Badania genetyczne i badania połówkowe
W ciąży
Biorąc pod uwagę, że oba obowiązkowe USG, czyli usg genetyczne I trymestru i połówkowe już za nami postanowiłam opisać je w jednym poście. A że z obu w zasadzie byłam tak samo niezadowolona, więc tym bardziej dobrze będzie mi te wrażenia skumulować 😉
USG genetyczne I trymestru + test Papp-a
Początkowo, gdy zaszłam w ciążę i nie wiedziałam jeszcze o swoich problemach z toksoplazmozą już po kilku tygodniach od pozytywnego testu ciążowego, zastanawiałam się czy będę wykonywać test Papp-a. Mój ginekolog nie jest lekarzem posiadającym certyfikat FMF, czyli specjalizującym się w diagnostyce prenatalnej, jednak samo USG wykonuje i wiele kobiet tylko na takie USG się decyduje, pomijając test Pappa – no chyba, że podczas badania ultrasonograficznego wyjdzie coś nie tak. Sama się nad tym zastanawiałam, czy szukać innego ginekologa, gdzie pójść i co z tym testem Pappa, skoro tak dużo osób mówi, że to tylko „statystyka”.
Jednak jak się po chwili okazało, mam podejrzenie toksoplazmozy. Po tej wiadomości już byłam przekonana, że zrobię wszystkie badania jakie mogę, jakie nie są inwazyjne, i które pomogą nam odpowiedzieć choć po części na pytanie, czy nasze dziecko jest zdrowe.
Oprócz tego, że badanie z krwi matki często pokazuje jedynie statystykę to jednak wraz z USG stanowi całość i dzięki temu czułość badania genetycznego zwiększa się. Niektórych przeraża też cena… Bo jest to 300-400 zł. Byłam gotowa zapłacić, akurat w tym wypadku kwota się nie liczyła.
Nie wiedziałam, że istnieje taka możliwość i z tą inicjatywą wyszedł mój ginekolog, który zamiast namawiać mnie na badania u siebie, sam dał mi skierowanie aby badania te wykonać na NFZ. Wykonałam je w jednym z lepszych i najbardziej nowoczesnych szpitali w mieście, nie było problemu, aby wykonać badania na fundusz (istnieje tylko kilka powodów dla których badania te są refundowane). Oczywiście moim powodem była toksoplazmoza.
Mimo tego, że szpital super, warunki w nim fantastyczne, USG wykonują specjaliści z certyfikatem… to wszystko nie spełniło moich oczekiwań. Dlaczego? Badanie trwało jakieś 10 minut. Doktor bardzo niewiele mówił, i musiałam dopytywać – gdybym nie przeczytała po co jest to badanie i co powinno się podczas niego mierzyć wyszłabym stamtąd tylko z hasłem „wszystko w porządku”. Dostałam kilka zdjęć i po tych kilku minutach doktor zaprowadził mnie na pobranie krwi. Dodam jeszcze, że pierwszy raz badanie USG miałam wykonywane przez brzuch i było to dokładnie w 13tc+0 dni. Wtedy też na sam koniec badania dopytałam również o płeć, choć wiedziałam, że to bardzo wcześnie. Doktor powiedział, że nie może mi powiedzieć co będzie, może mi powiedzieć co on widzi… (???) Zatem pierwszy raz wtedy usłyszałam prawdopodobną płeć naszego dzieciątka.
Opis badania ultrasonograficznego wraz z wynikiem testu Pappa odebrałam półtora tygodnia później. Według opisu oraz według mojego lekarza prowadzącego, z którym później wyniki konsultowałam wszystko wygląda dobrze, lecz z powodu wyników testu z krwi znów miałam chwilę zwątpienia i zmartwień. Oto jak przedstawia się ryzyko skorygowane poszczególnych wad chromosomowych w moim przypadku:
Trisomia 21 – 1:1167
Trisomia 18 – 1:20000
Trisomia 13 – 1:20000
Jak same widzicie ryzyko Zespołu Downa jest o wiele wyższe niż ryzyko pozostałych chorób. Ten wynik znów ostudził moje pozytywne emocje, znów wróciły myśli o innych badaniach, bardziej szczegółowych, sprawdzających czy wszystko ok…. Jednak badanie USG nie wskazywało na to by coś miało być źle, a mój wynik testu Pappa oceniany przez lekarzy nie jest wskazaniem do bardziej inwazyjnych czy po prostu innych badań. Jest wskazaniem do kolejnych badań. Połówkowych. I tego zaczęłam się trzymać. Pozytywnych myśli. Inaczej nim dotrwałabym do rozwiązania prędzej bym zwariowała…
USG połówkowe
W przypadku badania połówkowego historia wyglądała podobnie jak podczas badań I trymestru. Ginekolog znów wystawił mi skierowanie, zatem oczywiste było, że z niego skorzystam. Sądząc, że trafiłam wcześniej po prostu na mało odpowiedniego dla mnie lekarza, tym razem dałam szansę innemu.
Wcześniej czytając czym jest badanie połówkowe dowiedziałam się, że powinno być to najbardziej szczegółowe badanie podczas całej ciąży. Umówione badanie miałam na 21tc+1dzień. Zarówno na badaniach prenatalnych, jak i połówkowych nasze dzieciątko wyprzedzało wiek z ostatniej miesiączki o 4 dni, zatem wiek ciążowy w momencie badania wynosił 21tc+5dni.
Tym razem wyszłam z badań jeszcze bardziej zawiedziona niż po poprzedniej wizycie. Najbardziej szczegółowe badanie w moim przypadku trwało… 8 minut: od wejścia do wyjścia z gabinetu. Lekarz mruczał coś pod nosem, musiałam się wsłuchiwać co w ogóle do mnie mówi. Całe szczęście wszystko po raz kolejny wyglądało prawidłowo, ale cała wizyta w ogóle mi się nie podobała. Dostałam opis na kartce, a na moje pytanie o zdjęcia, dowiedziałam się, że zostają w systemie… Lekarz nawet nie pofatygował się by mi choć jedno wydrukować.
Wiem, że najważniejsze jest zdrowie dziecka i to że wszystko w porządku powinno być dla mnie najważniejszą informacją, jednak to jak wyglądały obie wizyty pozostawia moim zdaniem wiele do życzenia. Jestem przyzwyczajona do swojego lekarza, który jednak o wiele więcej mówi, odpowiada szczegółowo na moje pytania a sama „zwykła” wizyta trwa więcej niż te obowiązkowe USG. Nie wiem czy to wyglądało tak z powodu tego że moja wizyta nie była prywatna? Czy nawet jeśli ktoś płaci tam 400 zł to wizyta również trwa 10 minut.
W sumie do tej pory byłam u trzech ginekologów, i każdy z obrazu USG mówi, że wszystko wygląda w porządku. Tego się trzymam! I mam nadzieję, że właśnie tak będzie i nie ma innej opcji!
P.S Podczas badania genetycznego w 13tc lekarz wskazał na jedną z płci, później tą samą wersję usłyszałam na wizycie u mojego ginekologa prowadzącego w 16tc, następnie płeć została potwierdzona na badaniach połówkowych i na kolejnej „zwykłej” wizycie którą miałam. Od samego początku to ta sama płeć, zatem już nie może być inaczej 😀 (teoretycznie – bo słyszałam o przypadkach, gdy dziecko rodziło się jednak innej płci niż wskazywali lekarze 😉 )
Niezmiennie prosimy Was o trzymanie za nas kciuków. Tak jak ja myślę o wszystkich staraczkach i o tym, że święta to z pewnością nadal dla wielu bardzo trudny czas, tak mam nadzieję i Wy pomyślicie o nas i o tym, żeby dzieciątko zdrowo rosło. W tym momencie to jest dla mnie najważniejsze… Nie potrzebuje żadnych innych świątecznych życzeń. Tylko zdrowie.
Trzymajcie się ciepło kochane. I bądźcie silne, wytrwałe i cierpliwe. Mam nadzieję, że wszystkie złe chwile zostaną Wam niebawem wynagrodzone!
I kto zgadnie o jakiej płci mowa? 🙂



10 komentarzy
Ja robilam badania genetyczne z krwi ale nie PAPPA bo to tylko statystyka, tylko nieinwazyjne badanie NIPT-gdzie bada sie fragmenty DNA dziecka, ktore kraza w krwi matki, ich skutecznosc to 99.6%. Mozna je robic juz od 10 tc, takze ja na tym etapie wiedzialam juz jaka plec i , ze nie ma ryzyka roznych trisomii.
Człowiek mądrzejszy z każdym doświadczeniem. Pewnie miałaś rację, że od razu postawiłaś na dokładniejsze badania.
Ja obstawiam, że dziewczynka 👶😁
Brawo! 😀
Ja obstawiam, że chłopak, skoro lekarz czegoś się dopatrzył w 13 tc. Z relacji znajomych i mojego doswiadczenia wynika, ze to bardziej „ewidentna” płeć na usg 😉 płeć mojego synka potwierdzili w 13 tc, i to na 99%.
Co do badan połówkowych, rzeczywiście krotko… u mnie przesiewowe (genetyczne 12 tc) i połówkowe trwały dobre 25 minut. Dostałam płytkę z nagraniem. Trochę dziwne, ze odmówili Ci wydruku zdjecia. Szkoda, ze tak Cie zbyli. Następnym razem nalegaj na zdjęcie, fajna pamiątka.
To u nas widocznie niczego się nie dopatrzył 😉 pewnie to było jeszcze wtedy takie 50 na 50, ale się sprawdziło. Dziewczynka 🙂
Przeczytałam wszystkie Twoje wpisy – całego bloga w 3 dni! Tak mnie wciągnęła Twoja historia, że nie mogłam sie oderwać. I co mogę powiedzieć? Naprawdę Cię podziwiam. Po tylu nieudanych cyklach nigdy sie nie poddałaś i jak widać
– opłaciło się! Serdecznie Ci gratuluję ❤ I jestem pewna że wszystko będzie dobrze, dzidzia bedzie zdrowa, bo przecież jest Waszym cudem! Moim zdaniem to najprawdziwszy cud, patrząc na to JEDNO jedyne serduszko w tym szczęśliwym cyklu!!!❤ rozplakalam sie jak doszlam do tego momentu! 😁 życzę Wam jak najlepiej, i sobie kiedyś, takiego Małego Cudu jak Wasz. My jesteśmy dopiero kilka miesiecy po ślubie i w sumie nawet jeszcze nie zaczęliśmy tej drogi… i boje się że będzie tak samo długa i wyboista, ale jak widac, trzeba miec wiarę! a marzenia sie kiedyś spełnią. A to tez moje najwieksze marzenie 💕
Kasiu dziękuję Ci za taki miły i ciepły komentarz!!! Takie słowa dla mnie dużo znaczą. A Tobie życzę oby marzenie się spełniło.. Bez takiej drogi, choć niestety bywa różnie. Powodzenia! ❤❤❤
Droga autorko bloga. Wchodzę na tę stronę regularnie i dawno nie dodałaś wpisu. A jestem bardzo ciekawa jak się macie? Ty, maleństwo, mąż? Imię już wybrane? Kiedy termin porodu? Odezwji się do nas, na pewno nie tylko ja Ciekawa jestem c.d Twojej pięknej historii!
Ściskam Mocno
Ola. S
Już nadrabiam zaległości :*