które zna niejedna kobieta planująca ciążę, a o których często nie mówi się publicznie. Serdecznie zapraszam!

Warto odwiedzić

edzieci.pl

Portal dla rodziców o ciąży, porodzie, zdrowiu, wychowaniu i rozwoju naszych dzieci. Artykuły, porady i ciekawostki zarówno dla dzieci jak i dorosłych.

KobiecePorady.pl - Portal z poradami dla Kobiet

Portal dla kobiet. Każda z Pań znajdzie coś dla siebie od poradników urody, modowych, zdrowia, fitnessu, aż po porady z zakresu domu, zrób to sama oraz ogrodu.