szpital sono hsg

Badanie HyCoSy (Histero-salpingo-sonografia) – czyli czym jest sono HSG?

Z życia wzięte

Badanie Sono HSG wykonywane jest w celu oceny jamy macicy i drożności jajowodów. Wykorzystuje się tu sondę ultrasonograficzną oraz sól fizjologiczną. To alternatywa dla badania HSG (Histerosalpingografia), czyli rentgenowskiego badania z wykorzystaniem kontrastu. Skuteczność SHSG jest porównywalna z tradycyjnym badaniem HSG. Różnica między tymi badaniami to między innymi użycie kontrastu niejodowego, dzięki czemu nie ma mowy o reakcjach alergicznych. Badanie wykonywane jest najczęściej przy diagnostyce i leczeniu niepłodności, gdyż pozwala na rozpoznanie częstych chorób ginekologicznych takich jak polipy, mięśniaki, zrosty czy niedrożne jajowody.

W szóstym cyklu starań, mówiąc w skrócie: w ciągu półtora miesiąca będąc pacjentką nowego lekarza, byłam u niego częściej niż u mojej poprzedniej Pani ginekolog przez cały rok. Kolejna wizyta, czyli odbiór wyniku wymazu z pochwy zaliczyłam już w siódmym cyklu, gdyż międzyczasie ponownie zawitała ona – fr@nca! Wizyta 13 czerwca w 3 dniu cyklu była krótka – na szczęście wymaz wyszedł ok, więc można było przystąpić do zabiegu Sono HSG, tak jak wcześniej uzgadnialiśmy.

Badanie HyCoSy należy wykonać w pierwszej fazie cyklu, po miesiączce i przed owulacją. Z lekarzem umówiliśmy się na 16.06 – nie był to dzień przyjmowania pacjentów przez mojego ginekologa, miał przyjechać do przychodni tylko dla mnie – dla mojego spokoju, bez nerwów, abym nie musiała czekać w kolejce, które do niego zawsze są długie.

Oczywiście miałam nie czytać nic na ten temat, żeby się niepotrzebnie nie denerwować, ale wiecie ciekawość wygrała. „Sono HSG co to?”, „Czy sono HSG boli?”, „Czym jest Sono HSG?” – szukałam odpowiedzi między innymi na te pytania. Teraz z własnego doświadczenia mogę Wam opisać jak to na prawdę wygląda. Oczywiście trzeba zaznaczyć, że każdy organizm jest inny i każdy też ma własny próg bólu – to że u mnie wyglądało to w ten sposób, nie oznacza, że Ty odczujesz badanie tak samo!

Badanie Sono HSG

Do przychodni pojechała ze mną koleżanka, która stwierdziła, że może wesprze mnie swoją obecnością. Gdy wchodziłam do gabinetu, powiedziała mi: „powodzenia”. A gdy weszłam do środka doktor powtórzył za nią i spytał czy się denerwuje. Na moją odpowiedź, że trochę się boję czy będzie bolało, popatrzył na mnie z uśmiechem i rzucił: „czy ja wyglądam na sadystę?”. Już wiedziałam, że musi być dobrze 🙂

Ale wracając do meritum!

W dzień zabiegu miałam przyjąć czopek doodbytniczy Diclac oraz antybiotyk Summamed. I na 2 godziny przed wziąć coś przeciwbólowego – może być Apap. Dowiedziałam się, że ból, który mogę odczuwać podczas badania można porównać z bólem miesiączkowym, tyle że może mocniejszym. Po zabiegu raczej jedynymi dolegliwościami mogą być: wypływanie z pochwy płynu podanego do macicy w czasie badania oraz dyskomfort w podbrzuszu – taki jak podczas okresu. Z doświadczenia przeprowadzonych badań, ginekolog spotkał się jeszcze z występującą biegunką i plamieniami po zabiegu. Ale były to pojedyncze przypadki.

sono hsg

Jeśli chodzi o samo badanie, najpierw czysto teoretycznie:

Badanie trwa około 10 minut. Rozpoczyna się od włożenia wziernika pochwowego (takiego jak przy pobieraniu cytologii lub przy wykonywaniu stopnia czystości pochwy). Następnie po przetarciu ścianek pochwy gazikiem ze środkiem odkażającym przez szyjkę macicy wprowadza się specjalny cewnik o średnicy około 1mm (o rozmiarach i konsystencji podobnej do nitki spaghetti „al dente”). Po usunięciu wziernika i założeniu sondy dopochwowej USG przez cewnik podaje się sól fizjologiczną, która jest dobrze widoczna w badaniu USG. Na ekranie USG można wówczas zaobserwować przechodzenie płynu przez macicę do jajowodów. Trwać to może około 5 minut. W tym czasie można odczuwać skurcz macicy, podobny do skurczów w czasie miesiączki. Po zakończeniu podawania soli fizjologicznej głowica USG oraz cewnik są wycofywane z pochwy. Po około 2 minutowym odpoczynku można spokojnie wstać.

A teraz jak to wyglądało u mnie:

Początek jak w opisie, włożenie wziernika, później cewnika i z tym wystającym czymś przejście na łóżko do USG 😉 Tam przyszła Pani pielęgniarka aby wstrzykiwać sól, a lekarz patrzył na obraz USG, co się dzieje. Nie dał by rady robić tego jednocześnie 🙂 Zaczęliśmy od prawej strony. Trwało to dosłownie chwilkę, może nawet nie jedną minutę – i na ekranie doktor pokazał mi jak sól przenika przez macicę do jajowodów. To oznaczało, że prawy jajowód na pewno jest drożny – już samo to było pewnego rodzaju ulgą, bo przecież z jednym drożnym jajowodem można naturalnie zajść w ciążę! Gorzej było ze stroną lewą. Już wcześniej ginekolog wspominał o torbieli… ona nadal tam była i w dodatku zyskała miano prawdopodobnie endometrialnej… Pani wstrzykiwała i wstrzykiwała, i nic się nie działo. Dopełniła strzykawkę i dalej nic… Lekarz jeździł tym USG, Pani położna wstrzykiwała sól, a ja się stresowałam tym, że nic nie widać na ekranie. Między czasie poczułam lekkie skurcze i jeden taki konkretny. I nagle lekarz powiedział „jest!” I cofnął mi ten moment. Widać było jak ta sól w końcu wystrzeliła – tak to można nazwać. Nic, nic i nagle bum! Zobaczyłam przenikające bąbelki! Udało się go udrożnić, bo chyba jednak coś było nie tak. Ginekolog powiedział, że czegoś takiego na pewno nie zobaczylibyśmy na HSG w szpitalu. Do końca nie wiem dlaczego, ale to też podniosło mnie na duchu, że jednak wybrałam dobrą opcję zabiegu. Gdy dwa jajowody okazały się drożne, badanie dobiegło końca. Wyjęto ze mnie wszystko i po chwili mogłam wstać. Jedyne co, to się ze mnie lało, dosłownie. Cały ten płyn ze mnie wyciekał i doradzono mi, żebym założyła sobie wkładkę bądź podpaskę. Byłam na to przygotowana – na szczęście! Było to dziwne, niekontrolowane uczucie, że po prostu wypływa z Ciebie woda 😉

Wynik tj. opis przebiegu badania HyCoSy miałam dostać na kolejnej wizycie. W poniedziałek 20 czerwca na wizycie kontrolnej. W razie jakiegoś bardzo złego samopoczucia dostałam zalecenie, żeby dzwonić do Pana doktora, nieważne o której godzinie.

Jakie są moje odczucia po?

Jestem mega zadowolona, że nie chciałam iść do szpitala. Straciłabym tam cały dzień, musiałabym brać jakiegoś głupiego jasia a potem dochodzić do siebie. Tutaj nastawiłam się na cierpienie. Naprawdę myślałam, że będzie bolało i może dlatego badanie wydało mi się bezbolesne. Lekkie pobolewanie podbrzusza i jeden mocny kilkusekundowy skurcz to na pewno nic w porównaniu do porodu. W gabinecie spędziłam max. 25 minut. Cieszę się, że spróbowałam – choć lekarz na samym początku powiedział, że jakbym w trakcie nie dała rady, to nie będziemy robić nic na siłę. Przerwiemy i umówimy się na szpital. To jeszcze bardziej mnie zmotywowało do tego, aby jednak wytrwać.

Do popołudnia odczuwałam jeszcze „wylewanie się” wstrzykniętej soli, jednak najbardziej zaraz po badaniu, później stopniowo mniej. Jedyne co dziwnego mnie spotkało, to tak jakby zakwasy… To był dla mnie ciężki wieczór… czułam jakbym zrobiła z 1000 brzuszków bez rozgrzewki. Tego dnia byli u nas znajomi i nawet nie mogłam się śmiać. Tak mnie wszystko bolało. Miałam też lekko podwyższoną temperaturę, tego dnia i następnego ranka. Pojawiło się również jednodniowe niewielkie plamienie. Ale to wszystko nie zmieniło mojego zdania dotyczącego pozytywnego nastawienia do Sono HSG. I tej decyzji na pewno nie żałuję!

Ja byłam w tej komfortowej sytuacji, iż wiedziałam, że jeśli nie dam rady, ginekolog weźmie mnie do szpitala, żeby badanie wykonać w narkozie. Jeśli się wahasz nad wyborem opcji: gabinet lub szpital, porozmawiaj najpierw z lekarzem, może również będziesz miała taki wybór!

Dodam jeszcze, że badanie wykonywałam u ginekologa na NFZ. I nie kosztowało mnie nic, oprócz chwili stresu i nie tak wielkiego bólu, na jaki byłam nastawiona.

Previous
O tym, jak wizyta u ginekologa stała się rutyną
Next
Nieszczęśliwa siódemka
  • Kochana byłaś dzielna <3 Myślałam, że mnie też to będzie czekać, jednak udało się bez tego badania 🙂

Leave a comment to Bella_Bella Cancel reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witaj!

Miło mi Cię gościć na moim blogu! Mam nadzieję, że Ci się spodoba i zostaniesz na dłużej. Co spowodowało, że piszę? Pragnienie zajścia w ciążę, marzenie o macierzyństwie, staranie się o dziecko, niepłodność, często rozpacz i łzy oraz nieustanna nadzieja. Waiting4 to blog o codzienności życia Staraczki, opis leczenia, badań, wizyt u ginekologa i wielu innych. Zmagania, które zna niejedna kobieta planująca ciążę, a o których często nie mówi się publicznie. Serdecznie zapraszam!

Warto odwiedzić

edzieci.pl

Portal dla rodziców o ciąży, porodzie, zdrowiu, wychowaniu i rozwoju naszych dzieci. Artykuły, porady i ciekawostki zarówno dla dzieci jak i dorosłych.

KobiecePorady.pl - Portal z poradami dla Kobiet

Portal dla kobiet. Każda z Pań znajdzie coś dla siebie od poradników urody, modowych, zdrowia, fitnessu, aż po porady z zakresu domu, zrób to sama oraz ogrodu.